Objawienia zawsze mam o trzeciej w nocy. Matka Boża pojawia się na chmurce, Chrystus ma kasztanowe włosy i brodę. Po ekstazie wszystko przychodzi mi do głowy, siadam i piszę. Najpierw na brudno, potem przepisuję na maszynie – opowiadał Kazimierz Domański, rencista z Oławy koło Wrocławia. Zapis jego "objawień" jest już dłuższy niż całe Pismo Święte.
Mimo że wizje Domańskiego przypominają raczej parodię prawdziwych objawień, natchniony rencista zyskał tłumy wyznawców i zbudował ogromną świątynię. Założone przez niego "Stowarzyszenie Ducha Świętego" nie zostało uznane przez Kościół.
Wieść o "objawieniu" rozeszła się szybko. Domański ustawił w altance figurę Niepokalanego Serca Maryi, do której pielgrzymowały coraz większe tłumy wiernych. Wizjoner przekazywał im treść przesłania, a także "uzdrawiał" i "błogosławił" pielgrzymów. Wkrótce pojawiły się kolejne "objawienia". 3 października 1984 roku Domański przekazał kolejne "przesłanie": "Niech zostanie tutaj wybudowana kaplica i niechaj pielgrzymi z całego świata przybywają modlić się o pokój w świecie. Jeśli to życzenie zostanie spełnione, spłyną wielkie łaski, w przeciwnym razie nastąpi kara". Domański zaczął widywać również Pana Jezusa, a także świętych. W ciągu kilkunastu lat miał podobno ponad trzysta wizji.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Mężczyzna, który ukradł czaszkę, zalewał ją betonem. Specjaliści próbują obecnie wydobyć relikwię.
W niedzielę Msza święta na błoniach Jasnej Góry zainauguruje sezon rowerowy.