Nie wolno wyłączyć elementu zrozumienia z doświadczenia

Druga (a w założeniu pierwsza) część rozmowy z ks. Grzegorzem Strzelczykiem na temat charyzmatów i ich rozumienia.

Czy jeśli ktoś nie ma takich charyzmatów, to coś z nim nie tak?

– Charyzmaty są tylko i wyłącznie narzędziami, one nie świadczą o tym, że jestem lepszym chrześcijaninem. Każdy ma jakieś charyzmaty. Może o tym nie wiedzieć, bo to jest mniej spektakularne, mogą być nieuświadomione. Odróżnienie zwyczajnego charyzmatu od zdolności naturalnej jest trudne i tak naprawdę zbyteczne. Jeśli ktoś widzi, że coś umie, to powinien posługiwać, a nie zastanawiać się, skąd ta zdolność.

Skoro chryzmaty cały czas były w Kościele, dlaczego teraz nagle takie zamieszanie wśród teologów?

– Mamy czasem taki problem, że nie zaglądamy do klasycznych tekstów. Panuje przekonanie, że charyzmaty to jest coś innego, a w „klasycznej” duchowości tego nie było... Zatem niektórzy specjaliści od duchowości nie zajmują się współczesną sferą charyzmatyczną – bo mają to w tradycji w innych nazwach…. Mieliśmy też świadomość tego, że niektóre charyzmaty mogą być symulowane. Św. Teresa pisze, że są takie siostry w klasztorze, które są w stanie cały dzień leżeć i tak się migać od roboty. To jest zdroworozsądkowe uchwycenie tego, że wszystko jest podatne na patologie. To, że coś się wydaje być od Pana Boga, wcale mnie od wypaczeń nie chroni. Wolność człowieka jest trudnym narzędziem i przy nim musi czuwać rozum. Antyintelektualny nurt to gigantyczna pokusa w Kościele.

Zwracał na to uwagę Benedykt XVI…

– A jego przestrogi też zostały tak naprawdę zneutralizowane. Bo sprowadzono je do tego, czy klękać, czy nie klękać przy komunii. Te główne intuicje, np. postulat większego nacisku na formację filozoficzną przyszłych, zostały podtrzymane przez Franciszka w Veritatis gaudium. Mamy potężny problem z subiektywizacją i indywidualizacją wiary. Oczywiście, grzmimy na indywidualizm, ale nie widzimy go na własnym podwórku. Żyjemy w indywidualistycznej kulturze, wychowujemy się jako indywidualiści.

A jakiś przykład takiego indywidualizmu?

– Na początku pewnej niedawno wydanej książki-wywiadu ze znanym charyzmatycznym pogromcą demonów, redaktor pyta: „Czuje się ksiądz wojownikiem?” Odpowiedź: „Coraz bardziej czuję się wojownikiem. Jestem co prawda zrzeszony w pewnej drużynie, ale na walkę wyruszam samotnie”. Ojcowie Pustyni na walkę wyruszali z zastępami anielskimi, tabunami świętych, a tu dzielny, samotny wojownik…

Wspomniał Ksiądz, że charyzmatyczne zjawisko zwane „spoczynkiem w Duchu” w tradycyjnym opisie występuje jako ekstaza i zachwycenie. Można zrównywać te zjawiska?

– Opisy tych fenomenów i owoców są zbliżone. Jest podstawa, by sądzić, że tam, gdzie nie występuje zjawisko indukowane psychologicznie, mamy do czynienia z zachwyceniem, czyli nagle przychodzącym skupieniem na obecności Bożej. Tak intensywnym, że człowiek ogranicza kontrolę nad ciałem, czasem itd. Co ciekawe, w badaniach nad kontemplatykami prowadzonymi metodą obrazowania mózgu potwierdzono, że przy intensywnej kontemplacji obszary mózgu odpowiedzialne za orientację w przestrzeni i czasie wyciszają się. To wyjaśnia ten rodzaj utraty kontroli. Częstsze są zjawiska związane z utratą poczucia czasu, czyli człowiek wchodzi głęboko w modlitwę i właściwie nie wie, ile czasu upłynęło. Rzadziej się zdarzają przypadki związane z osłabieniem kontroli nad ciałem. Ale w „spoczynkach” chodzi właśnie o to – silne skupienie na jednym aspekcie powoduje brak kontroli nad pozostałymi. Na tym polega zachwycenie. Bóg pochwycił, a reszta puściła. Jeśli doświadczenie to pochodzi od Ducha Świętego, głównym owocem jest przedłużony pokój. Dlatego jestem przekonany, że możemy wskazywać na zbieżności pomiędzy opisami klasycznymi, a tymi związanymi ze współczesnym doświadczeniem charyzmatycznym. To są te same sposoby działania Bożego, tylko my przejęliśmy nomenklaturę od np. zielonoświątkowców. Oni u swoich początków nie czytali Teresy z Avila ani innych klasycznych mistrzów katolickich, w związku z tym wymyślali nowe nazwy dla swoich doświadczeń. Czasem niezbyt szczęśliwie, dodajmy. A my zamiast sięgnąć do własnej tradycji, przejęliśmy nazwy stamtąd i mamy teraz misz-masz. Zamiast odżywania sakramentu bierzmowania mamy chrzest w Duchu Świętym…

A jak patrzeć na fakt, że takie zjawisko da się wywołać hipnotycznie?

