Nie wolno wyłączyć elementu zrozumienia z doświadczenia

Druga (a w założeniu pierwsza) część rozmowy z ks. Grzegorzem Strzelczykiem na temat charyzmatów i ich rozumienia.

Kiedy modlitwa staje się takim ekscesem?

– Mamy np. gigantyczny problem z magicznym traktowaniem różnych praktyk religijnych, w tym modlitwy – nie tylko w nurcie charyzmatycznym. Właściwie każdą rzecz, w której Bóg wzywa do nawrócenia, przebiegły człowiek potrafi zmienić w praktykę magiczną. Na przykład praktykę „dziewięciu pierwszych piątków miesiąca”. W ten sposób neutralizujemy wezwanie do nawrócenia, a wytwarzamy rytuał, który ma nam zagwarantować zbawienie. Niedawno na jednym z dużych portali z treściami religijnymi pojawił się wywiad z pewną szlachetną zakonnicą. Mówiła o tym, że według pewnych prywatnych objawień określonego dnia w roku Bóg odpuszcza wszystkie winy i kary za grzechy w sposób wyjątkowy, nie tak, jak w inne dni.

Taka jest treść tych objawień.

– Nie. Zostało objawione wezwanie do nawrócenia. A nie czary, które można odprawić tego określonego dnia. Jeżeli cofa się wymiar intelektualny wiary, to cofa się zrozumienie objawienia publicznego. Musimy pamiętać, że Bóg objawił się w Chrystusie i to jest miara wiary. Kościół nie po to ma teologię, żeby utrzymywać teologów na posadach, tylko żeby zachować nienaruszoną pamięć o pierwotnym doświadczeniu, które pozostaje kryterium dla doświadczeń kolejnych. W związku z tym, jeżeli cofa się nam wymiar intelektualny, to zaczynamy mieć poważne kłopoty. Bo doświadczenie podlega interpretacji. Jeśli interpretacje puszczone są samopas, bez odniesienia do rdzenia wiary (dogmatu), to możemy zacząć rozmijać się z prawdą.

Dlaczego doświadczenie jest takie problematyczne?

– Kiedy na Soborze Watykańskim II powstawała Konstytucja o Objawieniu Bożym, pracowano nad kwestią związaną z tym, w jaki sposób pogłębia się, rozwija Objawienie. W pierwotnym projekcie, nad którym debatowano na obradach, ten punkt był formułowany tak, że pogłębienie następuje poprzez doświadczenie duchowe wierzących. Paru przenikliwych ojców soborowych zwróciło uwagę na to, że to trzeba skorygować. Bo to nie doświadczenie, które jest ślepe, jest samo w sobie motorem, tylko jego zrozumienie. Tak został skorygowany do postaci dzisiejszej, która brzmi: „Ex intima spiritualium rerum quam experiuntur intelligentia” – poprzez głębokie zrozumienie rzeczy duchowych, których doświadczają. To jest niuans, ale wyraźnie pokazujący czujność ojców Vaticanum II. Nie wolno wyłączyć elementu zrozumienia z doświadczenia. To też pokazuje nasz problem. Jeśli wyłączymy element intelektualny z naszego doświadczania, to i tak ktoś nam dostarczy jakąś interpretację (czasem nasza własna podświadomość). Ale to już może nie być interpretacja katolicka. To jest niezwykle delikatna rzecz.

Czyli problemem jest, że do takich wspólnot lgną ludzie niezbyt zainteresowani refleksją teologiczną?

– Nie, oni nie muszą być zainteresowani głębszą refleksją teologiczną, bo to nie jest obowiązek wiernych w Kościele. Oni są zainteresowani głębszym zjednoczeniem z Bogiem, i słusznie. Przy czym mają prawo oczekiwać, że we wspólnocie kościelnej to ich pragnienie zostanie wsparte, oparte na fundamencie zdrowej nauki, a nie poprowadzone na manowce. Pierwszy problem jest taki, że księża, którym się powierza wspólnoty charyzmatyczne, jako że sami nie bardzo się w tym doświadczeniu odnajdują, po prostu się nie angażują. W związku z tym są tylko pasterzami nominalnymi, a za wspólnoty i za nauczanie w nich faktycznie odpowiedzialni są świeccy. I teraz ci świeccy, którzy są często rozgrzani, pełni dobrej woli, sami sobie stają się żaglarzami i okrętami, sami się formują, co może przynosić różne efekty.

