Alfa na początek

Jezus ciągle gdzieś ucztował – zaczął od Kany Galilejskiej, skończył na Ostatniej Wieczerzy. Uczestnicy kursu ALPHA też dobrze wiedzą, że przy wspólnym stole zaczynają się dziać prawdziwe cuda.

Sama nazwa ALPHA (czyt. Alfa) oznacza dosłownie pierwszą literę alfabetu greckiego – a zatem początek – ale równocześnie jest skrótem od pięciu angielskich słów: A – anyone can come (każdy może przyjść), L – learning and laughter (nauka i śmiech), P – pasta (z włoskiego: makaron, tutaj oznacza po prostu posiłek), H – help one another (pomoc jeden drugiemu), A – ask anything (pytaj o wszystko, nie ma głupich pytań). W kilkudziesięciu krajach już ponad 22 miliony osób wzięło udział w kursie. Jego owoce – mówią uczestnicy i prowadzący – przekonują, że sam Bóg pobłogosławił tę metodę. W jednym z wywiadów rekomendował ją m.in. ojciec Raniero Cantalamessa, kaznodzieja Domu Papieskiego: „Zaletą kursu ALPHA jest koncentracja na kerygmacie, przepowiadaniu. W pierwotnym Kościele było wyraźne rozgraniczenie między kerygmatem a katechezą. Kerygmat był zawsze na początku drogi wiary. Dlatego też kurs ten nie nazywa się Alfa i Omega. Bo to tylko początek”.

Francuzi czerpią od Anglików

Kurs ALPHA ma swoje źródła w anglikańskiej parafii Świętej Trójcy w Londynie. Początkowo był to program wprowadzający neofitów w wiarę chrześcijańską. W roku 1990 twórca kursu, anglikański pastor Nicky Gumbel, zdał sobie sprawę, że ALPHA ma możliwość przyciągnięcia szerszego audytorium i zaadaptował to narzędzie w taki sposób, by mogło być otwarte dla każdego, kto jest zainteresowany chrześcijaństwem. Z czasem owoce tej prostej w istocie, bo osadzonej w samej Ewangelii, metody stały się zauważalne dla innych. Nawet lewicowy dziennik „The Guardian” swego czasu z entuzjazmem opisywał to nowe na Wyspach zjawisko: „Kurs ALPHA przyciąga tysiące ludzi, bo oferuje rzadką w naszej świeckiej kulturze możliwość dyskusji nad najważniejszymi pytaniami – dotyczącymi sensu życia i śmierci”. A ludzie związani z Kościołem dodawali wprost: ALPHA przywróci do życia chrześcijaństwo w Wielkiej Brytanii. Kursem zainteresował się francuski katolik Marc de Leyritz. Przez 13 lat pracował w sektorze bankowym, m.in. w Nowym Jorku, Paryżu i Londynie. I właśnie w stolicy Wielkiej Brytanii w 1997 roku zetknął się z anglikańską parafią i kursem, który przyniósł w jego życiu wiele zmian. Najpierw zmienił pracę, uznając, że działalność bankiera inwestycyjnego była zbyt wciągająca.

Wrócił do Francji, gdzie wraz z żoną Florence sprowadził metodę kursu ALPHA. Francuskie małżeństwo zaadaptowało go do potrzeb i realiów Kościoła katolickiego. Dziś Marc de Leyritz śmieje się z tej dość ironicznej dla Francuzów sytuacji: „To było wielkie wyzwanie, ponieważ wszystko, co pochodzi z Anglii, traktowane jest przez Francuzów bardzo krytycznie”. Okazało się jednak, że nad Sekwaną ALPHA przyjęła się znakomicie, bo trafiła na podatny grunt. Dziś ok. 800 francuskich parafii prowadzi kurs, przez który co roku przechodzi ok. 15 tys. osób. Marc de Leyritz stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych we Francji i Europie liderów związanych z nową ewangelizacją. W roku 2012 wraz z żoną Florence byli audytorami na Synodzie Biskupów o Nowej Ewangelizacji. A we wrześniu br. będzie gościem II Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji w Warszawie. Napisał też książkę pod znaczącym tytułem „Zgadnij, kto przyjdzie na obiad? Odkryć Jezusa Chrystusa na kursie ALPHA”. W tej metodzie bowiem jednym z najważniejszych elementów jest nakryty stół i wspólny posiłek.

