Pustynia wiary

Urugwajczycy odwrócili się do Boga plecami. Ten kraj przestał już być katolicki. Ludzie żyją w nim bez wiary i bez nadziei.

W przewodnikach turystycznych przeczytacie, że Urugwaj to Szwajcaria Ameryki Południowej. Kraj zamożny i spokojny. Nie wierzcie w te zapewnienia. To wszystko już dawno minęło. Większość Urugwajczyków to dziś nędzarze, a przestępczość jest bardzo duża. Prawdą jest tylko względny spokój społeczny i brak nastrojów rewolucyjnych. Wynika to jednak nie z poczucia dobrobytu, ale z apatii Urugwajczyków. Bo tam, gdzie nie ma wiary, nie ma też nadziei. A w Urugwaju bardzo brakuje wiary. Tylko pod tym względem ten kraj przypomina Szwajcarię.

Szokujące statystyki

– Przyjeżdżasz do Urugwaju i słyszysz pytanie: „Kim jesteś?”. Odpowiadasz: „Jestem księdzem”. „Tak? Przyjechałeś z dziewczyną, czy zostawiłeś ją w kraju?” – pyta rozmówca. „My, księża, nie mamy dziewczyn” – mówisz. „No co ty, żartujesz?” – dziwi się Urugwajczyk i patrzy na ciebie podejrzliwie. „A po co tu przyjechałeś?” – dopytuje dalej. „Przyjechałem, bo chcę wam pomóc”. „Pomóc? Znaczy będziesz rozdawać żywność?”. „To też, ale chcę również pomóc w sensie duchowym…” – próbujesz wytłumaczyć, ale przerywasz, bo widzisz spojrzenie tego człowieka. On już wie, że jesteś wariatem i szybko się żegna, no bo wiadomo, z wariatem lepiej nie rozmawiać – opowiada ks. Wojciech Adamczyk, polski sercanin pracujący w dzielnicy nędzy w stolicy Urugwaju, Montevideo. Konferencja Episkopatu Urugwaju ogłosiła właśnie statystyki za rok 2010. Są one porażające. Regularnie na niedzielne Msze święte chodzi niecały jeden procent Urugwajczyków. Mniej niż połowa społeczeństwa (47,1 procent) w ogóle uważa się za katolików. Więcej jest ludzi, którzy nie należą do żadnego Kościoła albo są agnostykami bądź ateistami. Prawie wszyscy (ponad 90 procent) katolicy deklarują, że są „niepraktykujący”. W całym kraju w 2010 roku udzielono tylko 1120 ślubów kościelnych (Urugwaj ma prawie 3,5 miliona mieszkańców). Do bierzmowania przystąpiło zaledwie 721 osób.

Życie bez Boga

Dziś wielkie święto. Malutka kapliczka w barrio Borro, ubogiej dzielnicy Montevideo, zapełnia się ludźmi. Jest prawie 30 osób. Za chwilę pojawia się główna bohaterka dnia. Sofia Suárez przyjmie dziś swą pierwszą Komunię. Atmosfera jest wspaniała. Ksiądz Carlos de Oliveira z Brazylii wygłasza piękne kazanie, wszyscy śpiewają przy akompaniamencie gitary br. Andrzeja Gancarczyka. W dwóch sąsiadujących ze sobą parafiach, gdzie pracują sercanie, mieszka łącznie ponad 37 tysięcy osób. Dzieci rodzi się wiele, bo w tych biednych dzielnicach wypłacane przez państwo zasiłki na ich wychowanie stanowią podstawę utrzymania wielu ludzi. Ale Pierwsza Komunia jakiegoś dziecka odbywa się tylko raz na kilka lat. Czujemy się więc, jak zaproszeni na nabożeństwo pierwszych chrześcijan – nielicznych wyznawców Chrystusa otoczonych poganami. – Dla misjonarza praca w Urugwaju to wielkie wyzwanie. No bo w innych biednych krajach ludzie czekają na Dobrą Nowinę. Chcą słuchać o Bogu, potrzebują wiary. My w Urugwaju z zazdrością słuchamy opowieści misjonarzy na przykład z Afryki. A tu ludzie zdają się mówić: „Chrystus? Coś już słyszałem. Nie, dziękuję”. Do kościoła przychodzą tylko by się spytać, czy jest już nowa dostawa ryżu. Trudno pracować w kraju, który kiedyś był katolicki, ale odwrócił się od Boga – mówi z goryczą br. Andrzej Gancarczyk, sercanin z Polski. Obok w kościele trwa właśnie niedzielna Msza święta. Przez uchylone drzwi widzimy, jak ks. Rodolfo Bonci z Włoch wygłasza płomienne kazanie dla dwóch osób. Ksiądz jest zachwycony, że w ogóle ktoś przyszedł. Nie zawsze tak bywa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5