Pamięć i zobowiązanie

Dla wielu o. Maciej Zięba był nie tylko przewodnikiem duchowym, ale także autorytetem, kimś kochanym i szanowanym. Pozostawił wielki dorobek intelektualny, ale i zobowiązanie do kontynuacji jego poszukiwań na drogach wiary, nadziei, miłości.

Jego zasługi dla promowania nauczania społecznego Jana Pawła II są nie do przecenienia. Nie powinny być także zapomniane jego poświęcenie i odwaga osobista w czasach komunizmu. Pochodził z Wrocławia, gdzie urodził się w 1954 r. Wychował się w inteligenckiej rodzinie pracowników naukowych – wybitnego fizyka i polonistki. Studiował fizykę. Porzucił dobrze zapowiadającą się karierę naukową, upewniwszy się w swym powołaniu kapłańskim, które zaprowadziło go w sierpniu 1981 r. do dominikanów. W rodzinnym mieście zmarł 31 grudnia 2020 r.

W kręgu Jana Pawła II

W biografii o. Macieja jest wiele wątków: działacz opozycji przed Sierpniem 1980 r., współtwórca wielu inicjatyw medialnych Solidarności, intelektualista i wydawca, prowincjał dominikanów, organizator wielu ważnych przedsięwzięć społecznych czy medialny komentator i wychowawca środowisk młodej inteligencji. Najważniejszym rysem jego posługi było popularyzowanie duchowego dziedzictwa pontyfikatu św. Jana Pawła II. Znał dobrze papieża, wielokrotnie był przez niego zapraszany do Watykanu i Castel Gandolfo, gdzie odbywały się sławne sympozja z udziałem intelektualistów z całego świata. Papież miał do niego serdeczny stosunek. Ojciec Maciej pokazywał mi kiedyś kilka listów, jakie od niego otrzymał. Były pisane w bardzo osobistym tonie i wspierały inicjatywy podejmowane przez dominikanina. Wyrazem papieskiego zaufania była nominacja o. Macieja w 1999 r. na członka Synodu Biskupów Europy.

Kard. Stanisław Dziwisz, opisując te relacje, stwierdził, że o. Maciej był człowiekiem z bliskiego kręgu św. Jana Pawła II i wielkiej klasy interpretatorem papieskiego nauczania. Dominikanin robił to w przekonaniu, że obrona prawdy o tym pontyfikacie jest nie tylko kwestią wierności osobie i nauczaniu Ojca Świętego, ale i obroną ważnej części polskiej tożsamości narodowej i religijnej.

Konserwatywne inspiracje

Po przełomie 1989 r. w czasach zmian rynkowych podjął się kierowania wydawnictwem dominikańskim „W drodze”. Z sukcesem prowadził je w latach 1990–1995, wydając m.in. amerykańskich konserwatywnych teologów i myślicieli Michaela Novaka, Georga Weigla czy Richarda Neuhausa. Wydaje mi się, że bliska mu była myśl, iż demokratyczny kapitalizm osadzony jest nie tylko na wolności gospodarczej, ale i na szerszej wizji społeczeństwa demokratycznego, w której istotne są trzy płaszczyzny: polityczna, kulturalna i ekonomiczna. Wszystkich wymienionych autorów sprowadzał do Polski, a przyjaźń z Weiglem, najważniejszym biografem Jana Pawła II, zaowocowała później wieloma ważnymi polskimi i środkowoeuropejskimi wątkami w dziele amerykańskiego pisarza. Przemyślenia amerykańskich konserwatystów starał się łączyć z papieskim nauczaniem społecznym, co najpełniejszy wyraz znalazło w książce „Papieska ekonomia. Kościół – rynek–demokracja”. W roku 1997 uzyskał w PAT tytuł doktora. Był porywającym, sugestywnym mówcą, a także poruszającym sumienie rekolekcjonistą. Wykładał na wielu uczelniach w Polsce i na świecie. W latach 1998–2006 był prowincjałem polskich dominikanów. Nie był to dla niego czas łatwy, m.in. za sprawą decyzji w kwestiach lustracyjnych. Podejmował je mimo świadomości rozlicznych bolesnych ich konsekwencji, a także podziałów, jakie później nastąpiły w środowisku dominikańskim.

Ważnym jego dziełem było powołanie w 1995 r. Instytutu Tertio Millennio. Stał się on ośrodkiem spotkań i debaty ludzi nauki, polityki i kultury. Co roku organizował letnie i zimowe szkoły nauki społecznej Kościoła dla studentów. Przewinęło się przez nie wielu młodych polskich inteligentów, którzy nierzadko dzisiaj zajmują ważne miejsce w życiu publicznym. W tym okresie nawiązał także stałą współpracę z „Gościem Niedzielnym”. Co miesiąc ukazywał się u nas „Azymut”, dodatek religijno-społeczny redagowany przez Instytut. Zdobywał dla naszego tygodnika nowych czytelników, zwłaszcza w środowiskach duszpasterstwa akademickiego.

