Pół wieku w państwie Fidela

– Misjonarz, gdy pierwszy raz postawi stopę na Kubie, zapomina o przeszłości. Chociaż do końca zapomnieć się nie da, trzeba się od niej odciąć. Musi poczuć się Kubańczykiem – mówił ks. Bruno Roccaro, ukończywszy 100 lat.

Zmarły na początku listopada włoski salezjanin dokładnie połowę życia spędził na karaibskiej wyspie. Kiedy tam przyjeżdżał, wielu wyznawców Chrystusa doświadczało prześladowań. Dziś sytuacja jest nieco lepsza, ale władza nie zamierza dać chrześcijanom wolności.

Triumf rewolucji

Bruno Roccaro urodził się w 1920 r. w miasteczku Scorzè niedaleko Wenecji. Był najmłodszy z siedemnaściorga rodzeństwa. Rodzina była uboga, a przy tym bardzo religijna. Jeden z jego braci, Luigi, także został salezjańskim misjonarzem; tę drogę powołania wybrało także przynajmniej 10 siostrzeńców kubańskiego księdza. Bruno zetknął się z salezjanami już w dzieciństwie, gdyż chodził do prowadzonej przez nich szkoły. Jako 17-latek wstąpił do nowicjatu. 12 lat później został wyświęcony na księdza. Oprócz studiów teologicznych ukończył matematykę w Padwie.

Miał 50 lat, gdy wyjechał na Kubę. Był rok 1970. Po dojściu do władzy komuniści wprowadzili represje wobec Kościoła. Usunęli z kraju zakony, zmusili do emigracji wielu duchownych. Kościołowi odebrano wszystkie placówki edukacyjne, a podczas reformy rolnej upaństwowiono jego ziemie. Seminarium w Hawanie zamknięto, a księżom spoza Kuby zakazano wjazdu do kraju. Silnie inwigilowaną Akcję Katolicką trzeba było rozwiązać. Nie zezwalano też na budowę świątyń. Zabroniono nawet obchodzenia Bożego Narodzenia. Chodzenie do kościoła mogło oznaczać poważne kłopoty, łącznie z więzieniem. Najbardziej oporni trafiali do obozów, z których najsłynniejszy był ten w ­Guanahacabibes. Ernesto „Che” Guevara de la Serna, będący jednym z głównych twórców kubańskiego systemu represji, tłumaczył, że do obozu trafiają przeciwnicy socjalistycznej moralności, a za takich uważano hippisów, prostytutki, narkomanów czy homoseksualistów. W rzeczywistości jednak w zorganizowanym na wzór sowieckich łagrów obozie, na którego bramie napisano: „Praca uczyni was ludźmi”, więziono i męczono wielu przeciwników reżimu, w tym księży i innych katolików. Dopiero w 1968 r. z powodu reakcji międzynarodowych obozy – przynajmniej oficjalnie – zamknięto. Wcześniej, w 1962 r., papież Jan XXIII ekskomunikował władze Kuby i ich współpracowników.

Pół wieku w państwie Fidela   archiwum księży salezjanów

U nas nie ma biedaków

Ksiądz Roccaro nie mógł występować w komunistycznym kraju jako misjonarz. – Przyjechałem na Kubę na podstawie zezwolenia turystycznego – opowiadał po latach. – Mieszkałem w seminarium. Nie znałem hiszpańskiego, kiedyś jednak uczestniczyłem w ćwiczeniach duchowych w Barcelonie i to mi pomogło.

Po przyjeździe spotkał się z Fidelem Castro i powiedział, że chciałby pracować na rzecz ubogich. Dyktator odparł, że na Kubie ubogich ludzi nie ma. Włoski kapłan miał za sobą wiele lat pracy pedagogicznej. W rodzinnym kraju uczył matematyki i fizyki. Teraz miał pomóc w formacji kleryków. Wszystko odbywało się półoficjalnie. Formalnie władza wciąż nie uznawała Kościoła. W dodatku w 1976 r. ogłoszono nową konstytucję. Stanowiła ona, że Kuba jest państwem opartym na światopoglądzie materialistycznym i w takim duchu powinno się wychowywać społeczeństwo. Ksiądz Roccaro starał się utrzymać takie relacje z władzą, by jego praca była możliwa. Oficjalnie był delegatem zakonu salezjańskiego. Pracował z klerykami seminarium w Hawanie.

