Post ten trwa do wieczerzy Wigilii Paschalnej, na której już można spożywać pokarmy mięsne. Jeśli ktoś, zamiast tej wieczerzy, praktykuje tzw. śniadanie wielkanocne, to ów post trwa aż do tego śniadania.
Pomijając to co dla mnie jest oczywiste, bo jest ujęte w Piśmie Świętym że apostołowie ustanawiali prawa, jak chociażby zniesienie nakazu obrzezania, i uznawali to wraz ze "starszymi" których sami powoływali, zachęcam żeby spojrzeć na post nie jako 'nakaz', a 'podarunek' jaki składamy Jezusowi. Post sam w sobie jest 'ofiarą' składaną Bogu, i warto podjąć ten trud w Wielki Piątek by złożyć ten podarunek Bogu i pościć. Czy nie jest aby tak że z własnej wygody, czasem pokusy ludzie rezygnują z postów?.
"Post w piątek" to przykazanie ustanowione na mocy słów Jezusa skierowanych do Apostołów, że cokolwiek zwiążecie na ziemi będzie związane i w Niebie. Poczytaj sobie Ewangelie.
"To są zalecenia Kościoła nie Jezusa"... Zalecenia Kościoła to też całe Dzieje Apostolskie i Listy. Po to Jezus dał władzę apostołom,a oni swoim następcom.
Ks. dr Stefan Świetlicki (odczyt z 1948 r.) o Wielkiej Sobocie: "Od godziny 12 w południe ustaje również obowiązywać post, a wolno spożywać potrawy mięsne". No, i pozamiatane.
Na Śląsku poszczono w Wielką Sobotę. Na Śląsku nie święcono też pokarmów, ten zwyczaj przyszedł w okresie międzywojennym do województwa śląskiego a po wojnie na pozostałą część Śląska w Polsce
Czas Świąt.💜 :-) ✞Nazwij swój krzyż, znasz go? Jeśli potrafisz go nazwać to spróbuj go zobaczyć jako chwalebny i weź pocałuj ten krzyż.✞ 🕊 Bp Grzegorz Ryś🕊
To kuriozalne jest, że nie ma formalnego nakazu postu w Wielką Sobotę, a jednocześnie się "zachęca się" do niego. Powstaje tylko niepotrzebny zamęt. Na zdrowy rozsądek, każdy katolik pości w Wielką Sobotę bo tak rozum i sumienie mu nakazuje. Władze kościelne powinny tylko to formalnie zaaprobować i zalecić.
Na Śląsku nauczyli mnie nie jeść mięsa przez piątek i sobotę aż do niedzieli rano po rezurekcji. Święta tradycja. Dzieci nie jadły dodatkowo słodyczy i wypieków.
Dzieci nie jadły, ale dorośli tak? Co za hipokryzja i zły przykład dawany dzieciom. Albo wszyscy jesteśmy równi w poszczeniu, albo stwarzamy pole do nadużyć, "kombinowania" i niesprawiedliwości, że "jednym (dorosłym) wolno, a innym nie".
Ja czytać potrafię, to Ty się nie umiesz wypowiedzieć. "Albo wszyscy jesteśmy równi w poszczeniu, albo stwarzamy pole do nadużyć" - tak napisałeś. Ani słowa o słodyczach i wypiekach. No więc: w poszczeniu nie jesteśmy równi, Kościół to wyraźnie stwierdza w kanonie 1252.
Jak nie ma "ani słowa"? Przecież napisałem "Dzieci nie jadły, ale dorośli tak?", co w domyśle miało dotyczyć tych słodyczy i wypieków. I cała moja wypowiedź dotyczyła tylko i wyłącznie dziwnej i niesprawiedliwej sytuacji jaka panuje w tej rodzinie. Co do prawa kanonicznego, to oczywiście masz rację.
Ja się domyślać nie będę, nie jestem Twoją żoną. Napisałeś o "poszczeniu" w kontekście wieku - Kościół wiąże post właśnie z wiekiem. Tyle z mojej strony.
Widzę, że nadal nie rozumiesz. Napisałem o wieku w kontekście tego, że prawo kanoniczne na dzieci nie nakłada obowiązku postu, a w tamtej rodzinie jest odwrotna sytuacja. Dzieci poszczą bardziej niż dorośli. O to mi chodziło.
Logika tego czasu mówi, ze post trzeba by zachować do końca Liturgii Wielkiej Soboty. Praktyka że raczej do czasu śniadania po Rezurekcji. A przepisy, że w Wielki Piątek. ps.1 znam tez lokalne tradycje - pości się do czasu święcenia pokarmów. ps.2 kiedyś Wielki Post to był czasem postu....
W Wielką Sobotę nie sprawuje żadnej liturgii. Chodzi Ci chyba o liturgię Wigilii Paschalnej, ale to nie jest Wielka Sobota, tylko Wielka Noc, ewentualnie: Niedziela Zmartwychwstania.
nie ma żadnej liturgii Wielkiej Soboty, tylko Wielkanocna Liturgia Wiglii Paschalnej zakończona często procesją Rezurekcyjną, tak więc nie myl pojęć. Post po zakończonych Liturgiach Nocy Paschalnej jest bezcelowy, gdyż wtedy już świętujemy Zmartwychwstanie Chrystusa, Paschę.
Gdy masz rozdzielone (a tak jest często) Liturgię Wigilii Paschalnej i Rezurekcję to praktyka (nie logika) mówi że po powrocie w sobotą wieczorem nie urządza się świątecznej wieczerzy, bo w niedziele rano trzeba wstać. Stąd praktycznie post trwać będzie do śniadania wielkanocnego i ma to sens a o tyle że wtedy jest szansa na wspólne rodzinne świętowanie. Ale tutaj cały czas oczywiście mówimy o zwyczajach i rozsądku, a nie o przepisach kościelnych.
