Wojna sprawiedliwa

W kilku miejscach na świecie leje się krew. Ukraina, Syria, Strefa Gazy, Irak… Islamscy dżihadyści dokonują rzezi „niewiernych” i zapowiadają kolejne ataki. Czy wolno bronić się z użyciem siły? Czy wojna może być sprawiedliwa?

Wojna jest problemem moralnym, nie tylko politycznym czy militarnym. Jest złem, którego należy unikać. To ta zwana oczywista oczywistość. Ale świat nigdy nie był i niestety nie będzie idealny. Konflikty będą się zdarzały. Wojny na początku XXI wieku pokazują jakieś nowe oblicze okrucieństwa. Terroryzm, czystki etniczne czy religijne, gwałtowne wojny domowe, masowe wypędzenia. Wojnę trzeba potępiać, ale ubolewając nad złem wojny, nie wolno zamazywać pewnych etycznych granic. Trzeba pytać, kto jest agresorem, a kto ofiarą, po czyjej stronie jest sprawiedliwość. Owszem, odpowiedzi na te pytania bywają trudne. Ale moralnego problemu wojny nie wolno kwitować pacyfistyczno-idelistycznymi hasłami w stylu: „każda wojna jest zła, wszyscy są jednakowo winni, nie ma znaczenia, po której stronie ktoś ginie, śmierć jest jednakowa dla wszystkich”.

Jan Paweł II o wojnie irackiej

Etyka katolicka głosiła od czasów św. Augustyna, czyli przez prawie 1700 lat, doktrynę tzw. wojny sprawiedliwej. Był to wyraz realizmu, mocowania się z tym właśnie problemem moralnym, jakim jest wojna. W tej klasycznej tradycji ocena etyczna użycia siły militarnej zależała od tego, kto się nią posługuje, dlaczego, z jakiego powodu i w jaki sposób. Podstawowym założeniem było to, że rządzący ponoszą odpowiedzialność za życie, bezpieczeństwo, wspólne dobro powierzonych im osób. To zobowiązuje ich do wielu różnych działań, ale w pewnych okolicznościach także do użycia siły zbrojnej. Czy ta teoria to już relikt historii? Jakie jest dziś stanowisko Kościoła w tej kwestii? Temat wojny sprawiedliwej powrócił w publicznej dyskusji w Stanach Zjednoczonych i w Europie w związku z tzw. drugą wojną iracką. Prezydent George W. Bush 19 marca 2003 roku podjął decyzję o skierowaniu armii USA do Iraku celem obalenia reżimu Saddama Husajna. Jan Paweł II był zdecydowanym przeciwnikiem tej wojny, apelował do końca o jej powstrzymanie. W noworocznym przemówieniu do dyplomatów przy Stolicy Apostolskiej 13 stycznia 2003 roku stwierdził, że „wojna zawsze jest porażką ludzkości” i wskazywał na pokojowe drogi rozwiązania konfliktu. Nie oznacza to jednak, że papież wykluczył całkowicie użycie siły jako z zasady niemoralne.

We wspomnianym wystąpieniu Jan Paweł II powiedział: „Nigdy nie wolno uważać wojny za taki sam środek jak inne, którego można używać dla uregulowania sporów między narodami. Jak przypominają Karta Organizacji Narodów Zjednoczonych i prawo międzynarodowe, nie można uciekać się do wojny, nawet jeżeli chodzi o zagwarantowanie dobra wspólnego, chyba że w ostateczności i przy poszanowaniu wyraźnie ustalonych warunków, nie wolno też pomijać konsekwencji, jakie pociąga ona dla ludności cywilnej podczas działań zbrojnych i po nich”. Władze amerykańskie zgadzały się z tą ogólną zasadą. Uważały jednak, że wszelkie pokojowe środki rozwiązania konfliktu zostały wyczerpane. Według oceny Watykanu było inaczej. Napięcie między Stolicą Apostolską a administracją Busha było w istocie sporem moralnym dotyczącym nie tyle tego, czy w ogóle wojna sprawiedliwa jest możliwa, ale czy wojnę iracką można uznać za taką właśnie. Warto przypomnieć, że kiedy po ataku terrorystycznym na USA 11 września 2001 roku prezydent George Bush ogłosił wojnę z terroryzmem, nikt nie zgłaszał wątpliwości, że zaatakowany ma prawo się bronić. Było jasne, że Bin Laden to człowiek niezwykle niebezpieczny, opętany ideologią (tyle że religijną) podobnie jak Hitler czy Stalin, gotowy na wszystko. Historia uczy, że tego typu szaleńców trzeba traktować serio, bo inaczej zgotują światu piekło. Problemem było i nadal pozostaje rozstrzygnięcie, co w praktyce oznacza moralne prawo do ochrony niewinnych osób przed kolejnymi atakami terrorystów. Bush miał podstawy, by uznać, że jego kraj znalazł się w stanie wojny. Podkreślał, że jest to wojna innego rodzaju. Przeciwnikiem nie jest konkretne państwo, ale międzynarodowy terroryzm, korzystający z pomocy niektórych państw. Wcześniejsza interwencja w Afganistanie, gdzie znajdowały się bazy Al-Kaidy, nie budziła takich zastrzeżeń jak atak na Irak. Abp Jean-Louis Tauran, ówczesny sekretarz do spraw kontaktów dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej, w wywiadzie z 15 października 2001 roku (dla agencji Zenit) stwierdził, że rząd Stanów Zjednoczonych – jak każdy inny w podobnej sytuacji – ma prawo do podjęcia uzasadnionych działań militarnych, ponieważ spoczywa na nim obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8