Matka chrzestna

Gotyk na dotyk, kamień na kamieniu, kościół na kościele. Wedle legendy sam Lucyfer nie był w stanie ruszyć go z miejsca. Panie, Panowie: tu stanął najstarszy kościół w państwie piastowskim. Zbudowano go jeszcze przed chrztem Polski!

Wieje lodowaty wiatr. Wiosna spóźnia się o dwa tygodnie. W dniu chrztu Polski spacerujemy po miejscu pochówku pierwszych władców Polski. „Witajcie w kraju, gdzie zadyma trzyma” – śpiewał Lech Janerka (w jego mieście, stolicy Dolnego Śląska, jest również imponujący Ostrów Tumski).

Wchodzimy do kościoła… nie do poznania! Po latach zamknięcia, solidnych remontów i gruntownej renowacji w 1055. rocznicę chrztu Polski otwarto na nowo gotycki kościół pw. Najświętszej Maryi Panny in Summo Posnaniensi (czyli na zamku poznańskim). To najprawdopodobniej najstarsza polska świątynia pod wezwaniem maryjnym i bez wątpienia jeden z najcenniejszych zabytków Kościoła nad Wisłą i Wartą. Uroczystego poświęcenia ołtarza dokonał dziś metropolita poznański abp Stanisław Gądecki.

Ta niewielka świątynia, której wnętrze ma zaledwie 10 metrów kwadratowych, jest następczynią kaplicy pałacowej, pierwszej świątyni chrześcijańskiej na terenie państwa Piastów.

Chrześć!

„Ostrów” to wyspa, a „tum” – katedra. Gdy byłem tu ostatnio, miasto „wiary Lecha” i słynnej jeżyckiej rodziny Borejków witało mnie hasłem: „Chrześć!”. Przed pięciu laty przechodziłem przez Bramę Poznania i spacerowałem po ziemi, na której podjęto najważniejszą decyzję w dziejach kraju. To tu, w jednym z baptysteriów, Mieszko zanurzył się w wodach chrztu, dających dostęp nie tylko do rodziny „królestwa nie z tego świata”, ale i do wspólnoty narodów zachodniej kultury. To było wszczepienie gałązki w pień chrześcijańskiej Europy.

Przed pięciu laty poznaniacy hucznie obchodzili 1050. rocznicę chrztu Polski, a wielki koncert na stadionie Lecha zgromadził tłum ludzi nucących: „Gdzie chrzest, tam nadzieja”. Dziś, w czasach meczów bez publiczności, to już przedpandemiczne, nieco nierealne wspomnienie…

Pamiętam, że było wówczas zdecydowanie bardziej zielono. Spaceruję po opustoszałym, zziębniętym Ostrowie. Wiosna po krótkim intensywnym przebłysku wycofała się na „z góry upatrzone pozycje”, a przysłowie „kwiecień plecień…” sprawdza się jak nigdy dotąd. Zwłaszcza w wersji „trochę zimy”. Nawet na rozkopanym poznańskim rynku pustki, a na walkę koziołków czeka tylko troje dzieciaków.

22 lutego 2019 r. Sejm RP ustanowił Święto Chrztu Polski. Akcja Katolicka zachęca Polaków do wywieszenia biało-czerwonych flag. Skąd wiemy, że właśnie dziś przypada rocznica chrztu Polski? – Na datę 14 kwietnia wskazuje sama liturgia – wyjaśnia historyk prof. Andrzej Marek Wyrwa, archeolog specjalizujący się w dziejach wczesnego średniowiecza. – Tablice paschalne wskazują jednoznacznie na to, że była to Wielka Sobota, a więc dzień, w którym chrzczono katechumenów. Jest to symboliczna data chrztu dworu Mieszka, a jednocześnie chrztu Polski. Można brać również pod uwagę uroczystość Zesłania Ducha Świętego, ale bardziej prawdopodobną datą jest Wielka Sobota.

Kaplica dla Doubravki

Choć zabytkowy kościół Najświętszej Maryi Panny na Ostrowie Tumskim w dzisiejszym kształcie powstał w połowie XV wieku, jego historia rozpoczyna się już około 965 roku. Pierwszą, przedromańską kaplicę wzniesiono w tym miejscu tuż po przybyciu nad Wartę Dobrawy. Księżniczka czeska Doubravka z dynastii Przemyślidów, nie bez powodu zwana „matką chrzestną Polaków”, była chrześcijanką, i to dla niej wzniesiono kaplicę. My znamy ją pod imieniem Dąbrówka, ale pochodzi ono z późniejszych źródeł.

