Mówiłam do niego: Ojcze

Siostra Bogdana Łasocha opiekowała się bł. ks. Michałem Sopoćką aż do śmierci…

Dom Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny w Białymstoku. S. Bogdana, jako młoda, jeszcze studiująca zakonnica zetknęła się ze świętym. A nawet przynosiła mu obiady, dbała o jego zdrowie, prosiła o modlitwę. Tylko że wtedy nie miała pojęcia, z kim pracuje. Nawet wspólne zdjęcia się nie zachowały.

– To taka dla mnie lekcja na całe życie: prawdziwa świętość jest cicha, niemal niezauważalna. A gloria nieba wykuwa się przez trudy życia i cierpienie – kiwa głową dziś już ponad 70-letnia s. Bogdana. W ręku trzyma obrazek z bł. Michałem Sopoćką. – Gdy uczestniczyłam w beatyfikacji, wszyscy patrzyli na namalowany portret – błogosławionego w chwale. A ja miałam przed oczami również Ojca zmagania, cierpienie, cichość i ascezę. Bo mówiłam do niego: Ojcze...

Cichy kapelan

Historia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny i ks. Michała Sopoćki zaczyna się jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku. Ks. Michał po wojnie przeprowadził się z Wilna właśnie do Białegostoku, był wykładowcą w seminarium duchownym. Mieszkał przy ul. Złotej, a siostry miały dom przy Poleskiej 42. Były tam spory plac i maleńka, maluteńka wręcz kaplica.

– Jedna z naszych sióstr poprosiła księdza, by przychodził do nas Msze św. odprawiać. Ksiądz Michał przyszedł, zobaczył maleńką kapliczkę. Wiedział też, że są potrzeby i w posługiwaniu sakramentami, bo wokół dużo się budowało, wiele osób mieszkało, a najbliższy kościół był daleko. I zgodził się.

Za namową ks. Sopoćki, jak wspominają siostry – cichego, ale bardzo konkretnego, wręcz surowego momentami – udało się maleńką kaplicę rozbudować.

– A w tamtych czasach było to bardzo skomplikowane i wymagało sprytu, bo władze komunistyczne przecież nie pozwalały na budowę kościołów czy kaplic. Siostry więc zgłosiły nie rozbudowę kaplicy, ale… werandy. Do 1957 roku kaplica była wykończona.

– Tam była wtedy piękna praca, mnóstwo dzieci do katechizowania, ludzie garnęli się do modlitwy. Ks. Sopoćko przez kilkanaście lat cierpliwie chodził do naszej kaplicy ze swojego mieszkania i odprawiał Msze św., spowiadał. Gdy skończył 80 lat, widziałyśmy, że jest mu już coraz trudniej. Był słabszy, z coraz większym trudem się poruszał…

Kiedyś ks. Michał zapytał po prostu siostrę przełożoną, czy mógłby zamieszkać w domu misjonarek. Siostra zgodziła się od razu. – Ale trzeba wiedzieć, że żyłyśmy bardzo, bardzo skromnie, miałyśmy mało miejsca. Przełożona, s. Amelia, zrezygnowała więc z własnego pokoiku i oddała go księdzu. Sama zamieszkała z inną siostrą. Było ciasno, ale księdzu to nie przeszkadzało. A ja byłam wtedy młodziutką siostrą, jeszcze studiowałam organistykę. Ćwiczyłam więc często i długo na pianinie, a przez ścianę wszystko było słychać. Myślę, że te moje wprawki musiały być uciążliwe dla księdza, ale nigdy się nie skarżył. Co więcej, gdy zaczynałam ćwiczyć nowy utwór, od razu to zauważał: „Nowa melodia, siostro, proszę ćwiczyć, ćwiczyć!” – zachęcał.

A przed egzaminami s. Bogdana przychodziła do ks. Michała, klękała i prosiła: „Ojcze, pobłogosław”. Nie odmawiał, modlił się. I mówił: „Jak zawierzy siostra miłosierdziu Bożemu, to wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze”.

