Sala na górze

Tu Mesjasz na kolanach mył nogi uczniom i łamał dla nich chleb. Tu apostołowie zabarykadowali się z obawy przed Żydami. Tu Tomasz wepchnął palce w rany Zmartwychwstałego. Tu spadł wicher i języki ognia, a przerażeni apostołowie eksplodowali. Zapraszamy do „Matki wszystkich kościołów”.

Czy znudzeni izraelscy żołnierze zerkający na szwędające się po posadzce gołębie, łypiące okiem na wartką rzekę wycieczek, zdają sobie sprawę, w jakim miejscu wypadła ich warta? Do mnie też nie za bardzo to dociera…

Nie było jeszcze oceanów i żyjących w nich miliardów ryb, nie było bezkresnych puszcz, tyranozaury nie biegały jeszcze po ziemi, a Bóg już proroczo widział tę salę. Tu Mesjasz na kolanach mył nogi uczniom, łamał dla nich chleb, wypijał kielich błogosławieństwa. Tu ustanowił sakramenty Eucharystii i kapłaństwa. Tu apostołowie zabarykadowali się z obawy przed Żydami i trwali jednomyślnie na modlitwie. Tu Zmartwychwstały pozwolił, by Tomasz wepchnął palce w Jego rany. Tu uczniowie oczekiwali na „obietnicę z wysoka”. Na tę salę spadł wicher i języki ognia, a rozdrapujący rany apostołowie eksplodowali. Wedle tradycji tu zamieszkała Maryja po zmartwychwstaniu Syna. Tu stanęła katedra św. Jakuba, biskupa Jerozolimy – siedziba pierwszej gminy chrześcijańskiej. Nic dziwnego, że w V wieku mówiono o niej jako o „Matce wszystkich kościołów” („Hagia Sion, Mater Ecclesiarum”).

Wchodzę przez ciasną uliczkę, wdrapuję się po ciasnych schodach do niewielkiej sali (15 x 9,5 m). Pusto. Sklepienie podtrzymują trzy kolumny, światło wpada przez trzy okna. Budynek nie jest spektakularny, imponujący, kapiący złotem, przesycony wonią kadzidła i mdławych różanych olejków. Jest oszczędny, ogołocony, surowy. Wielu może rozczarować. – Niesmak wzbudza wrażenie zaniedbania, fruwające gołębie i zakaz celebracji Eucharystii w tym miejscu. No i oczywiście tłumy turystów, niedbające o należny mu szacunek. Trzeba sporo wyobraźni, aby w tym miejscu wyobrazić sobie Ostatnią Wieczerzę z fresku Leonarda da Vinci – opowiada jezuita Stanisław Biel, autor książki „Na ziemi Boga”.

Syjon znaczy „wysoki”. Jerozolimskie wzgórze, którego strzegła twierdza Jebuzytów, zostało zdobyte przez Dawida.

Budynek Wieczernika składa się z dwóch części. W dolnej wedle tradycji mieści się grób samego króla Dawida. Dziś przykryty jest jedwabnym suknem i udekorowany srebrnymi koronami, którymi okrywa się zwoje Tory. Czy leży tu pogromca Goliata? Od lat trwa na ten temat dysputa. – Archeolog Bargil Pixner, benedyktyn, zwraca uwagę, że struktura, w której zlokalizowany jest rzekomy grób Dawida, pochodzi z okresu rzymskiego i nie może być grobem króla – mówi biblista ks. Tomasz Kusz. − Trudności z określeniem położenia wynikają z tego, że w Biblii czytamy: „Dawid zdobył twierdzę Syjon, to jest Miasto Dawidowe” (2 Sm 5,7), a Pierwsza Księga Królewska wskazuje, że „został pochowany w Mieście Dawidowym”. Czy chodziło o Syjon? Przecież również o Betlejem czytamy jako o „mieście Dawidowym”! Archeolog Pixner wyjaśnia, że choć symboliczny sarkofag Dawida został postawiony przez krzyżowców, w fundamencie sali znaleziono kamienie przypominające te ze Wzgórza Świątynnego! Czy „Matkę wszystkich kościołów” zbudowano z kamieni pozostałych po najświętszym miejscu Izraela? To bardzo ciekawy trop. Gdy powstało Państwo Izrael, Jerozolima została podzielona, a dostęp do Ściany Płaczu leżącej po stronie arabskiej był utrudniony (w latach 1948–1967), to właśnie grób Dawida stał się głównym miejscem pielgrzymek − opowiada ks. Kusz. − Argumentem za lokalizacją grobu jest również to, że muzułmanie, którzy czczą Dawida jako proroka, właśnie z tego względu wypędzili stąd franciszkanów. By „nikt nie modlił się nad nimi”.

Już w IV wieku chrześcijanie obchodzili tu wspomnienie liturgiczne króla Dawida i Jakuba „brata Pańskiego”, określanych jako pierwsi założyciele Jeruzalem – starego i nowego. W „Księdze podróży” Beniamina z Tudeli (koniec XII wieku) czytamy: „Na górze Syjon znajdują się groby przedstawicieli rodu Dawida i groby królów, którzy rządzili po nim. Nie sposób było wskazać dokładnego miejsca, aż jakieś piętnaście lat temu zawaliła się ściana kościoła i odkryto przestronną salę z filarami z marmuru, pokrytymi srebrem i złotem. Znajdował się tam grób króla Dawida, a po jego lewej stronie – króla Salomona”.

