Kropla drąży skałę

Potrzebne są nie Bogu, ale nam. Mają zmienić nasze serce, nie Jego. Czym są tak popularne w Kościele nowenny?

Zazwyczaj poprzedzają święto lub uroczystość. Odmawiamy je przed Zesłaniem Ducha Świętego, Niedzielą Miłosierdzia Bożego czy w dniach poprzedzających wspomnienie poszczególnych świętych. Są rodzajem zaręczyn, przygotowania do świętowania uroczystości, uprzątnięcia terenu. Przed laty myślałem, że chodzi w nich przede wszystkim o „zawracanie głowy Panu Bogu” wzorem wskazanej przez samego Jezusa biblijnej namolnej wdowy, która skutecznie bombardowała swymi prośbami zatwardziałe serce sędziego. Dziś mam coraz mocniejsze doświadczenie, że chodzi o przygotowanie naszego serca, a nie zmiękczenie serca Tego, który „nie zdrzemnie się ani nie zaśnie, czuwając nad Izraelem”. Tak, problem nie leży po Jego stronie, ale w dyspozycji naszych serc.

Serce jak piec

„Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni gorejących, zamkniętych w moim łonie” – usłyszała 27 grudnia 1673 r. w Paray-le-Monial od samego Jezusa Francuzka Małgorzata Maria Alacoque. „Serce Jezusa można porównać do siedmiokrotnie rozpalonego pieca, w którym przechadzali się trzej młodzieńcy” – mawiał Pierre Goursat, krytyk filmowy, szef Międzynarodowego Przeglądu Filmowego i założyciel wspólnoty Emmanuel.

Znana od starożytności forma nowenn, czyli cyklicznych nabożeństw paraliturgicznych, rozpowszechniła się w Kościele w XVII wieku. To zazwyczaj szturm do nieba poprzedzający obchody święta patronalnego. Co ciekawe, to rzeczywistość znana nie tylko katolikom. Nowenny odmawiają również bracia anglikanie, luteranie i wierni Kościołów Wschodu.

Były przyrównywane do pełnego tęsknoty oczekiwania na Ducha Świętego, gdy zamknięci w Wieczerniku apostołowie, „trwając jednomyślnie na modlitwie”, ufnie wołali o nadejście „obietnicy z wysoka”. Doczekali się. Na wszystkich zstąpiły języki ognia, a wówczas dotąd zabarykadowani przed światem uczniowie eksplodowali, przekonując się na własnej skórze o tym, co chciał przekazać im Mistrz nauczający: „Proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam”.

Słowo „nowenna” pochodzi od łacińskiej nazwy dziewiątki. Novem to po prostu dziewięć. Klasyczna nowenna powinna trwać zatem dziewięć dni. Jak to zwykle bywa, okazuje się, że są od tej reguły wyjątki. Najpopularniejsze formy nowenn nie trwają przecież dziewięć dni, ale są rodzajem neverending story i opatrzone są dopiskiem „nieustające”.

Znane są też długoterminowe formy tej modlitwy, na przykład dziewięciotygodniowa Wielka Nowenna do św. Józefa. W 1957 roku ruszyła nad Wisłą zainicjowana przez Prymasa Tysiąclecia dziewięcioletnia Wielka Nowenna przygotowująca Polaków na świętowanie milenium chrztu. Młodsi czytelnicy „Gościa” pamiętają zakończoną przed czterema laty dziewięcioletnią Wielką Nowennę Fatimską, przygotowującą wiernych na stulecie objawień w spalonej słońcem portugalskiej dolinie Cova da Iria. Popularna jest Nowenna do Matki Boskiej Rozwiązującej Węzły (święty Ireneusz mawiał: „Ewa przez swe nieposłuszeństwo zawiązała węzły nieszczęścia dla ludzkości, Maryja przeciwnie – przez swe posłuszeństwo rozwiązuje je”).

Bez ustanku

W każdą środę tłumy w kościołach szepczą: „O Matko Nieustającej Pomocy, z największą ufnością przychodzę dzisiaj przed Twój święty obraz, aby błagać o pomoc Twoją. Nie liczę na moje zasługi ani na moje dobre uczynki, ale tylko na nieskończone zasługi Pana Jezusa i na Twoją niezrównaną miłość macierzyńską”.

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy przywędrowała do nas z Wiecznego Miasta i ściśle związana jest z przepiękną wschodnią ikoną Matki Boskiej Bolesnej. Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, pochodzący z przełomu wieków XIV i XV, zyskał większy rozgłos dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Po latach ukrycia w rzymskiej kaplicy augustianów został z polecenia Piusa IX uroczyście wprowadzony do kościoła redemptorystów, a w 1866 roku otrzymał papieskie korony. Odtąd ogromną popularność zyskały modlitwy do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a 99 lat temu światło dzienne ujrzała znana nam dziś popularna nowenna.

Na ziemiach polskich odmówiono ją po raz pierwszy 70 lat temu, w gliwickim kościele redemptorystów. „Wiele razy, wracając po pracy do domu, wstępowałem do waszego kościoła w Krakowie, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Te przeżycia głęboko utkwiły mi w sercu. I dziś chcę gorąco podziękować Matce Bożej Nieustającej Pomocy za okazywaną mi zawsze nieustanną pomoc w trudnych momentach życiowych, ośmieliłbym się nawet powiedzieć, że w każdym trudnym momencie” – opowiadał Jan Paweł II.

