Dla mamy w Afryce

Polki ruszają na pomoc kobietom w Afryce. Stworzyły projekt „Bezpieczna mama”, który będzie realizowany w Republice Środkowoafrykańskiej.

To jedno z najbiedniejszych państw świata. Śmiertelność wśród dzieci do 5. roku życia w Republice Środkowoafrykańskiej sięga 110 przypadków na 1000 żywych urodzeń. W Unii Europejskiej notuje się zaledwie 4 zgony. Podobnie tragiczna sytuacja panuje w większości krajów Czarnego Lądu. – Chcemy stworzyć warunki, aby afrykańskie kobiety mogły godnie rodzić, a ich dzieci nie umierały zaraz po przyjściu na świat – mówi Izabela Cywa, która jest siłą napędową projektu.

Na głowie kobiety

– To na barkach afrykańskiej kobiety spoczywa odpowiedzialność za rodzinę, ale jej rola jest wciąż niedoceniana – mówi „Gościowi” Elżbieta Wryk, która przez lata zarządzała misyjnym szpitalem w Bagandou. Przywołuje ona popularny rysunek kobiety, która na głowie niesie cały kontynent afrykański, a na plecach dziecko. – Afrykanka to przede wszystkim matka, która żyje dla dzieci i dla rodziny, bez nich jest niczym – zauważa Elżbieta Wryk. Dlatego dramatem jest śmierć matki przy porodzie, która zostawia kilkoro dzieci, gdyż większość powikłań zdarza się u wieloródek. Izabela Cywa, która kierowała szpitalem, a następnie przez kilka lat realizowała projekt budowania studni w najuboższych regionach Republiki Środkowoafrykańskiej, tłumaczy, dlaczego troska o kobiety jest w Afryce tak ważna: – To kobieta i dzieci szukają wody, przynoszą drewno na opał, przygotowują jedzenie, uprawiają ziemię i chodzą na targ, by sprzedać to, co wyhodują. I podczas tych wszystkich czynności matki na plecach mają jedno z dzieci. Nawet gdy są w ciąży, nie ubywa im obowiązków, nie ma mowy o urlopie, często zaraz po porodzie biorą dziecko na plecy i idą uprawiać ziemię.

Dzieci są znakiem błogosławieństwa. Kobieta, która nie ma potomstwa, oskarżana jest o rzucanie uroków, np. ściąganie choroby i śmierci, i nie jest akceptowana w społeczności. Brak potomstwa sprzyja poligamii, ponieważ jeśli żona nie jest w stanie dać mężczyźnie dziecka, bierze on sobie płodną kobietę. Coraz częstszym problemem jest też niepłodność wynikająca ze stosowania antykoncepcji. W ośrodkach brakuje podstawowych leków na malarię, ale bez problemu można dostać zastrzyk wstrzymujący płodność na kilka miesięcy.

– Afrykanki są bardzo mężne, a zarazem bardzo radosne w tym poświęceniu dla rodziny. Porusza mnie też, że zawsze w swym życiu znajdują odniesienie do Boga. To wiara daje im siłę, by funkcjonować i jeszcze się uśmiechać – mówi Elżbieta Wryk. Wskazuje, że krzywdzące jest mówienie, iż mężczyźni są tam bardziej leniwi. Mają inne zadania. Wybudowanie domu, przygotowanie pola pod uprawę, czyli wykarczowanie lasu, to ciężka praca. Każdemu mężczyźnie zależy na szacunku żony i na tym, by rodzina jakoś funkcjonowała. – Niewielu znajduje pracę zarobkową. To słabość byłych kolonii francuskich, gdzie postawiono na rozwój administracji, a zapomniano o kształceniu zawodowym. Ci ludzie potrafią jedynie to, czego sami się nauczą – mówi Elżbieta Wryk. Doskonale widać to na przykładzie służby zdrowia.

Tylko 6 proc. położnych pracujących w środkowoafrykańskich ośrodkach zdrowia ma jakiekolwiek wykształcenie medyczne. Przeważnie są to kursy dokształcające; mało kto skończył studia czy szkołę policealną. Taka możliwość kształcenia istnieje jedynie w stolicy i niewielu na to stać. Państwowe nakłady na służbę zdrowia są znikome. Najlepiej mają się placówki, o które dbają misjonarze, poziom pomocy w „tubylczych” przychodniach jest dla nas niewyobrażalny. Fundacja Redemptoris Missio, która wspiera projekt „Bezpieczna mama”, publikuje w sieci nagrania, na których widać przychodnie, w których nie ma wody, prądu, a półki na leki świecą pustkami. Zamiast łóżka ginekologicznego – drewniane prycze. Kiedy rodzących jest więcej, leżą na ziemi. – Można dać sprzęt, ale bez przeszkolenia personelu nie uratuje on zdrowia i życia. Stąd nasz projekt – mówi Izabela Cywa. Afrykanki potrzebują kształcenia. Do szkoły chętniej posyłani są chłopcy. Im starsza klasa, tym mniej dziewczynek. Stąd tak dużą popularnością cieszył się projekt Wali kwe wali (Każda kobieta kobietą), w ramach którego Izabela Wryk uczyła kobiety nie tylko robienia ubranek na drutach czy szycia, ale mówiła im też, że są ważne, że Pan Bóg je kocha, że ich rola jest istotna, bo to one są odpowiedzialne za dzieci.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5