Po okresie niepewności potwierdza się wersja o uprowadzeniu włoskiego jezuity w Syrii. Informację taką przekazali przyjaciele ks. Paolo Dall’Oglio po upływie umówionego z nim wcześniej czasu alarmowego.
Minął on wczoraj, gdy tymczasem wieści o zaginionym misjonarzu nie było od poniedziałku. Porywaczami mają być członkowie radykalnego ugrupowania o nazwie „Islamskie Państwo Iraku i Lewantu”.
Doniesienia te jednak są wciąż trudne do zweryfikowania, także z powodu trwających na północy Syrii starć islamskich dżihadystów z kurdyjskimi separatystami. Być może ks. Dall’Oglio stał się jednym z wielu zakładników tej swoistej „wojny w wojnie”. O uwolnienie duchownego zaapelowała wspierana przez Zachód antyreżimowa Syryjska Koalicja Narodowa.
Zaniepokojenie losami misjonarza wyraziła Kongregacja dla Kościołów Wschodnich. W komunikacie wydanym przez kierownictwo dykasterii wyrażono solidarność z Towarzystwem Jezusowym, do którego należy ks. Dall’Oglio. Przypomniano także „całkowite milczenie, jakie zapanowało w sprawie dwóch biskupów i dwóch kapłanów porwanych kilka miesięcy temu, a także o tak wielu Syryjczykach i obcokrajowcach, których spotkał ten sam bolesny los”. „Błagamy Pana za wstawiennictwem Świętej Przeczystej Matki Bożej, aby ustała wojna i został przywrócony pokój umiłowanej Syrii oraz wszystkim ludom Bliskiego Wschodu” – czytamy w komunikacie kongregacji.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.