– Nawet nie trzeba hipnozy. Przy bardzo dużym stresie też takie rzeczy mogą się zdarzać. Wtedy jednak nie będzie to owocowało wydłużonym pokojem. Zawsze patrzymy na efekt, na relację do Boga i do ludzi. Bo samo doświadczenie na poziomie zewnętrznego fenomenu może wyglądać podobnie. Ważne jest to, co się dzieje potem. Można znaleźć filmy zachodnich protestanckich radykalnych kaznodziejów, którzy powalają na ziemię ludzi jak domino, a sami nie padają. Możemy mieć do czynienia z sytuacjami manipulacyjnymi. Ja z doświadczenia prowadzenia modlitw wspólnotowych wiem, że wspólnotą można emocjonalnie „zakołysać”. I każdy, kto prowadził chociaż parę razy modlitwę wspólnotową w dużej grupie wie, że ma się bardzo duży wpływ na grupę. Tylko, że odpowiedzialny prowadzący nie korzysta z podpórek emocjonalnych, nie manipuluje temperaturą przeżycia. Bo chodzi o Boga, a nie o przeżycie. Nieodpowiedzialny zrobi show i uczestnicy będą mówili, że była wspaniała modlitwa, bo bardzo ją przeżyli. Tylko co przeżyli?

A jak to jest z charyzmatem uzdrawiania? Dlaczego modlitwa charyzmatyka jest często skuteczniejsza niż sakrament chorych?

– A kto powiedział, że jest skuteczniejsza? Zacznijmy od tego, że sakrament chorych nie ma na celu uzdrowienia ciała. Już sformułowanie soboru florenckiego z 1439 r. mówi jasno, że skutkiem tego sakramentu jest uzdrowienie duszy. Dopiero jeżeli to jest pożyteczne dla duszy, to może się zdarzyć także uzdrowienie ciała. To nie jest sakrament leczenia z chorób. Ten sakrament wzmacnia chorych w przeżywaniu choroby. To zupełnie coś innego. Natomiast jeśli przyjdzie ekipa, pomodli się nad delikwentem, to każdemu się trochę poprawi – psychologiczny efekt placebo jest już dobrze przebadany. Tyle, że Kościół ma pewne procedury dotyczące uzdrowień. Mamy instrukcję o modlitwie o uzdrowienie, w której jest napisane jasno, że nie wolno ogłaszać uzdrowienia przed przeprowadzeniem procedury zbadania jego autentyczności.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ula
    17.05.2018 11:23
    Brakuje rozeznania że coś może zwyczajnie pochodzić od złego ducha ,problem ruchów charyzmatycznych polega na tym, że one nie pochodzą ze Świętej Tradycji Kościoła Katolickiego tylko od innych kościołów chrześcijańskich i wprowadzają do kościoła elementy które budzą zastrzeżenia bo np katolicy wierzą że w Eucharystii jest obecny Bóg dlatego trzeba zachować powagę w przestrzeni ołtarza u protestantów tego nie ma a my przejmujemy pewne zachowania,nawet wiele od nich np różnych tańców,śpiewów,muzykę niesakralną która powinna oddawać pewną powagę miejsca świętego.Moje doświadczenie jest negatywne takich wspólnot,bo kiedy byłam na takiej Mszy to kapłan chciał żebyśmy tanecznym krokiem przeszli dookoła monstrancji stojącej na Ołtarzu,po tym wydarzeniu odechciało mi się raz na zawsze Mszy z modlitwą o uzdrowienie...Czasem nadmiernie ludzie przypisują że to i tamto jest od Boga,od Ducha Świętego,tego chce Jezus a to nie ta droga...
  • ania
    17.05.2018 11:30
    Ja się w ogóle zastanawiam po co te wspólnoty bo Kościół Katolicki jest wspólnotą której dano Sakramenty Święte,przecież my jesteśmy bierzmowani i nikt nam nie broni odmawiać nowenny do Ducha Świętego i innych modlitw znanych od lat a przy tym nie trzeba grać na gitarze,organkach na ołtarzu i wymachiwać rączkami a księża sprawiają wrażenie jakby od nich tego oczekiwano,jakiejś zabawy religijnej...
  • Iona
    17.05.2018 20:33
    Problem leży chyba w braku edukacji religijnej (o konieczności katechezowania dorosłych kilka dni temu mówił abp. Gądecki). No bo jak wytłumaczyć gorliwość w seryjnym przyjmowaniu 1 piątkowej Komunii Św. przy równoczesnym braku zainteresowania udziałem w niedzielnej Eucharystii. Zaskoczyło mnie takie zabobonne podejście do objawień u znajomej osoby, a skoro ks. Strzelczyk wspomina o tym problemie to nie jest to przypadek odosobniony...
  • ona
    18.05.2018 11:03
    Katolik to niewykształcony teolog ,kazania powinny wiele dawać.Ludzie nie są przyzwyczajeni żeby pogłebiać wiedzę religijną np.dobrą lekturą a zywoty świętych są najlepsze,ich dzieła ale to jest spory wysiłek intelektualny dla przeciętnego katolika chwycić np po "Dzieje duszy" św.Teresy bo łatwiej chwycić po kryminał,czasem po Mszy ministranci rozprowadzają jakieś książki ale one nie zawsze są wartościowe,czekam aż zaczną sprzedawać "O naśladowaniu Chrystusa" to jest dobra pozywka religijna
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9