Wierzył w Solidarność

Ojciec Maciej zawsze czuł się dziedzicem idei Solidarności, której służył od sierpnia 1980 r., także w stanie wojennym i okresie delegalizacji związku. Wspomniał, że udział w tworzeniu wolnych związków zawodowych był jednym z najpiękniejszych doświadczeń w jego życiu. Chciał je pokazać młodemu pokoleniu, nie tylko w Polsce. W 2007 r. zaangażował się w tworzenie Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Był przekonany, że nuta solidarności, jako pewien ideał, rozbrzmiewa nadal w wielu ludzkich sercach. Chciał, aby Centrum działało ponad podziałami politycznymi, i rzeczywiście udało mu się wokół niego skupić ludzi, którzy na co dzień nie chcieli już sobie nawet podać ręki. Swoją misję w Gdańsku zakończył w 2010 r. Do tego czasu stworzył solidne podwaliny jednego z najważniejszych projektów III Rzeczypospolitej.

Nie wpisywał się we wszechobecne w Polsce, a często także w Kościele podziały. Nie dał się zaszufladkować przez żaden z obozów politycznych, ponad podziałami szukając zawsze przestrzeni wspólnego dobra. Wspominając go, prof. Hanna Suchocka, była ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, powiedziała, że o. Zięba cały czas miał obawy, że polskie społeczeństwo „zamyka się jak gdyby w dwóch tunelach”, między którymi nie ma już kontaktu. – To było troską jego ostatnich lat: jak przerzucać mosty? Jak się kontaktować? Jak się nie dzielić? – powiedziała prof. Suchocka. To trafne spostrzeżenie. Rozmawiałem z nim o tym 9 października 2020 r. na jubileuszowej sesji papieskiej zorganizowanej przez KAI w Warszawie. Mówił, że najlepszym przewodnikiem na drodze do odbudowy polskiej wspólnoty jest właśnie św. Jan Paweł II, nauczyciel sztuki dialogu. Ojciec Maciej bardzo na ten aspekt papieskiego nauczania zwracał uwagę. Sam prowadził dialog przez całe życie, zdobywając sobie wielu oddanych przyjaciół na całym świecie, zaskarbiając sobie szacunek tych, którzy często się z nim nie zgadzali. Z pewnością należał do najbardziej twórczych interpretatorów papieskiego nauczania. Jednocześnie był przekonany, że nie do końca potrafimy je wykorzystać. W trakcie spotkania w Wadowicach w lutym br., gdzie prowadził kolejną edycję szkoły zimowej, potarzał, że papieskie nauczanie jest kopalnią złota, której pozwoliliśmy zarosnąć. Mówił, że należy stale się z nim konfrontować, także w kontekście obecnych wyzwań i pytań o kształt miłości do ojczyzny.

Ostatnia inicjatywa

W roku 2019 ciężko zachorował na chorobę nowotworową. Jego bliscy byli przekonani, że wkrótce odejdzie. Przełom nastąpił w papieską niedzielę 13 października, kiedy Kościół w Polsce modlił się do św. Jana Pawła II. Opowiadał mi później, że do tego czasu jego stan stale się pogarszał, a lekarze mówili o ciężkim stanie krytycznym. W Dniu Papieskim nagle serce i płuca zaczęły pracować. – Dla mnie to oczywisty dowód skuteczności modlitw w intencji uzdrowienia – przekonywał. Wiedział jednak, że czasu nie ma wiele. Poświęcał go ostatniej swej idei – budowie duchowego pomnika, daru na stulecie urodzin św. Jana Pawła II. Wyjaśniając mi motywy przedsięwzięcia, wspominał rozmowę, którą odbył z papieżem w 1999 r. wspólnie z abp. Tadeuszem Gocłowskim. Tematem było upamiętnienie pontyfikatu przez powołanie fundacji wspierającej uczniów. Z tamtej rozmowy o. Maciej zapamiętał papieskie słowa, aby nie stawiać mu pomników kamiennych, ale próbować tworzyć pomniki serca. Taki chciał mu wznieść na stulecie urodzin. Serwis internetowy miał gromadzić różnorakie inicjatywy: modlitewne, charytatywne, naukowe i artystyczne, edukacyjne, wspierające papieskie duchowe dziedzictwo. Odzew na tę inicjatywę, nie tylko w Polsce, był wielki.

W ostatnich tygodniach życia był wstrząśnięty falą nienawiści wobec św. Jana Pawła II, jaka jesienią br. przetoczyła się przez Polskę na marginesie afer pedofilskich w Kościele oraz watykańskiego raportu w sprawie byłego kardynała McCarricka. 11 listopada otrzymałem od niego SMS-a, w którym napisał: „Przepraszam, że przerywam świętowanie niepodległości, ale czy »Gość« przygotowuje rzetelny odpór dla tych kłamstw i tego jadu, który wylewa się na Jana Pawła II?”. Później długo o tym rozmawialiśmy, a on, ciężko chory, po raz ostatni ruszył do różnych studiów telewizyjnych, aby prostować kłamstwa wypowiadane na temat tego pontyfikatu. Wiem, że nikt takiego SMS-a już do mnie nie napisze. Sami musimy troszczyć się o dziedzictwo wielkiego pontyfikatu, a o. Maciej będzie nas wspomagał z domu Ojca. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8