Jestem strasznie bogaty

Z dominikaninem o. Janem Górą o matce jego dzieci, bogactwie i wyborze Jezusa.

Ucieszył się Ojciec, że kolejny Światowy Dzień Młodzieży będzie w Krakowie?

Ogromnie! Dobrze, że kard. Stanisław Dziwisz wywalczył, że odbędzie się u nas. To impuls Ducha Świętego w kierunku dojrzałości naszego Kościoła, społeczeństwa i naszego środowiska. Musimy odegrać rolę gospodarzy, wykazać się cnotą gościnności, przekroczyć wszelkie bariery nieudolności logistycznej, bankowej itp. Marzę o hymnie spotkania, który poleciałby przez lądy i oceany, niosąc wieść o Zmartwychwstałym.

Hymn „Abba, Ojcze” był dziełem Ojca.

Kiedy schodziliśmy z jasnogórskiego szczytu, abp Stroba krzyczał do mnie: „Zapisz mi te wstążki”, bo tak nazywał antyfony tego hymnu. A jak już się spodobał abp. Strobie – to coś znaczyło.

Przygotowywał Ojciec Światowy Dzień Młodzieży w Częstochowie w 1991.

To za dużo powiedziane. Miałem swój udział w ustaleniu koncepcji spotkania, scenariusza i jego realizacji. Były zapędy i pokusy, żeby zrobić z tego widowisko, w którym wystąpi młodzież pod dyrekcją księży. Proponowano wynajęcie filharmonii częstochowskiej i profesjonalnego chóru. Wtedy to byłby wspaniały koncert, tak jak podczas ostatnich dni w Rio czy w Kolonii. Jeden z księży biskupów po powrocie z Kolonii powiedział mi, że brał udział w koncercie – młodzież leżała na łące i słuchała muzyki. Wtedy zaczął się nawracać na naszą Lednicę, gdzie młodzi idą do spowiedzi, Komunii św., biorą udział w adoracji, tańczą i śpiewają. Są zaproszeni do czynnego udziału, a nie tylko słuchania koncertu.

Na Jasnej Górze młodzi witali papieża, zapowiadali kolejne punkty programu, śpiewali.

Wtedy pod Częstochową stoczyliśmy bitwę o młodzież. Początkowo otrzymaliśmy swoje pięć minut tylko przy XIV stacji Drogi Krzyżowej. Profesor, który za to odpowiadał, argumentował, że prawdziwa sztuka powstaje na dębowych deskach, a nie w bagnie w Hermanicach. Dobrze, że nad wszystkim panował ks. Stanisław Ryłko, który pogodził koncert filharmonii i występ chórów akademickich z żywą animacją prowadzoną przez młodzież.

Jan Paweł II udzielił wtedy zebranym niekonwencjonalnego bierzmowania.

Inspirowany nim zająłem się tworzeniem Jamnej i Lednicy. Papież dolewał nam benzyny do ognia, przysyłając swoje przemówienia. Kard. Nagy powiedział mi: „Masz osiem przemówień Jana Pawła II na Lednicę. To są jego najważniejsze relikwie”. Stąd też nie wyobrażam sobie Światowego Dnia Młodzieży bez dorobku Lednicy, bez aktywnego udziału młodzieży. Każdy z księży śpiewaków w Rio miał w gardle połowę przynajmniej Pavarottiego.

Widzę, że nie jest Ojciec zachwycony spotkaniem w Rio.

Bo to był udany koncert, ale brakowało mi szalonego otwarcia na Ducha, który wieje nie tylko w aktorów, ale w cały Lud Boży.

Jak to zrobić, żeby tłum, który się zbiera, był głównym podmiotem?

Trzeba ludzi poważnie trakto- wać.

A jak zachować porządek?

Jaki porządek? Nam nie jest potrzebny porządek, ale uniesienie Ducha i Jego obecność. Jak oglądałem w Rio księżulków gimnastykujących się w rytm tańca, przypominało mi to koncert samby.

Mówią, że Lednica to też taneczno-muzyczny popis.

Ale tańce i śpiewy są tak temperowane, że nie zamieniają się w popis jednych dla drugich, tylko stają się zaproszeniem do aktywności.

Pracuje Ojciec z młodzieżą 37 lat. Młodzi się zmieniają?

Co pięć lat. Mają inne czujniki, z innym detektorem trzeba do nich podchodzić…

Jaka jest dzisiejsza młodzież?

Wielu młodych jest wypalonych, nie chce im się żyć. Są smutni, nie chce im się angażować. Mają wszystko w zasięgu klawiatury komputera. To często wina rodziców, nauczycieli, mediów. Niejedna matka mówi, że chce, aby jej dzieciom było lepiej i niczego od nich nie wymaga. Koszmar! Takie dzieci nie umieją od siebie wymagać i dlatego, niestety, przegrywają. Mnie jest ich żal, choć przecież ich kocham.

A kiedy ktoś mówi Ojcu, że nie wierzy?

Pocieszam go, bo niewierzący są raczej smutni. Mogą być wesołkowaci, ale z tą krótką perspektywą niewiary jest się raczej smutnym. Teraz już nie staram się nikogo nawracać, ale opowiadam, jak wielkie rzeczy uczynił Pan w moim życiu. Trzeba jednak pamiętać, że zawsze istniała grupa pięknej młodzieży, takiej arystokracji ducha, pozwalającej sobie narzucić wymagania. Za taką uważam młodzież lednicką.

Co ona takiego robi?

Młodzi sami prowadzą dwa domy – Jamną i Lednicę, ponosząc za nie pełną odpowiedzialność.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5