Dają nadzieję i pokazują, że niepełnosprawność nie jest przekleństwem

Założone przez Matkę Różę Czacką Zgromadzenia Franciszkanek Służebnic Krzyża od 15 lat pomaga niewidomym dzieciom w Rwandzie dając im nadzieję i pokazując, że niepełnosprawność nie jest przekleństwem - powiedziała PAP s. Angelica Jose-Jolanta, b. dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Dla Dzieci Niewidomych w Kibeho.

Obecnie założone przez Matkę Elżbietę Czacką Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża na terenie Rwandy ma dwa domy - jeden w Kibeho, gdzie jest Ośrodek Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych, oraz w Butare, gdzie znajduje się dom formacyjny dla kandydatek do zgromadzenia.

"Pierwsze siostry przybyły do Rwandy w 2006 roku, by zaszczepić charyzmat służby niewidomym. Trzy lata później, w 2009 roku, została otwarta pierwsza szkoła dla dzieci niewidomych w tym kraju. W poszukiwaniu dzieci niewidomych siostry musiały jeździć po okolicznych wioskach, gdzie znajdowały je często zaniedbane i całkowicie niezrehabilitowane" - wspominana s. Angelica Jose-Jolanta (Maria Wiska), była dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Dla Dzieci Niewidomych w Kibeho.

"Kiedy przychodziły do naszego ośrodka, trzeba było uczyć je podstawowych czynności życia codziennego takich jak: ubieranie się, umycie, samodzielnego jedzenia czy siedzenia w ławce szkolnej" - dodała siostra.

Wyjaśniła, że "w Rwandzie, gdzie liczba ludności sięga 13 mln osób, panuje przekonanie, że ślepota jest przekleństwem ciążącym nad rodziną, dlatego ukrywa się niewidome dzieci".

Obecnie ośrodek prowadzony przez zgromadzenie liczy 140-150 dzieci niewidomych i słabowidzących, które pochodzą z całej Rwandy.

"Jesteśmy w najbiedniejszej części kraju, w Kibeho, które jest jedynym w Afryce miejscem objawień Matki Bożej uznanym przez Kościół. Znajduje się ono ok. 30 km od utwardzonych dróg. Najbliższe miejsce, gdzie możemy dokonać zakupów, to Butare. Od stolicy Rwandy - Kigali - dzieli nas 160 km i często musimy pokonywać tę trasę" - powiedziała s. Angelica.

"Obecnie mamy dzieci z rejonu całej Rwandy i kilkoro z Konga oraz dwie dziewczynki z Tanzanii" - dodała.

Wyjaśniła, że "ośrodek ma sześcioklasową szkołę podstawową i pierwszy poziom szkoły średniej, czyli do trzeciej klasy".

"Liczba uczniów w klasie liczy ok. 15 osób. Zasadniczo służymy dzieciom najbiedniejszym, niewidomym, zapewniając im utrzymanie, wyżywienie i opiekę medyczną. Mieszkają one w naszym ośrodku w internatach przez cały rok szkolny. Na czas wakacji chcemy, żeby miały kontakt z rodzinami, więc pomagamy im dotrzeć do rodzinnych domów" - powiedziała była misjonarka.

Zaznaczyła, że "aby dziecko zostało przyjęte do szkoły w Kibeho wymagane są dwa świadectwa - urodzenia i opinia od lekarz okulisty o stanie jego wzroku". "Nie mamy względu na wiarę i wyznanie dziecka, a jedynie to, że jest niewidome, czy z dysfunkcją wzroku, bo po to zostałyśmy wezwane do Rwandy" - powiedziała.

Podkreśliła, że prowadzona przez zgromadzenie placówka edukacyjna znana jest już w całej Rwandzie z wysokiego poziomu nauczania i bardzo dobrych wyników uczniów, którzy mają dużo lepsze osiągnięcia, niż dzieci zdrowe (widzące). "Nasze dzieci w konkursach językowych wygrywaj także poza granicami kraju" - wyznała.

Powiedziała, że obecnie w ośrodku w Kibeho są cztery siostry z Polski, jeden współpracownik - Anna Ostrowska, która od 6-7 lat pomaga w placówce. "Mamy także dwie siostry rodzime Afrykanki i grupę dziewcząt, które przygotowują się do złożenia ślubów zakonnych" - dodała.

Zaznaczyła, że w ciągu piętnastu lat funkcjonowania ośrodka powoli zmienia się mentalność miejscowej ludności.

"Rwandyjczycy szukają dziś możliwości oddania dziecka do naszego ośrodka. Pamiętam, jak mężczyzna przyniósł dziecko idąc pieszo z odległej miejscowości niosąc je na plecach" - wspomina s. Angelica Jose. Siostry utrzymują ośrodek dzięki wsparciu darczyńców. Prowadzą m.in. akcję Adopcja Serca.

Matka Elżbieta Róża Czacka chciała, żeby niewidomi byli pełnoprawnymi członkami społeczności, by zdobywając wykształcenie i umiejętności mogli na równi z innymi osobami funkcjonować, rozwijać swoje umiejętności i talenty.

Zgodnie z jej wizją założone 11 maja 1911 roku Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi poza edukacją szkolną zapewnia dziś dzieciom szeroką gamę zajęć rewalidacyjnych na wszystkich poziomach, w tym m.in.: naukę orientacji przestrzennej, rehabilitację wzroku, integrację sensoryczną, czynności życia codziennego. "Dwie trzecie wychowanków mieszka w internatach. Pozostali to osoby dojeżdżające" - wyjaśnił prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi Paweł Kasprzyk.

Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi ściśle współpracuje z założonym przez Matkę Różę Czacką Zgromadzeniem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża otaczając niewidomych i ociemniałych wszechstronną opieką. Prowadzi przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja, zawodowe szkoły ponadgimnazjalne, liceum ogólnokształcące, szkołę policealną, szkołę muzyczną oraz internaty.(PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ mir/

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9