Przyćmiony blask

Czy potrzeba dziś nowej „Humanae vitae”? To pytanie wydaje się aktualne w świecie, w którym coraz więcej państw uznaje gejowskie „małżeństwa”, a procedura in vitro staje się powszechna. Tymczasem można odnieść wrażenie, że ogłoszona 45 lat temu encyklika Pawła VI wciąż nie jest do końca właściwie zrozumiana.

Kościół powiedział już chyba wszystko o małżeństwie. Świat jednak biegnie swoim tempem, omijając jak tor przeszkód moralne zakazy: zmienia definicję małżeństwa, para się sztucznym zapłodnieniem w laboratoriach, a seks sprowadza do hedonistycznych praktyk. Wydaje się, że pisząc 45 lat temu encyklikę „Humanae vitae”, Paweł VI znakomicie przeczuwał ten scenariusz. Bo to nic innego jak właśnie piętnowana przez niego antykoncepcja, jako jedna z najczęstszych przyczyn niepłodności, stała się furtką do zdrad i nadużyć seksualnych (skoro współżycie nie kończy się przekazywaniem życia). Świat więc odsyła „Humanae vitae” do lamusa. „Zardzewiały” tekst mało już kogo obchodzi we Francji, Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, gdzie wolno niemal wszystko. „Potrzebujemy dziś kolejnej »Humanae vitae« o rodzinie” – pisze prof. Paul Kengor z USA. „Nie ma wyjścia wobec zalewającego nas dziś tsunami gejowskich „małżeństw”. Świat bowiem – czy to katolicy, czy niewierzący – musi zdać sobie sprawę z okropności i destrukcji, jaką niesie wykoślawienie roli i definicji małżeństwa, jaką przyniosło wykoślawienie i spłycenie intencji Pawła VI w »Humanae vitae«”.

Kij w mrowisko

Jest noc z 24 na 25 lipca 1968 r. Paweł VI przechadza się po papieskim apartamencie. Nie może spać. Doskonale zdaje sobie sprawę, że podpisany przez niego tekst nowej encykliki „o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego” włoży kij w mrowisko. Wie, że wszystko, co napisał w „Humanae vitae”, idzie pod prąd współczesnej cywilizacji, że nawet w samym Kościele podniosą się głosy ostrego sprzeciwu. Świat czeka bowiem na rewolucję, na to, by Magisterium Kościoła poddało się nowym trendom, by stało się elastyczne. Trzeba przypomnieć kontekst powstawania HV i cofnąć się do roku 1930. Wtedy to na konferencji w Lambeth Kościół anglikański jako pierwszy zaaprobował antykoncepcję. W tym samym roku Kościół katolicki odpowiedział encykliką „Casti connubi” Piusa XI – pierwszym w jego historii doktrynalnym dokumentem poświęconym w całości małżeństwu. Papież pisał w nim: „ktokolwiek użyje małżeństwa w ten sposób, by umyślnie udaremnić naturalną siłę rozrodczą, łamie prawo Boże oraz prawo naturalne i obciąża swoje sumienie ciężkim grzechem”. Jego następca Pius XII, w 1951 r., w swoim głośnym przemówieniu do położnych, jako jedyną moralnie dopuszczalną metodę regulacji poczęć wskazał naturalne korzystanie przez małżonków z okresów niepłodnych. Sprawa antykoncepcji wraca w czasie Soboru Watykańskiego II w 1962 r.

To moment, kiedy na rynku pojawia się pigułka hormonalna, a włoski lekarz prof. Daniel Petrucci hoduje ludzki płód przez 60 dni w szklanej „macicy” i prowadzi badania nad in vitro (wycofuje się jednak z badań nad tą procedurą po publikacji „Humanae vitae”!). Wobec nowych okoliczności Jan XXIII powołuje w 1963 r. komisję ekspertów teologicznych. W powietrzu krąży cały czas już wtedy znana opinia niemieckich i amerykańskich biskupów, skłonnych do zaakceptowania pigułki hormonalnej czy prezerwatywy. W tej sytuacji, po śmierci papieża Jana XXIII, Paweł VI uzupełnia skład komisji o biologów, lekarzy, socjologów oraz małżeństwa. Prace komisji ma ocenić specjalne gremium biskupów. Na 16 z nich aż 9 głosuje za antykoncepcją, a trzech wstrzymuje się od głosu. W komisji zasiada jednak kard. Karol Wojtyła. Polski hierarcha na prośbę samego Pawła VI powołuje w Krakowie inną komisję, która zajmuje się dręczącą papieża sprawą. Ks. Andrzej Bardecki, mocno zaangażowany w jej prace, powie potem: „W szeregu spotkań przygotowaliśmy materiały, które kardynał Wojtyła przekazał Pawłowi VI. Kiedy porównywałem potem encyklikę »Humanae vitae« z naszymi materiałami, stwierdziłem, że co najmniej 60 procent materiałów krakowskich weszło do encykliki”. A argumentacja, jaką poparł swoje przemyślenia Paweł VI w encyklice, jest wprost inspirowana książką Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność”. 25 lipca 1968 r. Paweł VI musi spodziewać się – jak to ujmuje amerykański watykanista George Weigel – potężnego wybuchu wściekłości. Tym bardziej że tuż przed publikacją encykliki do prasy przedostają się ów słynny raport komisji teologów i opinia biskupów przychylnych antykoncepcji. Czy spodziewał się jednak, że świat przez kolejne dekady będzie obrzucał „Humanae vitae” błotem? – jak pisze o tym George Weigel w „Odwadze bycia katolikiem”. Czy spodziewał się, że encyklika zostanie niewłaściwie zrozumiana? Sprowadzono ją bowiem do zakazu antykoncepcji. Tymczasem dalekowzroczność Pawła VI szła dużo dalej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    1 2 3 4 5 6 7