Dlaczego Maryja się objawia?

Kościół bada objawienia prywatne – a to znaczy, że traktuje je poważnie.

Zamach, który równo 40 lat temu o mało nie pozbawił życia Jana Pawła II, miał miejsce w rocznicę pierwszego objawienia Maryi w Fatimie. Papież po odzyskaniu świadomości, wciąż jeszcze osłabiony, poprosił o dostarczenie mu koperty z trzecią częścią „tajemnicy fatimskiej”. Zdał sobie sprawę, że to, co się zdarzyło 13 maja 1981 roku, ma wyraźny związek z tym, co miało miejsce w 1917 roku w pobliżu portugalskiej wioski. „Stałem się na nowo dłużnikiem Najświętszej Dziewicy i wszystkich świętych Patronów. Czyż mogę zapomnieć, że wydarzenie na placu św. Piotra miało miejsce w tym dniu i o tej godzinie, kiedy od sześćdziesięciu z górą lat wspomina się w portugalskiej Fatimie pierwsze pojawienie się Matki Chrystusa ubogim wiejskim dzieciom? Wszak we wszystkim, co mnie w tym właśnie dniu spotkało, odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się mocniejsza od śmiercionośnej kuli” – powiedział Ojciec Święty podczas spotkania z wiernymi 15 sierpnia 1981 roku.

Jedną z pierwszych decyzji po zamachu było zawierzenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi – tak jak chciała Matka Boża.

Prawdziwe i fałszywe

Choć Kościół dawno już uznał prawdziwość objawień w Fatimie, a wcześniej w Lourdes, po zamachu na nowo odżyła kwestia znaczenia i celu objawień prywatnych, a także sposobu ich weryfikowania. – Trzeba pamiętać, że Objawienie, przez duże „O”, czyli Boża przemowa do człowieka, skończyło się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła. Jezus jest jedynym Słowem, którym Bóg powiedział wszystkie słowa, jakie chciał nam przekazać. Objawienia przez małe „o”, które nastąpiły później, nazywamy prywatnymi. Bada się je przede wszystkim pod kątem niesprzeczności z Objawieniem, zwanym publicznym. Jeżeli w tych orędziach przekazywanych przez osoby widzące znajduje się coś, co jest niezgodne z Ewangelią i z Tradycją Kościoła, to takie objawienie należy uznać za nieautentyczne – wyjaśnia dogmatyk ks. dr Jakub Dąbrowski.

Ostatnio często słychać o „objawieniach”, które już na starcie budzą wątpliwości. Akcentuje się w nich nie tyle wezwanie do nawrócenia, ile przyszłość bez nadziei. Mowa tam o tym, że czeka nas dramat w barwach apokaliptycznych, ale jednak nie w pełni apokaliptycznych, bo Apokalipsa, owszem, zawiera wzmianki o kataklizmach i wojnach, ale kończy się obrazem Nowego Jeruzalem. Ostrożność w ocenie tego rodzaju zjawisk jest więc konieczna. Już św. Jan przestrzega: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie” (1 J 4,1).

Fałszywe objawienia najczęściej dają się szybko rozpoznać. – Na przykład „Matka Boża w ogródku”, czyli rzekome objawienia w Oławie. Nie spotkałem się z tym, żeby ktoś to na poważnie badał. Nie było takiej potrzeby – już pierwsze „orędzia” pozwalały stwierdzić, że to nie jest autentyczne objawienie – zauważa teolog. Przywołuje dorobek wybitnego mariologa ks. René Laurentina, eksperta Soboru Watykańskiego II, który wyróżnił cztery kryteria badania prawdziwości objawień.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7