Złoty maturzysta

O przepisie na udane życie, o tym, ile może wskórać modlitwa 40 księży absolwentów, i o reżimowej edukacji opowiada bp Ignacy Dec.

Papież po maturze poszedł na kremówki, a przyszły biskup Ignacy co robił po otrzymaniu świadectwa?

– Już nie pamiętam, jak czciliśmy zdanie matury, chyba tak zwyczajnie. Nie było spotkań koleżeńskich z okazji np. urodzin czy imienin, jak to dzisiaj bywa. Owszem, mieliśmy studniówkę przed maturą, w której uczestniczyłem. Przez jakiś czas mieliśmy też kurs tańca, w którym brałem udział. Natomiast uboższe niż dzisiaj było życie towarzyskie. Zresztą miałem swój plan co do przyszłości, dlatego nie szukałem okazji do spotkań towarzyskich.

Plany jednak musiały być oficjalne i ukryte.

– Takie były czasy… Jeszcze przed maturą w sekretariacie szkoły byliśmy zobowiązani złożyć dokumenty na wyższe studia, jeśli ktoś się na nie wybierał. Złożyłem teczkę z dokumentami do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Był to pewien wybieg, bowiem wcale nie zamierzałem podejmować studiów na tej uczelni. Byłem zdecydowany na wstąpienie do Wyższego Seminarium Duchownego, jednak ujawnianie takiej decyzji zbyt wcześnie było ryzykowne, gdyż można to było przypłacić niezdaniem matury. Gdy tylko otrzymałem świadectwo dojrzałości, odebrałem moją teczkę z sekretariatu, tłumacząc się, że rezygnuję ze studiów w Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie. Dwa tygodnie po maturze, w czwartek 14 czerwca, pojechałem do Wrocławia i zgłosiłem się na wstępną rozmowę w sprawie przyjęcia mnie w poczet alumnów Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. W poniedziałek 10 września 1962 r. przyjechałem do Wrocławia, by rozpocząć moją formację seminaryjną do kapłaństwa. Zdecydowałem się na Wrocław, ponieważ w tamtym czasie biskupi z tzw. Ziem Odzyskanych apelowali o zgłaszanie się do tutejszych seminariów osób z innych regionów Polski, gdzie powołań było o wiele więcej.

Ostatnio spotkał się Ksiądz Biskup ze swoimi licealnymi kolegami. Leżajsk świętował?

– Było to naprawdę wielkie święto szkoły i jej absolwentów. Otóż nasza szkoła (dawniej Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące, a dziś – Zespół Szkół Licealnych im. B. Chrobrego w Leżajsku) obchodzi w tym roku stulecie swego istnienia. Stąd też dyrekcja szkoły zaprosiła wszystkich absolwentów na ten jubileusz. Nasz rocznik czuł się szczególnie wyróżniony, gdyż świętowaliśmy jednocześnie pół wieku od matury. Dlatego najpierw wzięliśmy udział w ogólnoszkolnych uroczystościach, na które przybył abp Józef Michalik, metropolita przemyski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Tego dnia pogoda was nie rozpieszczała…  ale znaleźliście sposób na chmury.

– Nasze wspólne świętowanie rozpoczęliśmy od Mszy św. w kościele farnym w Leżajsku, dokąd uczęszczaliśmy na religię. Mszy św. przewodniczył abp Michalik, ja zaś – jako absolwent – wygłosiłem okolicznościową homilię. Po Mszy św. przemaszerowaliśmy w szyku zwartym z orkiestrą do dawnego i obecnego gmachu szkoły. Towarzyszyła nam wspaniała pogoda, która – krótko przed uroczystością – faktycznie była fatalna. Pan dyrektor pytany, skąd się wzięła taka zmiana aury, odpowiedział, że tę sprawę złożył w ręce księży absolwentów, których liceum ma ponad siedemdziesięciu. Około czterdziestu z nich było obecnych na uroczystości. To oni modlili się o odpowiednią pogodę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11