Józefy

Kurs ewangelizacyjny. Mieszana grupa, kobiety i mężczyźni. Przychodzi czas świadectw. Są dokładnie trzy. Inne rekolekcje. Grupa tylko 40 facetów. Świadectw padło 39.

Od dwóch lat w tarnowskiej parafii w Mościcach działa grupa Mężczyzn św. Józefa. Niedawno pierwsze spotkanie odbyło się także na Jamnej. Czas świętego cieśli z Nazaretu właśnie nadchodzi.

Boże poruszenie

Wspólnotę mężczyzn św. Józefa założył nowojorski strażak Donald Turbitt. Jesienią 2015 roku był nawet w sanktuarium bł. Karoliny w Zawadzie. – Uczymy się nie tyle być mężczyznami, ile być silnymi facetami, którzy pokładają ufność w Jezusie – mówił. Andrzej Lewek, ogólnopolski koordynator wspólnoty, twierdzi, że są po to, żeby przywrócić mężczyzn Kościołowi i oddać im miejsce w Kościele. – I to jest potrzebne, bo dzisiejsza kultura próbuje nas, mężczyzn, z tego Kościoła wyciągnąć.

Faceci są inni niż kobiety, nasza wrażliwość jest inna niż kobiet. Przez lata, kiedy było nas w Kościele mniej, wrażliwość duszpasterska została bardziej dostrojona do wrażliwości kobiet i mężczyźni nie czują się z reguły w przestrzeni kościelnej dobrze, komfortowo – opowiada. Przez to jest ich więcej w barach, pubach, klubach albo tam, gdzie jest coś do roboty. Mężczyźni św. Józefa to jest trochę taki katolicki klub dla mężczyzn. Rozrastające się wspólnoty nazywane są siecią, ale samo zjawisko Andrzej Lewek nazywa wprost: „to jest Boże poruszenie”.

Kim jest silny facet?

Pierwsza grupa w diecezji powstała w tarnowskiej parafii pw. MB Królowej Polski w Mościcach. – Ja myślałem o tym jeszcze jako proboszcz. O takiej drodze dla mężczyzn. Kobiety mamy w Kościele i to jest fajna sprawa, ale jeśli chcemy się rozwijać, to Kościół nie może być tylko dla kobiet. Muszą być w nim mężczyźni. Silni mężczyźni – tłumaczy ks. Artur Ważny, odpowiadający dziś za nową ewangelizację w diecezji.

Wątek siły, wewnętrznej mocy jest bardzo na rzeczy. – Wielu myśli, że mężczyzna w Kościele to fajtłapa – mówi Donald Turbitt. Bo przyjęło się uważać, że wiara jest dla słabych mężczyzn. Silny facet owszem, puści dzieci i żonę do kościoła, ale sam pójdzie do knajpy na piwo. Pokazanie się w świątyni to przecież wstyd. Ostatecznie na niedzielnej Sumie oprze się o kościelne ogrodzenie. Od nikogo nie usłyszy, że jest świętoszkiem. Poziomu twardości, nawet brutalności w języku, czasem w zachowaniu, pozazdrości mu niejeden siedzący w Sztumie. Nikt mu nie podskoczy. Bo „facet” musi znaczyć „facet”, a nie ciepłe kluchy. To duży błąd.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Lajkon
    19.03.2016 23:45
    Brawo Panowie! Fascynujący opis,jak można stawać się lepszym ojcem,mężem,człowiekiem..pokładając swoją wiarę w Panu.Do tego samego próbuję dążyć,samemu jest trudniej (chyba)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9