Wszystko pod kontrolą?

Ludzie zatroskani o zdrowie swoich dzieci zasługują na to, by ich obawy traktować poważnie.

No i mamy kolejną odsłonę awantury o szczepienia dzieci w Polsce. Oto – jak czytam w informacji – „prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski zwrócił się do naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej o wszczęcie postępowania wobec pięciorga lekarzy posłów w związku z zagłosowaniem przez nich za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem ustawy znoszącej obowiązkowe szczepienia dzieci”. Nie powiem, ruszyło mnie.

Nie znam oczywiście motywów dla których lekarze ci zagłosowali jak zagłosowali. Wiem, że  w obywatelskim projekcie dotyczącym szczepień były też postulaty, z którymi w moim odczuciu nie sposób się nie zgodzić,  jak na przykład kwestia wzmocnienia kontroli nad rzetelnym zbieraniem informacji o odczynach poszczepiennych. Czy coś w tym złego? Uważam, podobnie jak marszałek Karczewski, że w demokratycznym państwie powinno się głos ludzi traktować poważnie. Nawet jeśli nie mają racji, trzeba z nimi rozmawiać, a nie arogancko narzucać im swój jedynie słuszny pogląd. Co więcej, wydaje mi się, że istotne byłoby także wysłuchanie głosu różnych lekarzy. Także tych, którzy mają negatywne doświadczenia ze skutkami szczepień. Tymczasem – jak widać – samo podejrzenie, że mogliby wspierać ruch antyszczepionkowy (czy raczej wzywający do racjonalizacji programu szczepień) może spowodować komplikacje w życiu zawodowym. Przyznaję, takie stawianie sprawy umacnia moje podejrzenia, że ktoś tu ma coś do ukrycia.

Nie podoba mi się to. I rozumiem, że obywatele nie chcą być traktowani jak przygłupy.  Tymczasem… No właśnie, może podam przykład.

W czasie burzliwej sejmowej debaty nad obywatelskim projektem dotyczącym dobrowolności szczepień Główny Inspektor Sanitarny (od miesiąca, jak zaznaczył) w emocjonalnym wystąpieniu stwierdził  między innymi, iż kładzie cały swój autorytet na szali, iż od 2011 roku w żadnej polskiej szczepionce nie ma rtęci ani glinu i że nie wie skąd takie dane (opinie) krążą w przestrzeni publicznej (można sprawdzić: https://www.youtube.com/watch?v=-VrSyLc9_uk, 1:49 – 1:51)

No to sprawdźmy. Wchodzę na stronę Zakładu Zamówień Publicznych przy Ministrze Zdrowia, klikam w zakładkę zamówienia i przetargi (http://www.zzpprzymz.pl/przetargi/) W wyszukiwarce wpisuję: „Szczepionka DTP – błoniczo – tężcowo – krztuścowa”. Klikam pierwszy z góry dokument: „Szczepionka DTP – błoniczo – tężcowo – krztuścowa adsorbowana na wodorotlenku glinu inj. 0,5ml. Części 1÷3. Postępowanie znak: ZZP-21/18”. Przechodzę do zakładki „Wynik Postępowania”, potem  Udzielenie zamówienia” i pobieram oba pliki. Oba dokumenty są z 2018 roku. Oba wskazują, że dostawy zrealizuje  Instytut Biotechnologii Surowic i Szczepionek BIOMED SA z Krakowa. No to teraz następny krok.

Wchodzę na stronę Rejestru Produktów Leczniczych. W wyszukiwarce wpisuję DTP. Jest, na pierwszym miejscu preparat BIOMEDU z Krakowa: DTP-Szczepionka błoniczo-tężcowo-krztuścowa adsorbowana Pobieram plik PDF zawierający charakterystykę produktu. W punkcie 4.8, zawierającym informacje o działaniach niepożądanych, choć nie jest znana częstotliwość ich występowania. Dość ponura lektura, ale mniejsza o to. W punkcie 2.1 jest wzmianka: adsorbowany na wodorotlenku glinu (uwodnionym) – nie więcej niż 0,7 mg Al3+ . Zaś w punkcie 6, gdzie mowa o substancjach pomocniczych, jak byk napisano: tiomersal, sodu chlorek, woda do wstrzykiwań. No tak, tiomersal. To przecież związek rtęci!…. No i na końcu:  „Data ostatniego przedłużenia pozwolenia (na dopuszczenie do obrotu - AM): 20 września 2013.

Ja wiem, jestem laikiem, nie znam się na medycynie, słabo na chemii, a już najmniej na zamówieniach publicznych ;). No ale czytać umiem. I język polski chyba też jako tako znam. Mam wierzyć, że jeden podmiot produkuje dwa rodzaje szczepionek o tej samej w zasadzie nazwie, jedną z glinem i rtęcią drugą bez? Albo że to było „publiczne zamówienie na eksport”?  W tym kontekście nie ma co się dziwić, że zatroskani o zdrowie swoich dzieci rodzice niespecjalnie mają powód, by wierzyć specjalistom zapewniającym, że wszystko jest pod kontrolą...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gosc
    14.10.2018 07:58
    O ile jestem za szczepieniami, to uwazam,ze rodzice powinni miec prawo wyboru rodzaju i sposobu szczepien. Nie osiem na raz, nie obojetnie jaka szczepionka i nie jak kalendarz szczepien zmusza, tylko naprawde zdrowe dzieci i moze nie po trzech, a po czterech miesiacach. Ta debata jak czesto ostatnio, idzie w niewlasciwym kierunku, kiedy kazdy okopuje sie na swoich pozycjach i zapomina o co naprawde chodzi: o dobro dzieci.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 31 1 2 3 4 5