Dialog bronią Kościoła

W sporach z ideowymi przeciwnikami katolicy nie powinni dążyć do ich zniszczenia, lecz przekonywać do naszych racji, nawet jeśli druga strona wypowiedziała nam wojnę.

Światopoglądowy spór między środowiskiem liberalno-lewicowym a katolikami wszedł w Polsce w fazę otwartej wojny. Wypowiedzieli ją liberałowie. Przestali udawać, że chcą debatować, spierać się na argumenty, przekonywać katolików do swoich racji. Uznali, że nadszedł czas, aby nas zniszczyć. Choć środowiska te przejawiają postawę wrogości już od jakiegoś czasu, za symboliczny akt otwartego wypowiedzenia wojny można uznać niebywale agresywny atak naczelnego „News-weeka” Tomasza Lisa na Szymona Hołownię, który w swej publicystyce reprezentuje katolicyzm otwarty na dialog z ideowymi adwersarzami. Jak na te działania wojenne mają zareagować katolicy? Wytoczeniem armat i rozpoczęciem ostrzału? Odgrodzeniem się od świata i zamknięciem w katolickim getcie? A może kapitulacją i oddaniem Polski w ręce światopoglądowych liberałów? Żadne z tych wyjść nie jest dobre. Odpowiedzią na wojenne działania ideowych przeciwników, nawet gdy są bolesne i wywołują cierpienie, a często chęć odwetu, zawsze powinna być wypływająca z miłości próba dialogu, którego celem jest otwarcie na wiarę. Taką drogę wskazał nam Chrystus.

„Załgani liberalni katolicy”

W ubiegłym roku reżyser Konrad Szołajski nakręcił film „I Bóg stworzył seks” o życiu seksualnym katolików, którymi opiekuje się o. Ksawery Knotz. Reżyser nagrał wypowiedzi zakonnika i trzech par. Miałem okazję uczestniczyć w pokazie filmu, a potem przysłuchiwać się debacie na jego temat, a raczej na temat seksu po katolicku. Prym w dyskusji wiódł seksuolog dr Andrzej Depko, ekspert radia TOK FM i TVN, którego wspomagało jeszcze dwóch dyskutantów, a ich adwersarzem był jedynie Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”. Debata przerodziła się w sąd na Kościołem, w których trzech atakowało jednego. Pokazała ona, podobnie jak film Szołajskiego, że środowisko liberalne w ogóle nie rozumie katolickiego ujęcia ludzkiej seksualności. Ale ten brak zrozumienia nie był najgorszy.

Szokująca była arogancja dr. Depki, który wypowiadał się autorytarnie na temat nauczania Kościoła, choć kompletnie tego nauczania nie znał, co wytykał mu red. Nosowski, a bohaterów filmu traktował jak „seksualnych dewiantów”, których trzeba poddać terapii, a zacząć trzeba od o. Knotza.

Poziom agresji, niechęci, buty dr. Depki był porażający. Przekonanie o swojej wyższości rodziło u seksuologa poczucie swoistej misji, polegające na dążeniu do „wyleczenia” ludzi wierzących z „wirusa” katolicyzmu, a wszystko to oczywiście dla dobra tychże ludzi. Wyszedłem z tej debaty zdruzgotany, bowiem taka pogarda i chęć upodlenia ludzi, dla których świat nie sprowadza się do wymiaru przyjemności płynącej z nieograniczonego zaspokajania swoich popędów, był dla mnie szokiem. Gdy podzieliłem się swoim doświadczeniem z dziennikarzami zapraszanymi jako przedstawiciele opinii katolickiej na debaty organizowane przez liberałów, okazało się, że mają takie same odczucia. – Oni nawet nie chcą nas słuchać, rzucają się na nas, jakby nas chcieli rozszarpać, wyśmiać, zdeptać, przedstawiając żenujące argumenty, według nich naukowe i jedynie słuszne, w rzeczywistości ideologiczne i pełne uprzedzeń – powiedział mi jeden z nich. Esencją takiej postawy jest tekst T. Lisa, który był reakcją na decyzję Hołowni o zaprzestaniu publikacji felietonów w „Newsweeku”. Powodem rozstania był artykuł opublikowany w tym tygodniku o księżach mających żony i dzieci, w którym autorzy oparli się na niewiarygodnych danych, uogólniając je na wszystkich księży. W tekście opublikowanym w lipcu na portalu „NaTemat” red. Lis zwyzywał katolików, którzy prowadzą dialog z inaczej myślącymi stekiem inwektyw w rodzaju: „załgani pseudoliberalni pseudodoktrynalni, dwie piersi ssący liberalni katolicy” albo „kuriozalni dwulicowcy”. W końcu sformułował stwierdzenie, z którego jednoznacznie wynika, że czas dialogu się skończył: „W czasach ostrych podziałów i ostrej walki bycie pomiędzy i pośrodku częściej niż znakiem racjonalizmu jest znakiem asekuranctwa i oportunizmu”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7