Wysoka cena

W czasach Jana Pawła II Stolica Apostolska zaczęła się starać o poszerzenie zakresu wolności katolików na Kubie. Jednocześnie w kubańskim Kościele zaczęły się pojawiać głosy na rzecz uznania istniejącego w kraju porządku. W procesie nazywanym Kubańską Refleksją Eklezjalną brali udział duchowni i katolicy świeccy. Wśród tych pierwszych aktywny był ks. Roccaro. Owocem okazało się zorganizowane w 1986 r. Narodowe Kubańskie Spotkanie Eklezjalne, w którym jako papieski wysłannik wziął udział kard. Eduardo Pironio z Argentyny. Cały proces, a także dokument powstały po spotkaniu mogą budzić kontrowersje. Zapisano w nim, że kubański Kościół nie wypowiada się przeciwko celom socjalizmu, akceptuje realia rewolucji i zgadza się z władzami w takich sprawach jak edukacja czy ochrona zdrowia. Zapewne dzięki temu możliwe było uruchomienie w następnych latach ogólnokrajowego procesu przygotowania świeckich liderów parafialnych czy przeprowadzenie kursów przygotowujących do przyjmowania sakramentów.

W 1992 r. reforma konstytucyjna zmieniła Kubę z państwa oficjalnie ateistycznego w państwo świeckie. Można było utworzyć pięć nowych diecezji katolickich i uruchomić centra formacyjne dla świeckich. W 1995 r. do kraju legalnie wpuszczono zagranicznych misjonarzy. Fidel Castro odwiedził Watykan, a w 1998 r. papież odbył podróż apostolską na Kubę. Jak wspominał w rozmowie z portalem deon.pl ks. Dariusz Iżykowski, salezjanin pracujący w karaibskim kraju, katolicy bali się przyjść na spotkania z papieżem, ale wielu oglądało je w telewizji. Podczas spotkania na stadionie w Santa Clara (słynnym ze stojącego tam mauzoleum „Che” Guevary) wierni zapraszali przechodniów do środka, żeby ławy nie świeciły pustkami.

Wiecznie młody

98-letni chłopiec – tak o ks. Roccaro napisała jedna z włoskich gazet z okazji jego urodzin. Uśmiech nie schodził z ust kapłana ze Scorzè. Na kilka dni przed śmiercią, czyli już po setnych urodzinach, został sfilmowany podczas gry w tenisa stołowego z nastolatkami. Zmarł 3 listopada 2020 r. Mszę św. pogrzebową odprawiono w Santa Clara, gdzie spędził ostatnie lata życia jako proboszcz. Kraj, w którym zmarł, jest inny niż ten, do którego pół wieku wcześniej przyjechał. Jednak wolności nadal nie ma. Pracuje tam wielu misjonarzy, w tym polscy pallotyni prowadzący ochronkę dla dzieci, których rodzice całe dnie spędzają na plantacji trzciny cukrowej. W 2012 r. odbyła się peregrynacja figury Maryi, a papieża Benedykta XVI witały tłumy. W 2019 r. otwarto pierwszy kościół od czasów rewolucji. Ale na co dzień Kubańczycy niechętnie odwiedzają świątynie. W teorii katolicy stanowią około połowy społeczeństwa, ale wielu z nich praktykuje jednocześnie szamańskie obrzędy. Chrześcijańskie śluby to rzadkość. Normą jest życie w kolejnych, trwających po kilka lat związkach. A władza na przemian poluzowuje i przykręca śrubę. Następcy ks. Roccaro mają więc przed sobą mnóstwo pracy dyplomatycznej, ale przede wszystkim ewangelizacyjnej.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10