Nie do odparcia

Najpowszechniejszą formą nowenny jest popularna pompejanka (obraz z Doliny Pompejańskiej słynie łaskami od roku 1876). Praktykujący ją katolicy zwą tę formę „nowenną nie do odparcia”. To… sześć dziewiątek, bo modlitwa ta trwa 54 dni. Najbardziej dotyka mnie to, że w tej najpowszechniejszej formie nowenny do połowy czasu prosimy o to, „by mąż przestał pić, a syn zdradzać żonę”, ale później zaczynamy dziękować w ciemno, często nie widząc jeszcze żadnych owoców. To ogromna lekcja zaufania, która sprawia, że ta forma modlitwy nie zamienia się w „katolicką książkę skarg i wniosków”, ale staje się realizacją słów, które usłyszałem przed laty od nowojorskiego strażaka Donalda Turbitta: „Chrześcijanin coś ma, zanim jeszcze to ma, i może z góry podziękować za owoc... którego nie widzi”.

A mury runą, runą, runą

– Zanim poznałem moją żonę Martę, znałem różne nowenny – opowiadał mi przed laty znakomity gitarzysta Patryk Filipowicz. – Tę formę modlitwy wybierała często moja mama. Ja nie przywiązywałem do niej większej wagi. Nowenny odkurzyła na nowo moja żona. Zachwyciliśmy się tą formą, stała się nam niezwykle bliska. Zaczęliśmy praktykować nowenny do świętych. Dzięki temu otworzyliśmy się na to, co Kościół nazywa obcowaniem świętych. Przez kilka dni rozważasz przecież ich życie. W nowennach urzekło mnie to, że stwarzają okazję do kontaktu ze świętymi, ludźmi z krwi i kości. Przez dziewięć dni mam szansę przebywać z tą osobą i zaprzyjaźnić się z nią.

Jeśli miałbym znaleźć biblijny opis praktykowania nowenn, wskazałbym na potężne Jerycho. Bóg mógł rozkruszyć jego niezdobyte mury jednym skinieniem palca, a jednak polecił Jozuemu przygotowanie kilkudniowej akcji. Nie, nie militarnej. Izraelscy wojownicy musieli być zdumieni, słysząc, że mają zdobyć miasto… uwielbieniem. Ta nowenna była wprawdzie o dwa dni krótsza niż nasza katolicka, ale po siedmiu dniach błogosławieństwa i gry na trąbach „mury rozpadły się na miejscu, a lud wpadł do miasta, każdy wprost przed siebie” (Joz 6,1-14)

Po co szturmować niebo aż przez dziewięć dni? – może ktoś zapytać. Nie można pomodlić się raz, a dobrze? Kościół, podsyłający nam to narzędzie, zna naszą kondycję i wie, jak długo Bóg musi stopniowo oczyszczać nasze intencje i przygotowywać nas na świętowanie. A nowenna to właśnie takie przedświąteczne porządki….

Jezus, którego intencji Ojciec nie musiał się domyślać i oczyszczać ogniem wytapiającym złoto, mówił raz i wystarczało. My, uwikłani w grzech i zarażeni wirusem niewiary, musimy wejść w powtarzanie słów, fraz, modlitw. Po to, by przygotować swe serce i doświadczyć prawdziwości powiedzenia Tomasza z Akwinu: „Wypowiadaj słowa, a wiara pójdzie za nimi”. Pobożnymi argumentami nowenn nie mamy przekonać Pana Zastępów i zmienić Jego intencji. Chodzi raczej o kroplę drążącą skałę, kształtowanie w nas nawyków, a nie o pobożny szantaż, by „wreszcie zwrócił na nas uwagę”. Nowenna potrzebna jest nam, nie Bogu. „Wydaje nam się, że nasza modlitwa jest walutą, którą musimy płacić Bogu za łaskę, podczas gdy jest ona naczyniem, którym mamy ją czerpać. Ona nie ma zmienić Pana Boga! Ma zmienić nas!” – podpowiada jezuita o. Roman Groszewski.

Nowenna jest działaniem prorockim. Dlaczego? Bo prorok, jak przypominał Abraham Joshua Heschel, „to nie ten, który obwieszcza ze swadą Boskie rozporządzenia, lecz ten, który słyszy głos Boga i czuje bicie Jego serca”.

W dzisiejszym „Gościu” znajdziecie Nowennę do Świętego Józefa. Przyjęła się w Polsce w pierwszej połowie XVIII wieku (Godzinki ku czci Opiekuna Świętej Rodziny są starsze, a ich najstarsza drukowana w Krakowie wersja pochodzi z 1645 roku). Nowenna ta miała od początku charakter błagalny, a nasi przodkowie przez dziewięć dni przed 19 marca mieli doskonałą okazję, by bliżej zaprzyjaźnić się z tym, którego Ewangelia nazywa „sprawiedliwym”. Kościół podpowiadał, jak się do tego przygotować i zachęcał, by codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej, a jednego dnia klęknąć przy kratkach konfesjonału. Niezwykle ważna – podpowiadali kapłani promujący to nabożeństwo – jest pierwotna, wzbudzona na początku modlitwy intencja. Nowennę, którą znajdziesz w „Gościu”, przygotowaliśmy, mając na uwadze słowa zanotowane przez św. Teresę z Avila: „Nie pamiętam, abym kiedy wezwała opieki świętego Józefa, a nie była wysłuchana. Cudowne są łaski, jakimi mnie Bóg przez niego obdarzył…”. Zaczynamy odliczanie! •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10