Dlaczego ubywa powołań?

Samo postawienie tego pytania nasuwa już pewną odpowiedź.

Coraz mniej młodych w Europie i Ameryce północnej decyduje się pójść drogą kapłaństwa i życia zakonnego. Suche dane (po polsku TUTAJ, po włosku, szerzej TUTAJ) pokazujące, że księży i osób konsekrowanych na tych kontynentach cały czas ubywa, nie pozwalają mieć w tym względzie żadnych wątpliwości. Ale o ile bez życia konsekrowanego Kościół jakoś się obejdzie, to na pewno do istnienia potrzebuje kapłanów. Ciągły spadek ich liczby musi niepokoić i rodzić pytania o kondycję religijną społeczeństwa Zachodu.

W Polsce, generalnie,  księży wydaje się nie brakować. Spada jednak liczba przygotowujących się do kapłaństwa. Widać to zwłaszcza, gdy porównać obecne dane z tymi sprzed lat. A to znaczy, że gdy odejdą do wieczności najbardziej liczne i aktywne dziś kapłańskie roczniki, nie będzie miał kto ich zastąpić. Co wtedy zrobimy?

Niespecjalnie lubię, kiedy przyczyn zmniejszenia liczby powołań upatruje się w jakichś zjawiskach społecznych: ogólnie zmniejszającej się liczbie poważnie traktujących swoją wiarę, w kryzysie rodzin, dzisiejszym zagubieniu religijnym i moralnym ludzi młodych albo i większych możliwościach zrobienia kariery gdzie indziej. Jako wierzący na serio traktuję fakt, że powołanie wynika z... powołania. Przez Boga. Upatrywanie jego źródeł w zjawiskach społecznych odziera je z jego nadprzyrodzoności i sprowadza decyzję o pójściu do seminarium do zwykłego wyboru zawodu. W konsekwencji podważając sensowność traktowania kapłaństwa jako powołania. I chyba jedynym czynnikiem społecznym, którym można tłumaczyć zmniejszającą się liczbę przygotowujących się do kapłaństwa bez godzenia w nadprzyrodzoność tego wyboru, jest niż demograficzny: jest nas mniej, więc i kapłanów mniej będzie potrzeba.

Konsekwentne pozostanie na płaszczyźnie traktowania wyboru kapłaństwa jako wyniku Bożego wezwania rodzi jednak bardzo poważne pytania. Dlaczego Bóg wzywa dziś mniej młodych ludzi? Dlaczego nie wzywa tam, gdzie brak kapłanów wyraźnie już szkodzi trwaniu Kościoła? Nie sądzę, by można było powiedzieć, że nie ma z kogo wybierać. Aż tak źle z wiarą młodych ludzi, zwłaszcza w Polsce, nie jest. Nie sądzę też, by można było powiedzieć, że wzywa, tylko młodzi Mu odmawiają. Przepraszam, Bóg, gdyby chciał, na pewno znalazłby drogę do serca ufających mu ludzi. Nie tego, to innego. To dlaczego tych powołań tak mało?

Nie znam oczywiście odpowiedzi na to pytanie, bo nie czytam Bogu w myślach. Wydaje mi się jednak, że jako Kościół powinniśmy się poważnie zastanowić, czy przypadkiem nie jest tak, że powołań jest w sam raz, tylko my, ludzie, je marnujemy. I nie mam tu na myśli seminaryjnego sita, przez które wielu kandydatów do kapłaństwa ostatecznie nie przechodzi. Wiem, że to Kościół ocenia prawdziwość powołania i jeśli nie chcemy dopuścić do kapłaństwa ludzi przypadkowych, tak powinno być. Myślę raczej o marnowaniu powołania tych, którzy już są wyświęconymi kapłanami. Nie wchodząc w szczegóły: chodzi o proporcje między liczbą księży pełniących posługę duszpasterską a liczbą tych, którzy zajmują się innymi, nie wymagającymi święceń sprawami. Nie dałoby się rozsądniej szafować skarbem, jakim jest dla Kościoła powołania do kapłaństwa?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • skierka
    20.06.2018 09:22
    Widzi Pan , ja odwołam się do ...uczuć .każdy ja , Pan i inni potrzebują akceptacji . ok ?

    Ja mam swoje lata ... pamiętam księdza który ...na rowerze jechał przez parafię , zaczepiał i był zaczepiany przez ludzi KTÓRYCH ZNAŁ , teraz takich księży jak np. ks. Horak zastąpiły "młode wilczki " co to "śmigną" tylko dobrej klasy furą , powiedzą kazanie "o czymś "co nie trafia do uszu a przed wszystkim serc wiernych , zatraciliśmy ATMOSFERĘ WSPOLNOTY.A ten film "plebania " pokazuje kogo ? takich parafii ...nie ma .
    Jakieś trzy - cztery lata temu w Nowym Jorku odbyła się demonstracja lekarzy przeciw emisji filmu "Dr House "...bo takich lekarzy nie ma .

