Całus z zaświatów

- Od lat 1 listopada, a później każdego dnia oktawy biegam na cmentarz, by zanieść zmarłym prezent w postaci odpustu zupełnego. Ilu duszom go podarowałam, nie potrafię zliczyć, podobnie jak i darów od nich otrzymanych – mówi Anna Michals

Uroczystość Wszystkich Świętych to dzień otwierający 8-dniowy czas łaski dla tych, którzy przekroczyli już bramę śmierci. Wśród naszych przodków – tych znanych i całkiem obcych – jest wiele dusz, które przez cierpienie oczyszczają się jeszcze w czyśćcu. Warto o tym pamiętać nie tylko w pierwszych dniach listopada, ale i potem – zgodnie z nakazem przekazanym przez Pana Jezusa św. Faustynie – wstępować tam często i wyprowadzać z czyśćca pokutujących.

Buziak i ocalone rynny

Od lat za dusze w czyśćcu cierpiące modli się ks. Romuald Maciesiak, proboszcz parafii św. Stanisława w Luszynie. W każdy piątek odprawia za nie Msze święte. Dodatkowo raz w roku w intencji wszystkich osób zgłoszonych w wypominkach sprawuje także 30 Mszy gregoriańskich. – Zwyczaj ofiarowania piątkowej Eucharystii za dusze czyśćcowe przejąłem po zmarłej parafiance Genowefie Siermińskiej – mówi ks. Romuald. – Pani Genowefa, którą potem zaczął naśladować także miejscowy leśniczy, była osobą dobrą, pobożną i szczerze oddaną zmarłym, bo – jak nieraz podkreślała – im zawdzięczała uratowanie życia podczas zawalenia się stropu w oborze. Do dziś pamiętam jej rozmodloną twarz i wizyty na plebanii. W każdy piątek, wracając z kościoła, przynosiła mi butelkę mleka i furę pierogów z serem. Kiedy umarła, postanowiłem kontynuować jej dzieło – opowiada ks. Maciesiak, któremu „od dzieciństwa jakoś blisko było do dusz czyśćcowych”. Jak wspomina, kiedy był małym chłopcem, razem z babcią Stefanią chodził do zmarłych i nieraz słyszał jej modlitwy za nich.

– Jako dziecko nie myślałem, że kiedyś się zestarzeję. Byłem przekonany, że umierają tylko starzy ludzie, którzy nie wiadomo, skąd się biorą. W dzieciństwie dwa razy uniknąłem śmierci, przed którą przestrzegł mnie jakiś głos. Jak mniemam, była to zasługa dusz czyśćcowych. Mam też dwa osobiste doświadczenia, po których jeszcze gorliwiej modlę się za osoby w czyśćcu. Pierwsze związane jest z moją mamą. Kiedy umarła, nie mogłem sobie poradzić. W Urzędzie Stanu Cywilnego jedna z obsługujących mnie pań skarciła mnie, mówiąc, że jako ksiądz nie powinienem płakać. Tak mnie to dotknęło, że po wyjściu usiadłem na schodach i rozbeczałem się jak małe dziecko. Myślałem sobie: „Jak ona mogła mi tak powiedzieć? Co z tego, że jestem księdzem? Czy kapłan nie ma uczuć, nie może cierpieć?”. Kiedy tak sobie biadoliłem, ktoś czule pocałował mnie w policzek. Nie miałem wątpliwości, że był to buziak od mojej mamy. Nikogo innego obok mnie nie było. A poza tym gest ten bardzo mnie uspokoił. Drugie zdarzenie miało miejsce kilka lat później. Kiedy spałem na plebanii, przyśniła mi się jedna z nieżyjących parafianek, która kazała mi wstawać. O dziwo, obudziłem się. Kiedy zapaliłem światło, usłyszałem jakiś hałas. Rano zauważyłem, że ktoś próbował ukraść kościelne rynny. Światło spłoszyło rabusi. I jak tu nie wierzyć w pomoc tych, o których pamiętam? – mówi ks. Romuald.

