Nawróceni

Nie wychowali się w katolickich rodzinach. Nie słyszeli o Panu Bogu od pobożnej babci. Nie chodzili na katechezę. Dziś Bóg zajmuje centralne miejsce w ich życiu, a Kościół katolicki kochają całym sercem.

Stefan, Henrik, Peter i Deborah znaleźli Boga w świecie, gdzie ukrywa się Jego istnienie. Albo inaczej – to Bóg ich odnalazł, wyciągnął z ponurej samotności i sprowadził na właściwe ścieżki. Wciąż zastanawiają się, dlaczego właśnie ich.

Grzech to cierpienie

Z pozoru banalna historia. Ewa i Stefan Wengenowie poznali się nad polskim morzem. On, Niemiec, był wtedy w krytycznym punkcie swojego życia. Właściwie miał wszystko: pieniądze, powodzenie u kobiet, sukces... Ale odczuwał kompletny bezsens swojego życia. Ewa miała wówczas 26 lat, od 6 lat była związana ze wspólnotą neokatechumenalną. Zastanawiała się nad wstąpieniem do zakonu.

Stefan urodził się w rodzinie ewangielickiej, praktykującej jedynie od święta. Kiedy stał się dorosły i musiał płacić podatek na Kościół, zwyczajnie się z niego wypisał. I chociaż wszystko, co oferował świat, miał na wyciągnięcie ręki, odczuwał pustkę. – Po tym spotkaniu nad morzem pisywaliśmy do siebie – opowiada Ewa. – Starałam się wytłumaczyć Stefanowi, dlaczego jest nieszczęśliwy. Mówiłam mu o skutkach grzechu. Tak nawiązała się głębsza znajomość.

– Im więcej Ewa mówiła mi o Bogu, tym bardziej otwierały mi się oczy... – mówi Stefan. – Przed spotkaniem z Kościołem katolickim i wejściem na drogę neokatechumenalną byłem bardzo skoncentrowany na sobie, egoistyczny. I nie widziałem sensu życia.

Daty 14 lutego 2004 roku nie zapomni. Tego dnia został oficjalnie przyjęty do Kościoła katolickiego, przyjął Pierwszą Komunię św. i bierzmowanie. Co wtedy czuł? Nieopisaną wdzięczność za swoje życie, za Boże miłosierdzie, za Kościół.

Na początku drogi najbardziej zachwyciło go w wierze odkrycie, że Pan Bóg ma konkretny związek z jego życiem oraz jasne i logiczne odpowiedzi na pytania związane z seksualnością. Dostał nareszcie wyjaśnienie i zobaczył związek między grzechem i cierpieniem. Zrozumiał, że cierpiał, bo jego grzechy związane były z seksualnością.

Dziś Ewa i Stefan są katechistami oraz odpowiedzialnymi za swoją wspólnotę w Offenbach nad Menem. Mieszkają w niewielkiej miejscowości niedaleko Aschaffenburga. Każdego roku w okresie Wielkiego Postu prowadzą katechezy, a po Wielkanocy wychodzą na ulicę i głoszą słowo Boże. Co miesiąc uczestniczą też w dniu wspólnoty. – Trudno wyjść z domu, kiedy ma się piątkę dzieci – mówi Ewa. – Ale wiele razy doświadczyliśmy tego, że im większy trud się podejmuje, tym lepsze są potem owoce. Pan Bóg wynagradza to, że się Go wybiera.

– Wspólnota nadaje sens naszemu życiu, daje siłę do codzienności – przyznaje Stefan. – Doświadczamy w niej braterstwa i miłości. A przede wszystkim obecności Chrystusa. Dzięki Drodze Neokatechumenalnej i dzięki słowu, które tam usłyszeliśmy, otworzyliśmy się na życie – mamy pięcioro dzieci tu, na ziemi, i czworo w niebie.

Smakować słowo Boże

Henrik Mikkelsen (muzyk, gitarzysta), Duńczyk, urodził się w protestanckiej rodzinie. Jako dziecko widywał modlącą się wieczorami matkę. Wierzył więc w Boga, bo wierzyła jego matka. Do momentu bierzmowania. Potem jego wiara przestała się rozwijać. Przez wiele lat nie miał żadnej relacji z Bogiem. Jako dwudziestoparoletni mężczyzna zainteresował się buddyzmem, medytował. Natknął się na książkę o Dalajlamie, który powiedział, że jeśli ma się wiarę, to trzeba ją praktykować na 100 procent. I olśniło go, że on na 100 proc. nie praktykuje buddyzmu, że nie jest do niego przekonany. Cały tydzień czekał na weekend, żeby alkoholem zabić pustkę, która w nim narastała. Wtedy zaczął interesować się chrześcijańskimi mistykami, św. Janem od Krzyża, św. Teresą z Avila. W takiej sytuacji – co, jak twierdzi, nie jest przypadkiem – w roku 2002 poznał Pol­kę, Basię. Zabrała go do swojej ojczyzny. – A tam pełne kościoły, ludzie aktywnie uczestniczący w Mszy św. – opowiada Henryk. – Zrobiło to na mnie duże wrażenie, nie znałem tego z Danii, z dzieciństwa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6