A siostra zupełnie nie rozumiała tych słów…

Rok ze świętym

– Przez rok opiekowałam się ks. Michałem. On już wtedy był mocno niedołężny, bardzo słaby fizycznie. Ja miałam nieco ponad 20 lat i nie miałam kompletnie doświadczenia w opiece nad starszą, schorowaną osobą – wspomina s. Bogdana. – Ale starałam się jak najlepiej mu pomóc, sprzątałyśmy u niego w pokoiku na zmianę, wykupywałam lekarstwa. Starałyśmy się – czy to ciasteczko donieść, czy herbatkę zrobić. A ks. Michał zawsze grzecznie odmawiał. Jadł skromnie, trzy razy dziennie, cały czas siedział w swoim pokoju, był powściągliwy w mowie, modlił się i coś czytał. Miał zresztą wiele książek i wciąż je zgłębiał oraz coś pisał...

Z każdym tygodniem ks. Sopoćko wymagał większej opieki, słabł. Mimo to przychodził do kaplicy, odprawiał Msze św. i spowiadał. – Z laseczką w jednej ręce, a z drugiej strony wspierał go znajomy, pan Władysław. Wstawał zawsze o godzinie 4 rano, pan Władysław pomagał mu się ubrać. I nigdy, ale to przenigdy nie widzieliśmy go bez sutanny. Chodził w sutannie stareńkiej i połatanej. I w starych butach, mocno już sfatygowanych. Gdy kupiłyśmy mu nowe, od razu oddał potrzebującemu...

Siostra Bogdana pamięta też niedzielę przewodnią, kilka miesięcy przed śmiercią ks. Sopoćki. – Dziś mówimy, że to Niedziela Miłosierdzia Bożego. Wtedy jeszcze nie było takiego święta. A ks. Michał mówił właśnie o miłosierdziu podczas kazania. Nie powiedział dużo, lecz bardzo konkretnie, w sposób przemyślany, gdzieś z serca. Mówił o Bożym miłosierdziu i… płakał.

W grudniu 1974 roku na Poleską został przywieziony obraz Miłosierdzia Bożego. – Nie wiem, nie pamiętam już teraz, kto go zamówił. Otworzyłam drzwi, a w progu stali panowie z zapakowanym obrazem. Spieszyli się, poprosili, by przyprowadzić ks. Michała do kaplicy. A nie było to proste, bo ks. Sopoćko był już wtedy naprawdę bardzo słabiutki i pozwalał się prowadzić wyłącznie panu Władysławowi. Tymczasem pana Władysława w pobliżu nie było.

Siostra weszła do pokoju ks. Sopoćki. „Ojcze, przywieźli obraz Pana Jezusa. Niech ksiądz pójdzie ze mną i pokaże, gdzie powiesić”. I ku zdziwieniu młodej siostry ks. Michał zgodził się. – Płaszcz mu założyłam, guziczki zapięłam. Podałam laskę. I posypałam wcześniej ścieżkę piaskiem, bo zima była wtedy sroga i bałam się, żeby się nie przewrócił od lodu. Poszliśmy.

W kaplicy dookoła były witraże. Przy jednej wolnej ścianie stał konfesjonał. – Ks. Michał spojrzał, pomyślał i mówi: „Proszę przesunąć konfesjonał i tu obraz powiesić”. Tak zrobili. Czy to nie wymowne? Tam, gdzie przebaczenie, czyli konfesjonał, tam przyszedł Jezus Miłosierny…

Panowie obraz powiesili, a ks. Michał długo, bardzo długo modlił się przed nim. – Aż bałam się, że zupełnie przemarznie, i delikatnie zabrałam go do cieplejszego pokoiku. Potem zawsze, gdy chodził do kaplicy, modlił się przed tym obrazem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11