Dotrzymane słowa

O pomocy, z jaką przychodzą dusze czyśćcowe, godzinami może opowiadać także pielęgniarka Anna Michalska z Łowicza, która od lat pod poduszką ma zawsze schowany różaniec. – Opiekuję się osobami terminalnie chorymi. Moja praca jest więc na granicy dwóch światów, dlatego różaniec mam zawsze pod ręką – wyznaje pani Anna. – Wiele razy umierające osoby przychodzą do mnie we śnie. Czasem nawet mnie budzą. Wtedy klękam i się za nie modlę. Od lat czuję też bliskość i pomoc moich pacjentów, którzy już odeszli. Zanim to nastąpiło, z niejednymi umawiałam się, by pamiętali o nas, jak już będą po tamtej stronie życia. Potem nieraz doświadczałam, że dotrzymali słowa. Wielu z nich to duchowi tytani. Przez pierwsze 8 dni listopada każdego dnia chodzę na cmentarz. Zatrzymując się nad grobami znanych mi osób, ofiaruję za nie odpusty i się im przypominam. Ich wstawiennictwu polecam swoją pracę, konających i ludzi, którzy potrzebują pomocy – opowiada pani Anna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gut
    02.11.2013 13:54

    Bardzo fajny artykuł.Jedna z mistyczek powiedziała, że w czyśccu cierpi się też zmysłami. W judaizmie biblijnym czyściec nazywano >piecem oczyszczającym< ***Czyścciec : =>>>  Biblia ukazuje, jak wiele razy Bóg objawiał się swemu ludowi w ogniu, by odnowić z nim swoje przymierze. Jako „dym […] wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia” Abrahamowi w Księdze Rodzaju 15,17; w płonącym krzewie Mojżeszowi w Księdze Wyjścia 3; w słupie ognistym Izraelowi w Księdze Liczb 9; w ogniu niebieskim spalającym ofiary na ołtarzu Salomonowi i Eliaszowi w Pierwszej Księdze Królewskiej 8 i 18; w Językach jakby z ognia” Apostołom w dzień Pięćdziesiątnicy w Dziejach Apostolskich 2,3… List do Hebrajczyków 12,29 opisuje Boga jako „ogień pochłaniający”, niekoniecznie dotyczy to Jego gniewu. Istnieje ogień piekielny, ale nieskończenie gorętszy ogień płonie w niebie – jest nim sam Bóg. Ogień wyraża więc nie tylko wieczny gniew Boga, ale o wiele bardziej Jego nieskończoną miłość. Natura Boga jest jak szalejąca otchłań ognistej miłości. Innymi słowy, w niebie musi być o wiele goręcej niż w piekle.

    Nic dziwnego, że Pismo Święte określa aniołów najbliższych Bogu mianem serafinów, co po hebrajsku znaczy dosłownie „ci, którzy płoną”. Dlatego też św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian 3,13 pisze, że wszyscy święci muszą przejść przez próbę ognia, w której Jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest…”
    – Paweł nie może mówić tu o ogniu piekielnym, ponieważ to święci są tu sądzeni. Mówi o ogniu, który ma ich przygotować do wiecznego życia z Bogiem w niebie; cel ognia jest więc oczywisty: objawić, czy ich uczynki to czyste „złoto i srebro”, czy też nieczyste „drzewo, trawa lub słoma”.
    – Wiersz 15 stwierdza jednoznacznie, że niektórzy przeznaczeni do nieba święci przejdą przez cierpienie ognia: „Ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień”. Ogień ma więc na celu oczyszczenie świętych. Dlatego też nazywa się ogniem czyśćcowym. Takim, który wypala brud i przygotowuje świętych, by mogli przebywać na wieki w pochłaniającym ogniu miłującej obecności Boga. 
    <<<=

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9