    Najstarsze dowcipy szmoncesowe "przychodzi Icek do rabina " ...a więc jednak mogą być księża , duchowni którzy żyją życiem wspólnoty , poradzą , pomogą ...ale nie u nas. Proszę puścić wodze wyobraźni , gdyby wysiedlenia mieszkańców takie jak w Warszawie dotknęły Żydów to gmina Żydowska by milczała ?

    Nikt nie chce pracować w firmie która podupada , a kościół podupada to drugie , jestem z tych co to "systematycznie chodzą " i widzę ..coraz więcej siwych głów ...i pustych miejsc .

    Już nie ma tych co to przychodzą "bo też są przeciw "kościół zachłystuje się miłością ale zapomniał o Sprawiedliwości , pod bokiem EP wyrzucono z domu 40 tys. { ?} ludzi .bez żadnej reakcji kurii...
    Itd. , itp. Dziwi się Pan ,że kościół traci autorytet ?

    Nie to jednak najbardziej boli . Wszystkie te procesy odbyły się przy zerowej refleksji ! to nie był wybuch bomby to proces stały , długoletni ...żadnej refleksji , ile to instytucji naukowych ma k.k. ? miał Pan w ręku jakieś opracowanie , tabu ?nie słyszałem o żadnym opracowaniu , takim rzetelnym , bo my tutaj "po omacku " bez żadnej metody , intuicyjnie .
    Dobrze ,że chociaż p. redaktor zauważył ...
  • Gość
    21.06.2018 00:46
    Niestety, to prawda. Jeden ksiądz opowiadał mi, że istnieje OBOWIĄZEK nauczania religii na parafiach przez proboszcza, gdzie nie ma wikarego. Bo sobie biskupi wymyślili... Są księża aktywni duszpastersko, którzy mają serce dla ludzi potrzebujących, ale nie mogą dać swego czasu, bo pasterz diecezji przywiązał ich do obowiązku katechizacji w szkole, "papierologii administracyjnej" czy innych spraw, gdzie spokojnie księdza mogliby zastąpić świeccy. Weźmy tę katechizację. Proboszcz mógłby dać pracę osobie świeckiej, która może bardzo potrzebować tej pensji, a sam mieć więcej czasu na rozwijanie duszpasterstwa, na działanie zbiorowe tj. rekolekcje lub indywidualne np. spowiednictwo, kierownictwo duchowe etc. Znam księży, którzy chętnie poszliby na coś takiego. Oczywiście, biskupi to działanie nazywają dobrem, bo proboszcz ma kontakt z dziećmi i rodzicami, z parafianami itd. Bzdury! W duszpasterstwie indywidualnym też miałby dobry kontakt z rodzinami parafii. "Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze" - mówi znane powiedzenie. Może coś w tym jest?
    Jeśli ma się coś zmienić, świeccy muszą się obudzić, przestać przyklaskiwać głupim pomysłom biskupów i zacząć protestować. Tak jak idziemy pod Sejm, może trzeba pójść pod Kurię, przemówić biskupom do rozsądku i wykazać ich głupotę. Mogliby to zrobić w społecznym ruszeniu np. katecheci obecni i przyszli, studenci katechetyki i teologii, którzy liczą na pracę w zawodzie, rodziny katechetów, którym brakuje godzin itd. Mam wrażenie, że biskupi czują się dziś zbyt pewnie i to wrażenie trzeba im trochę "osłabić".
  • Gość_3
    22.06.2018 14:04
    Wszystkie wymienione przez Pana Redaktora przyczyny spadku powołań są prawdziwe; i te społeczne i te religijne. Trzeba się modlić o "świętych kapłanów", szczególnie za tych którzy księżmi już są. . Najlepiej scharakteryzował dzisiejsze kapłaństwo Ks. Jerzy Szymik w gościu nr 16/2017 w dziale "Asy z rękawa".Felieton był mocny. No i jeszcze to, że kapłani są tacy jak rodziny z których wychodzą. Po Bogu, normalna, zdrowa rodzina, na tym świecie jest największym skarbem. Wielu kapłanów troskę o ten żywy Kościół zamieniło na remonty, naprawy budynków, tylko nie ewangelizacją, bo jakaś grupa wiernych (65+) i tak przyjdzie. Nie mają pomysłu na "przyciąganie" młodych. Grup Oazowych nie ma już nawet w połowie naszych parafii.Wystarczają im ludzie starsi. I słusznie, do kościoła jeszcze przyjdą , na mszę dają, do koszyka wrzucą, bo ich perspektywą jest już bardziej wieczność niż teraźniejszość. Taka jest ta szara rzeczywistość. I jak potem maja być powołania?
  • M.R.
    22.06.2018 22:36
    "Ale o ile bez życia konsekrowanego Kościół jakoś się obejdzie, to na pewno do istnienia potrzebuje kapłanów. Dlaczego Bóg wzywa dziś mniej młodych ludzi? Dlaczego nie wzywa tam, gdzie brak kapłanów wyraźnie już szkodzi trwaniu Kościoła? Bóg, gdyby chciał, na pewno znalazłby drogę do serca ufających mu ludzi." Zacytowałem tylko najważniejsze błędy wypowiedzi, także teologiczne. Bez komentarza (szkoda czasu, i tak nie przejdzie bo mam tu bana)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11