Skąd ci świeccy czerpią inspiracje do swojej formacji?

– Czasami, jako że nie mają fachowego wsparcia od strony katolickiej, zaczynają ściągać różne rzeczy od wspólnot niekatolickich i zaczyna się zamieszanie. Do tych wspólnot przenikają nie tylko pewne praktyki, ale też elementy doktrynalne, np. myślenie w kategoriach predestynacyjnych, albo przeświadczenie o absolutnym zepsuciu człowieka po grzechu. To nie jest nauka katolicka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ula
    17.05.2018 11:23
    Brakuje rozeznania że coś może zwyczajnie pochodzić od złego ducha ,problem ruchów charyzmatycznych polega na tym, że one nie pochodzą ze Świętej Tradycji Kościoła Katolickiego tylko od innych kościołów chrześcijańskich i wprowadzają do kościoła elementy które budzą zastrzeżenia bo np katolicy wierzą że w Eucharystii jest obecny Bóg dlatego trzeba zachować powagę w przestrzeni ołtarza u protestantów tego nie ma a my przejmujemy pewne zachowania,nawet wiele od nich np różnych tańców,śpiewów,muzykę niesakralną która powinna oddawać pewną powagę miejsca świętego.Moje doświadczenie jest negatywne takich wspólnot,bo kiedy byłam na takiej Mszy to kapłan chciał żebyśmy tanecznym krokiem przeszli dookoła monstrancji stojącej na Ołtarzu,po tym wydarzeniu odechciało mi się raz na zawsze Mszy z modlitwą o uzdrowienie...Czasem nadmiernie ludzie przypisują że to i tamto jest od Boga,od Ducha Świętego,tego chce Jezus a to nie ta droga...
  • ania
    17.05.2018 11:30
    Ja się w ogóle zastanawiam po co te wspólnoty bo Kościół Katolicki jest wspólnotą której dano Sakramenty Święte,przecież my jesteśmy bierzmowani i nikt nam nie broni odmawiać nowenny do Ducha Świętego i innych modlitw znanych od lat a przy tym nie trzeba grać na gitarze,organkach na ołtarzu i wymachiwać rączkami a księża sprawiają wrażenie jakby od nich tego oczekiwano,jakiejś zabawy religijnej...
  • Iona
    17.05.2018 20:33
    Problem leży chyba w braku edukacji religijnej (o konieczności katechezowania dorosłych kilka dni temu mówił abp. Gądecki). No bo jak wytłumaczyć gorliwość w seryjnym przyjmowaniu 1 piątkowej Komunii Św. przy równoczesnym braku zainteresowania udziałem w niedzielnej Eucharystii. Zaskoczyło mnie takie zabobonne podejście do objawień u znajomej osoby, a skoro ks. Strzelczyk wspomina o tym problemie to nie jest to przypadek odosobniony...
  • ona
    18.05.2018 11:03
    Katolik to niewykształcony teolog ,kazania powinny wiele dawać.Ludzie nie są przyzwyczajeni żeby pogłebiać wiedzę religijną np.dobrą lekturą a zywoty świętych są najlepsze,ich dzieła ale to jest spory wysiłek intelektualny dla przeciętnego katolika chwycić np po "Dzieje duszy" św.Teresy bo łatwiej chwycić po kryminał,czasem po Mszy ministranci rozprowadzają jakieś książki ale one nie zawsze są wartościowe,czekam aż zaczną sprzedawać "O naśladowaniu Chrystusa" to jest dobra pozywka religijna
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9