Dwa piętra. Niezwykle symboliczne. Nowy Testament wyrasta na Starym. Jest jego drugim piętrem, tworząc jeden budynek. „Syn Dawida” łamie chleb i zsyła ogień Ducha nad miejsce upamiętniające pasterza, który kamieniem pokonał giganta. Ponieważ Cyryl Jerozolimski (IV wiek), pisząc o miejscu zesłania Ducha Świętego, wskazał na Syjon, a Ostatnią Wieczerzę rabbi Jeszua spożywał z uczniami w „sali na górze”, tradycja połączyła te wydarzenia i miejsca.

W 135 roku cesarz Hadrian zastał Jerozolimę w gruzach. Ocalał jedynie kościół Wieczernika. Aż do XIV wieku sprawowano tu nieprzerwanie Mszę Świętą. Już w IV wieku wyrosła tu bazylika „Świętego Syjonu”, a podczas wypraw krzyżowych trzynawowa „Matka wszystkich kościołów”. Po zaledwie 150 latach pozostały po niej jedynie zgliszcza, a kamienie kradziono do stawiania innych budowli. Gotycki Wieczernik, jaki znamy, zbudowali w XIV wieku rzemieślnicy z Cypru. Sprowadzili ich tu franciszkanie.

Wdrapujące się po schodach wycieczki zdumiewają architektoniczne elementy. Minaret, mihrab (nisza w meczetach wskazująca kierunek Mekki). O co chodzi? W 1549 roku sułtan Sulejman nakazał usunąć franciszkanów z konwentu na górze Syjon. Po trzech latach negocjacji musieli spakować walizki. Muzułmanie zmienili to miejsce w meczet i surowo zabronili chrześcijanom wizyt. Dopiero pod koniec XIX wieku pozwolono im za opłatą na zwiedzanie Wieczernika. Franciszkanie mogli celebrować tu dwie procesje w roku. W dniu ustanowienia Eucharystii i Zielonych Świąt.

W 1967 r., po wojnie sześciodniowej, Wieczernik przeszedł pod zarząd Izraela, a chrześcijanom pozwolono go zwiedzać bez możliwości celebracji Eucharystii i oficjalnych modlitw. Wyjątkiem była liturgia sprawowana przez Jana Pawła II (w 2000 r.) i przed sześciu laty przez papieża Franciszka.

To miejsce przebaczenia. Umycia nóg. Umiłowania do końca. 20 lat temu, wzruszony Jan Paweł II włożył w szczelinę najświętszego miejsca judaizmu – Ściany Płaczu – karteczkę z prośbą o wybaczenie grzechów Kościoła wobec ludu Izraela. W Wieczerniku znajdziemy wykonane z brązu drzewko oliwne, dar papieża Polaka.

Zachwyca mnie sposób, w jaki Syn Boży wypełnił Prawo. Święty Jan tak układa ewangeliczną narrację, że Jezus umiera w chwili, gdy w świątyni zabijane są baranki. Pascha „Baranka, który gładzi grzechy świata”, zastępuje żydowską Paschę. Nieprzypadkowo Duch Święty zstąpił w dniu Pięćdziesiątnicy. To również prorocze wypełnienie prawa. − ​Ze wszystkich świąt w starożytnym kalendarzu żydowskim tylko dwa przetrwały jako święta chrześcijańskie: Pascha i Pięćdziesiątnica. Te dwa, i jeszcze Sukkot (Święto Szałasów), były świętami pielgrzymkowymi judaizmu – wyjaśnia Scott Hahn. – Księga Wyjścia nakazywała, by wszyscy mężczyźni izraelscy obchodzili te święta w Jerozolimie. Nazwa Pięćdziesiątnica jest w relacji z Paschą, Pentekoste pochodzi od słowa „pięćdziesiąt”. Święto następuje w pięćdziesiątym dniu po Passze. Żydzi czcili wówczas podarowane im przez Boga Prawo na górze Synaj.

– Szawuot, święto Pięćdziesiątnicy, dopiero z czasem stało się synonimem zesłania Ducha Świętego – wyjaśnia Kazimierz Barczuk, Żyd z pochodzenia. − Szawuot w języku hebrajskim znaczy „tygodnie”. Nazwa Święto Tygodni pochodzi od Bożego polecenia, by od pierwszego dnia Paschy odliczyć siedem tygodni (Kpł 23,15-16). Pierwotnie Zielone Święta były świętem rolniczym. Był to czas wypoczynku, panował radosny nastrój. Tak jak nieprzypadkowo Jezus umarł w czasie świąt Paschy, tak też nie jest przypadkiem, że Duch Święty został wylany w dniu Pięćdziesiątnicy. Nowe ożywienie w Chrystusie zaczęło się w święto letnich zbiorów. Od tego czasu do Bożego spichlerza zaczęto zbierać nowe żniwo: naśladowców Chrystusa. Przez całą noc poprzedzającą Pięćdziesiątnicę Żydzi czytają Księgę Rut. Opisane są w niej żniwa, a Szawuot to święto plonów. Historia Rut jest proroczą obietnicą Kościoła, pierwowzorem Chrystusa jest Boaz, który wykupił Rut Moabitkę i uratował ją od hańby.

Wychodzimy. W kolejce czeka już kolejna wycieczka. Na kapitelu dostrzegam motyw pelikana: ptaka, który wedle legendy rozrywa pierś, by nakarmić krwią pisklęta. Wymowny znak. Schodząc po ciasnych schodach, nucę: „Ty, co jak pelikan Krwią swą karmisz lud, przywróć mi niewinność, oddal grzechów brud. Oczyść mnie Krwią swoją, która wszystkich nas jedną kroplą może obmyć z win i zmaz”. I dziękuję za to, co wydarzyło się w tej sali. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8