Zabawa w Boga

Istota zła moralnego techniki in vitro nie wypływa przede wszystkim z tego, że z racji zabijania embrionów nadliczbowych sprzeciwia się piątemu przykazaniu Bożemu. In vitro łamie nade wszystkim przykazanie pierwsze: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” – mówi ks. dr hab. Antoni Bartoszek, teolog moralista.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Dlaczego katolicy mają problem z in vitro?

Ks. dr hab. Antoni Bartoszek: – O ile aborcja oznacza zabicie niewinnego dziecka, o tyle w przypadku in vitro mamy do czynienia z pojawieniem się nowego. Na pierwszy rzut oka nie dzieje się więc nic złego. Zdaje się wręcz, że pomagamy Panu Bogu w stworzeniu nowego istnienia. Poza tym część ludzi wychodzi z założenia, że in vitro jest uzasadnioną formą pomocy małżonkom, którzy cierpią z powodu bezpłodności. Z tych powodów niektórzy, w pierwszym odruchu, mówią: „tak” dla in vitro.

Ale przy obecnym stanie wiedzy jesteśmy świadomi, że w tej technice giną embriony, a więc też zabija się dzieci.

– To jest istotny argument przeciw technice in vitro. Aby technologia ta była skuteczna, potrzebne jest zapłodnienie większej ilości komórek jajowych. Do organizmu kobiety wszczepia się tylko najlepsze, zdrowe. Pozostałe ludzkie istoty zamraża się lub wyrzuca. Te argumenty przekonują sporą część nie tylko katolików. Mówimy więc „nie” dla in vitro, ponieważ mimo że jego efektem jest życie, to przy okazji niszczy inne istoty ludzkie. I dopuszczenie tej procedury jest wykroczeniem przeciw piątemu przykazaniu: nie zabijaj.

Rodzice podchodzący do in vitro bronią się, że w naturze też giną poczęte istoty ludzkie.

– Jednak przy naturalnym zapłodnieniu dzieje się to niezależnie od ingerencji człowieka, mamy do czynienia z naturalną śmiercią. Nam nie wolno w sposób sztuczny imitować śmierci. To, że każdy z nas kiedyś umrze, nie jest argumentem, że możemy siebie lub kogoś zabić.

W kontekście in vitro coraz częściej mówi się o eugenice. Czy to uprawnione zestawienie?

– Eugenika etymologicznie znaczy „dobre urodzenie”. Dąży się w niej do poprawy gatunku ludzkiego przez wspieranie „dobrego urodzenia” i eliminowanie „złego urodzenia”. Myślenie eugeniczne jest wpisane w in vitro. Medycyna dąży tu do tego, by „produkt” technologii in vitro był jak najlepszy. Dlatego musi wszczepić najdoskonalsze zarodki, a eliminować, w wyniku tzw. diagnostyki preimplantacyjnej, chore, niepełnosprawne. A to jest już eksterminacja człowieka. Fakt, że w procesie naturalnego poczęcia pojawiają się dzieci niepełnosprawne, pozostanie tajemnicą cierpienia. Podobnie dla danych małżonków tajemnicą jest ich bezpłodność. Po świecku mówimy: „taki los”, a religijnie – „Bóg dopuszcza to na nas”.

A przez postęp medycyny temu losowi nie możemy pomóc?

– Możemy losowi pomóc przez terapie wspierające naturalne zapłodnienie, np. przez naprotechnologię, ale nie mamy prawa dokonywać sztucznego zapłodnienia. Istota zła moralnego techniki in vitro nie wypływa przede wszystkim z tego, że z racji zabijania embrionów nadliczbowych sprzeciwia się piątemu przykazaniu Bożemu. In vitro łamie nade wszystko przykazanie pierwsze: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

Bawimy się w Pana Boga?

– Właśnie. W raju Bóg skierował do człowieka dwa nakazy. Pierwszy: czyńcie sobie ziemię poddaną, czyli np. rozwijajcie medycynę – wolno wam tworzyć sztuczne serce, respirator, który wspomaga oddychanie, inkubator, który wspiera rozwój życia wcześniaka. Techniki te są imitowaniem natury. I w tym kontekście niektórzy pytają: jeżeli tak wiele nam wolno, to dlaczego nie możemy skorzystać jeszcze z tej jednej techniki – in vitro?

Właśnie. Bo czym się różni in vitro, któremu Kościół mówi „nie”, od zgody na transplantację, której Kościół mówi „tak”?

– Wróćmy do raju: człowiek otrzymuje tam drugie polecenie od Boga – ze wszystkich drzew wolno wam zrywać, ale nie z drzewa poznania dobra i zła. Po czym szatan formułuje pokusę i szepce: zerwijcie z tego drzewa, a będziecie jak Bóg. Drzewo poznania symbolizuje granicę między stworzeniem a Stwórcą. Wszelka próba jej przekroczenia jest uderzeniem w samego Boga, próbą postawienia siebie w Jego miejsce. In vitro jest radykalną próbą przekroczenia tej granicy. A co dzieje się, kiedy człowiek stawia się w miejscu Boga? Staje się bożkiem sam dla siebie, stwórcą siebie. Przyszła do mnie kiedyś para małżeńska prosić o poradę duchową. Borykali się z bezpłodnością. Powiedzieli, że akceptują naukę Kościoła i nie zgadzają się na in vitro. Ale boją się, że za kilka lat nauczanie Kościoła się zmieni i zostaną na lodzie. Będzie za późno na dzieci. Otóż nauka Kościoła o in vitro nie ulegnie zmianie. Powtórzę raz jeszcze – istotą zła moralnego in vitro nie jest tylko śmierć ludzkich istnień, ale łamanie pierwszego przykazania Bożego! Na to przyzwolenia nigdy nie będzie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8