W dokumentach kościół wymieniono już w 1247 r. Nazwano go in throno ad Sanctam Mariam. W pobliskim rezerwacie archeologicznym można popukać w niemalowane drewno z… X wieku! By postawić solidne wały obronne, mieszkańcy grodu Mieszka musieli ściąć aż 28 tys. dębów. Dziś musiałoby je tu przywieźć z wielkopolskich lasów aż 350 ciężarówek! Takich samych, jakie mkną właśnie po pobliskim moście Bolesława Chrobrego.

Patrz pod nogi!

Fundamenty starej rotundy kaplicy Dąbrówki znajdują się pod dzisiejszym prezbiterium. To niejedyny podziemny zabytek. Archeolodzy dokopali się do resztek największego budynku świeckiego na ziemiach polskich w X wieku, czyli do palatium przypisywanego Mieszkowi I. Kształt tego dworu wyznacza dziś podświetlany szklany murek.

Zaglądam do kościoła. Zniszczoną podczas najazdu czeskiego księcia Brzetysława w 1038 r. świątynię odbudował Kazimierz Odnowiciel. Kościół podniesiono do rangi kolegiaty i utworzono przy nim kapitułę, a około 1430 r. rozebrano go i zbudowano na nowo w stylu gotyckim (zachwyca turystów do dziś!).

Czerwona cegła przetykana cegłą glazurowaną, białe otynkowane blendy na szczycie, wielkie ostrołukowe okna. A wewnątrz piękne gwiaździste sklepienie i barwne polichromie, stworzone dekadę po II wojnie światowej przez Wacława Taranczewskiego. Ten znakomity malarz, reprezentant koloryzmu, był pierwszym po wojnie prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków i rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Zaprojektował również śliczne witraże, w których igrają właśnie promienie kwietniowego słońca. Co ciekawe, stojący na brzegu Warty kościół wyszedł cało z wojennej zawieruchy, choć znajdował się na linii artyleryjskiego ostrzału. Przed dwustu laty był w tak opłakanym stanie, że władze pruskie chciały go rozebrać. Świątynię uratowała solidna renowacja, przeprowadzona z inicjatywy abp. Leona Przyłuskiego w latach 1859–1862. Właśnie skończyła się kolejna restauracja. Dokonano jej w ramach projektu unijnego „Tu się wszystko zaczęło”, eksponującego świadectwa początków państwowości polskiej (całkowita wartość projektu to blisko 11 mln zł). Efekty widać gołym okiem. Świątynia odzyskała dawny blask i świeżość.

Bezradny Lucyfer

W cokole budowli tkwi szary głaz. Wedle tradycji rowki, którymi jest poprzecinany, powstały od ostrzenia mieczy, ale poznańscy dziadkowie przedstawiali wnukom inną wersję: „Jednym z pierwszych kościołów w Poznaniu był właśnie protoplasta kościoła NMP. W nim okoliczna ludność składała swoje prośby i podziękowania dla Maryi. Nie mogły tego wytrzymać szatańskie moce, które zwołały naradę diabłów” – głosi „Legenda o kamieniu z czarcim pazurem”. „Na niej sam Lucyfer wyznaczył kilka biesów, których zadaniem było pozbycie się kłopotliwego kościoła. Biesy przybyły nocą na Ostrów Tumski i próbowały wyrwać kościół z fundamentami, a następnie wrzucić go do Warty. Niestety dla diabelskiej drużyny, kościół był bardzo solidnie zbudowany i przez całą noc nie udało im się ruszyć go nawet o centymetr. Jedyną pamiątką po całonocnej pracy było dziesięć bruzd po diabelskich pazurach na jednym z kamieni wbudowanych w ścianę kościoła”.

Ludzi jak na lekarstwo. Właśnie rząd przedłużył pandemiczne obostrzenia. Wracamy na Śląsk. Mijamy stojącą przed kościołem kolumnę z figurą Matki Boskiej Niepokalanej z 1886 r. Za Cybiną, prawym dopływem Warty, żegnają nas strzeliste, imponujące wieże katedry. Tu przed 55 laty ruszyły huczne ogólnopolskie obchody tysiąclecia chrześcijaństwa. W 1983 r. modlił się tu papież Jan Paweł II. Wołał wówczas: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego! To Piotrowe wyznanie od pradawnych czasów powtarzały usta praojców, a serca otwierały się w stronę nieznanego przedtem Odkupiciela świata. Wraz z wyznaniem pierwszego w Polsce piastowskiej biskupa budował się na tej ojczystej ziemi Kościół”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10