Kobieto, wróć

Jak w Kościele czuje się współczesna młoda kobieta? Dlaczego tak wiele z nich odchodzi z Kościoła?

Jeszcze dwadzieścia lat temu to matka była pierwszą nauczycielką wiary w rodzinie. Uczyła dzieci pacierza, prowadziła do świątyni. Współczesne kobiety rzadziej same chodzą do kościoła, a jeśli nawet dbają o religijność dzieci, to tylko do Pierwszej Komunii. Gdy ochrzczonej katoliczce zadać pytanie, czy wiara jest dla niej ważna, odpowie: „tak”. Jednak między deklaracjami a zwykłym życiem jest spory rozdźwięk. – Przestałam praktykować, bo księża mnie drażnią. Nie są dla mnie autorytetami, nie mają pojęcia o moim życiu, a próbują swoimi naukami w nie wkraczać – mówi anonimowo 35-latka z Warszawy. – Wierzę w Pana Boga. Budynek parafii omijam.

Takich kobiet jest dużo więcej… – Kobiety, które swoją rolę w Kościele postrzegają pomocniczo, trochę jak Marta z Ewangelii, odnajdują się w Nim – mówi dr Sabina Zalewska, psycholog rodziny. – Coraz szersza grupa nie identyfikuje się jednak z ideą „służenia”. To najczęściej osoby wykształcone, obyte ze światem, stawiające sobie i innym duże wymagania. Nie czują, by ich kompetencje były traktowane poważnie. Widzą też rozdźwięk pomiędzy głoszonymi przez Kościół ideami a ich realizacją. W końcu też drażni je sama „męska” struktura kościelna, z którą się nie identyfikują.

Na „nie”!

Wielu obserwatorów winą za uczestnictwo młodych kobiet w ulicznych protestach obarcza Kościół. Publiczne „wyznanie wiary” w aborcję i negacja dotychczasowych wartości to faktycznie porażka Kościoła?

Ks. prof. Piotr Kieniewicz MIC: – Nie patrzyłbym na to w kategoriach porażki Kościoła, choć niewątpliwie mamy do czynienia z poważnym problemem rozejścia się deklarowanej wiary z przyjmowaną moralnością. Podejmowane praktyki religijne przestały dotykać życia. Wiara w Boga, a nawet uczestnictwo w życiu sakramentalnym nie przekłada się na podejmowane wybory moralne. Gdzieś u źródeł stoi apoteoza wolności, postawienie jej jako najważniejszej wartości, podczas gdy jest ona tylko drogą dla prawdy, dobra i miłości.

– Młodzi stawiają na niezależność. Słyszą, że Kościół zabiera im wolność – tłumaczy s. Mirona Turzyńska, przełożona prowincjalna franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. – Młoda osoba, która jeszcze nie wie, że wolność polega na wyborze dobra, nie dokona wyboru zgodnie z Ewangelią. Bo wiary na razie naprawdę nie zna i coraz częściej nie ma szansy poznać…

Doktor Elżbieta Wiater, historyk i teolog: – Kobiety mają większe wyczulenie na oczekiwania otoczenia, więc często mają poglądy takie, jakie dominują w ich środowisku. Współcześnie przekaz kultury popularnej jest liberalny, podobny sposób myślenia „sprzedaje” też większość celebrytów. W takim kontekście kulturowym, bez wsparcia w sensownej wspólnocie, nawet małżeńskiej, niektóre kobiety płyną z nurtem. Dochodzi też kwestia tego, że jednak jesteśmy jako społeczeństwo poharatani aborcjami z czasów komuny, co przechodzi z pokolenia na pokolenie: jeśli babka i matka usuwały ciąże, córka nie widzi w tym problemu. Jednocześnie będzie to dla niej kwestia drażliwa.

Na to wszystko składa się również kryzys autorytetów i brak mądrego, męskiego wsparcia. Młode kobiety nie przyjmują też braku spójności między głoszonymi wartościami a życiem. – Brak transparentności powoduje, że buntują się – tłumaczy dr Zalewska.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11