Pod prąd

Dlaczego świadectwo błogosławionej Karoliny ciągle tak bardzo porusza, choć z pozoru jest to postać niemodna? Bo potrzebujemy takich wzorów, które pokażą nam, że można się przeciwstawić światowym tendencjom.


Kiedy najeźdźcy, jak wzburzona fala,/ Jej wieś zalali, w las uprowadzona/ Zginęła z ręki dzikiego Moskala/ Po krwawej walce śmiertelnie raniona./ Droższą niż życie była dla niej cnota,/ Gdy w jej obronie stoczyła bój z wrogiem./ Milszą śmierć sroga niż grzechu sromota,/ Więc męczennicą stanęła przed Bogiem.
Ten wiersz, wyryty na marmurowej tablicy, widnieje w miejscu, gdzie została zamordowana błogosławiona Karolina Kózkówna. Zginęła, broniąc się przed gwałtem rosyjskiego żołnierza, na początku I wojny światowej.


Czystość
 jest możliwa


Mija właśnie sto lat od tamtego wydarzenia, a historia błogosławionej ciągle porusza. Młodzi ludzie z rodzinnych stron Karoliny dobrze znają jej życiorys. Od dziecka modlą się słowami: „Dopomóż mi trwać jak Ona – na modlitwie, uczynić pracę służbą Tobie i bliźnim oraz gorliwie podejmować apostolskie dzieła we wspólnocie Kościoła”. W szkole masowo uczestniczą w Żywym Różańcu Błogosławionej Karoliny. A 18. dnia każdego miesiąca wyruszają spod jej domu w Wał-Rudzie Drogą Krzyżową, która gromadzi nawet do trzech tysięcy osób. 
Ten żywy kult postaci sprzed wieku zaskakuje tym bardziej, że w dzisiejszym świecie wartości, których broniła Karolina, wydają się całkowicie niemodne. Media nieustannie ośmieszają czystość, przedstawiając ją jako relikt przeszłości. Tymczasem sanktuarium w pobliskiej Zabawie tętni życiem. Zwłaszcza wtedy, gdy przyjeżdżają do niego członkowie Ruchu Czystych Serc, którego Karolina jest patronką. W Polsce należy do niego kilka tysięcy młodych ludzi. Decydują się czekać ze współżyciem do ślubu, a w codziennym życiu promują kulturę czystości. Dla świata są wyrazistym znakiem sprzeciwu, tak jak była nim błogosławiona. 
Nic więc dziwnego, że postać ta zafascynowała także filmowców. Do kin właśnie wchodzi film Dariusza Reguckiego „Karolina”. To współczesna opowieść, ale zainspirowana biografią dziewczyny z Wał-Rudy. Historia Kózkówny nieoczekiwanie łączy się tu z życiem bohaterów, mierzących się w swoim życiu z problemami wiary, powołania, czystości. Okazuje się nagle, że dzisiaj stajemy przed podobnymi wyborami jak te, których trzeba było dokonywać wiek temu. I często płacimy za nie wysoką cenę. W tym sensie błogosławiona Karolina staje się postacią bardzo współczesną.


Modlitwy 
pod gruszą


Kim była? Prostą dziewczyną, czwartą z jedenaściorga dzieci w ubogiej, chłopskiej rodzinie. Musiało jednak być coś niezwykłego w tej rodzinie, skoro jej dom nazywano „kościółkiem” albo „betlejemką”. Jakaś ponadprzeciętna pobożność. Mała Karolina codziennie po przebudzeniu słyszała modlitwy. Rodzice – w zależności od okresu liturgicznego – śpiewali godzinki, Gorzkie Żale, kolędy. Codziennie też uczestniczyli we Mszy, a sąsiedzi przychodzili, by pomodlić się u Kózków, wspólnie czytać Biblię i modlić się przy ołtarzyku Matki Bożej. Wzrastając w takiej atmosferze, trudno było nie ukochać modlitwy. Karolina nie rozstawała się z różańcem, odmawiając go także nocą. „Idź już spać, bo zimno, nie klęcz tyle” – prosił Jan Kózka, jej ojciec. Te napomnienia na niewiele jednak się zdały, bo w sprawach ducha dziewczyna pozostawała nieugięta.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6