Zjeść po ludzku

„Jak człowiek usiądzie i zje coś dobrego, to od razu jest chętny do rozmowy” – w tej krótkiej wypowiedzi (zamieszczonej na stronie internetowej polskiej edycji ALPHA) ks. Antoni Miciak, duszpasterz akademicki w parafii NMP z Lourdes w Krakowie, trafnie scharakteryzował siłę, jaka tkwi we wspólnocie stołu, którą to siłę wykorzystuje właśnie kurs ALPHA. – Pan Jezus spotykał się z ludźmi przy stole. Ciągle gdzieś ucztował, zaczął od wesela w Kanie Galilejskiej, a skończył na Ostatniej Wieczerzy – mówi w rozmowie z GN ks. Sylwester Suchoń, proboszcz parafii św. Marcina w Ćwiklicach w województwie śląskim. W jego parafii odbyło się już 5 edycji kursu, w czterech pierwszych uczestniczyło ok. 60 osób, w ostatniej już 90. ALPHA jest skierowana przede wszystkim do osób niewierzących lub oddalonych od Kościoła, a mimo to chcących zaznajomić się z wiarą chrześcijańską, choć w kursach uczestniczą również – co częste zwłaszcza w polskich warunkach – osoby ochrzczone, ale przeżywające swoją wiarę w sposób mało pogłębiony. A wielu uczestników nigdy wcześniej nie było w kościele. W każdym razie trudno na dzień dobry bombardować ich wzniosłymi deklaracjami i poprawnymi teologicznie formułkami – idealnym rozwiązaniem jest zaproszenie tych ludzi do stołu i poznanie ich takich, jakimi są, z ich pytaniami, wątpliwościami, być może również oskarżeniami pod adresem Pana Boga i Kościoła. – Stół, posiłek zawsze rozwiązuje języki, sprawia, że rodzą się relacje. Przez pierwszych 45 minut na pierwszym spotkaniu ludzie się poznają, rozmawiają o swoich problemach, o tym, jak minął tydzień. Ze spotkania na spotkanie mają coraz więcej wspólnego, są coraz głębsze więzi, oni stają się sobie coraz bliżsi – mówi ks. Suchoń. W większości przypadków jest ponadto zupełnie przyziemny powód, dla którego spotkania zaczynają się od wieczornego posiłku – spora cześć uczestników przyjeżdża prosto z pracy, a zatem trudno zaczynać spotkanie od czegokolwiek innego niż obiadokolacja.

Leje deszcz

Kursy ALPHA odbywają się w różnych miejscach – w kościołach, na uniwersytetach, w kawiarniach, restauracjach, pubach, w domach. Spotkanie może być prowadzone przed południem, w porze obiadu, jednak zdecydowana większość odbywa się właśnie wieczorem. Przez 10 cotygodniowych wieczorów uczestnicy gromadzą się w grupach maksymalnie 12-osobowych. Jedna osoba jest animatorem, druga, która przynajmniej raz uczestniczyła w kursie, pomocnikiem – ich zadaniem jest traktować pozostałych jak swoich gości. Oni są gospodarzami i mają zrobić wszystko, żeby pozostali dobrze się czuli. Rolą gospodarza jest ułatwiać i prowadzić dyskusję, pozwolić każdemu wypowiedzieć się, ale też uszanować to, że ktoś nie chce zabierać głosu. Druga część spotkania, po posiłku, to wykład multimedialny: ktoś mówi świadectwo, wykłada pewne zagadnienia, czasem w trochę zabawnej formie. Potem jest spotkanie w grupach, w swobodnym dzieleniu się uczestnicy pogłębiają temat. Jeżeli starcza czasu, to po spotkaniu rozważa się fragmenty Pisma Świętego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10