Wszystkie moje dzieci

O duchowej wielodzietności, Bożej redystrybucji dóbr oraz odkryciu miejsca idealnego z Szymonem Hołownią rozmawia Agata Puścikowska.

Agata Puścikowska: Przedstawisz nam Szymona?

Szymon Hołownia: Szymon ma około roku. Widziałaś jego spojrzenie? Słowo daję, że jego zdjęcie na nocniku oprawię kiedyś w ramki i podpiszę: „Przyszły Prezydent Zambii”. (śmiech) Rozwija się dobrze i, co najważniejsze, nie ma HIV. Do Kasisi przyniosła go krewna babci, jego matka nie żyje, o ojcu nic nie wiadomo. Tydzień temu wróciłem z Zam- bii, byłem przy kolejnym przyjęciu – babcia i ciotka przyniosły kilkumiesięczną dziewczynkę, której kilka dni wcześniej zmarła matka. Wciąż na mnóstwo rzeczy nas nie stać, ale jedno postaramy się jej zapewnić: będzie miała dzieciństwo. Kiedy o tym mówię, przypomina mi się Francis, chłopak, który trafił do nas 2 lata temu. Miał 16 lat, ważył 18 kg, był zniszczony przez AIDS, byliśmy pewni, że zaraz umrze. Ochrzciliśmy go, siostry stawały na rzęsach, żeby niczego mu nie brakowało. W Kasisi po raz pierwszy w życiu mógł poczuć, co to jest beztroska, bezwarunkowa miłość. Dziś zajada się wręcz dzieciństwem, które mu odebrano. Poszedł do szkoły, zbudował świetne relacje z kolegami, jest jak anioł – zawsze uśmiechnięty, uczynny, pogodny. Modlimy się, by został z nami jak najdłużej. Jego serce jest coraz mniej wydolne, przeszczepu chłopakowi z AIDS nikt nie zrobi, Franek każdą noc spędza dziś z aparatem tlenowym. Patrzę na niego i serce mi pęka, bo gołym okiem widać, że on jest już gotowy, żeby odejść. Wystarczyły mu dwa lata, żeby zostać świętym, ale wszyscy w Kasisi tak bardzo go kochamy, że nie wyobrażamy sobie tego, że kiedyś go zabraknie.

„My”, czyli właściwie kto?

„My” mówię awansem, na wyrost… Dom dziecka w Kasisi, koło Lusaki, stolicy Zambii, prowadzą siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Starowiejskich. Pięć z nich to Polki, dwie – Zambijki. W tej chwili w domu jest 250 dzieci, znaczna część ma HIV (lub już AIDS), gruźlicę, wady wrodzone, anemię, zdarza się malaria. Trafiłem do Zambii jakieś trzy lata temu, przez dziennikarską ciekawość. Mój kolega, ks. Kazimierz Sowa, jeździł po Afryce z kolegą misjonarzem, i ten zawiózł go do Kasisi. Kazek opowiadał o tym miejscu, jak świetnie jest zorganizowane, więc poszedłem za impulsem i zadzwoniłem do sióstr, że też chcę przyjechać i zobaczyć.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5