A po co masz wstawać w niedzielę rano? Przecież zmartwychwstanie Chrystusa świętuje się w nocy (Wielka Noc), a nie rano. No chyba, że ktoś chce świętować dodatkowo odnalezienie pustego grobu, to może iść na Eucharystię według formularza "mszy o świcie", albo wieczorem, żeby świętować wizytę Jezusa u Dziesięciu. Ale zmartwychwstanie je się w nocy, w czasie Liturgii Paschalnej.
"Świątecznej wieczerzy" nie jest się po Liturgii Paschalnej nie dlatego, że "rano trzeba wstać", tylko dlatego, że jest środek nocy - a mało kto w nocy je. Chyba, że - jak w wielu miejscach - całą Wielką Noc przeznacza się Bogu, najpierw celebrując liturgię, a później do świtu śpiewając, jedząc, rozmawiając.
Prawo Mojżeszowe nakazywało Żydom „trapić swe dusze”, czyli pościć, raz do roku w Dniu Przebłagania (Kapłańska 16:29-31; Psalm 35:13). Był to jedyny post, który Jehowa polecił zachowywać swemu ludowi. Żydzi podlegający Prawu stosowali się do tego polecenia. Ale chrześcijanie nie są zobowiązani do przestrzegania Prawa Mojżeszowego (Rzymian 10:4; Kolosan 2:14). Na uczniów Chrystusa nie nałożono powinności poszczenia w określone dni; poszczenie jest sprawą dobrowolną, pozostawioną własnej decyzji. W chrześcijaństwie znane są obowiązkowe posty, zostały one jednak wprowadzone jedynie przez ludzi.
Ja jestem wegetarianinem i nie jem mięsa każdego dnia. Post nie jest dla mnie żadną uciążliwością. Ba! mogę się bardziej najadać bo na stołówce w czasie postu jest większy wybór wegetariańskich dań.
Niejedzenie mięsa nie jest postem tylko piątkową wstrzemięźliwością. Dwa dni w roku musisz pościć, czyli możesz zjeść tylko jeden normalny posiłek i co najwyżej dwa małe.
Jako wegetarianin możesz (powinieneś) sobie wyznaczyć jakaś inną formę postu, właśnie po to by celowo stworzyć jakąś uciążliwość (taka jest idea i cel postu). Twoja postawa "mogę się bardziej najadać" nie wypełnia warunków postu, mimo że z formalnego punktu widzenie tak. Jedynie można pochwalić stołówkę, że szanuje post i serwuje dania bezmięsne.
Kamil, dieta to coś zasadniczo innego od postu. Celem diety jest ciało. Są różne: energetyzujące, lecznicze, osłabiające, przedłużające życie (to ziemskie) i wreszcie odchudzające. Post, w swoim zamyśle, ma oddalić człowieka od świata materialnego, wzmocnić duchowo i przez to otworzyć na Boga. Twój wegetarianizm żadnym postem nie jest - gdyby Ci nagle przyszło stanąć przed Odkupicielem i usłyszał byś pytanie: Co mi ofiarowałeś w Twoim ziemskim życiu, chociażby w wielkim poście? Mogło by się wtedy okazać że stoisz z pustymi rękami... Pozdrawiam.
Post powinien być powstrzymaniem się od czegoś co lubimy, wyrzeczeniem, które nas "zaboli", które poczujemy i ofiarujemy to w jakiejś intencji lub właśnie by lepiej przeżyć czas świąt, złączyć się z Jezusem cierpiącym, a potem radować się w pełni. Jeśli na co dzień nie jesz mięsa, zastąp to czymś innym, odmów sobie coś co lubisz i jesz zazwyczaj. Post masz poczuć. Post ma wielką moc równiez wyrzucania złych duchów i prowadzi do przełomów, tam gdzie uczynki i inne modlitwy nie działały, sam Jezus o tym mówil.
Modernistyczni katolicy z Watykanu w Szabas świecą zmartwychwstanie, choć w Biblii napisano, że było to trzeciego dnia, nad ranem. Ale katolicy wybrali drugi dzień i chyba dobrze, bo to jest czas Szabasu.
Te, konserwatywny katoliku z Econe, a gdzieś to przeczytał o zmartwychwstaniu "trzeciego dnia, nad ranem"? Bo w Ewangelii stoi jak byk, że "skoro świt" pierwszego dnia tygodnia - czyli w niedzielę - do grobu poszły niewiasty. O zmartwychwstaniu nie ma ani słowa, czyli musiało dokonać się w nocy z soboty na niedzielę, i nikt nie wie, o której godzinie.
Właśnie dlatego "modernistyczni katolicy z Watykanu" - a tak naprawdę cały Kościół od pierwszego wieku do dziś, z małą przerwą w niektórych krajach (gdy przeniesiono Wigilię Paschalną na sobotnie przedpołudnie) - czuwa całą Wielką Noc, od zachodu słońca, głosząc zmartwychwstanie Pana.
"a gdzieś to przeczytał o zmartwychwstaniu 'trzeciego dnia, nad ranem'?" A wyznaję to - podobnie jak inni normalni katolicy (nie wiem jak jest z postępowymi...) - przynajmniej raz w tygodniu: "(...) Et resurrexit TERTIA DIE, secundum Scripturas (...)". A nie drugiego ...
A oczywiście, że teria die, tylko że nie o "trzeciego dnia, nad ranem". Pierwszy dzień to Wielki Piątek (Jezus zmarł ok. godziny 15-tej), drugi dzień to Wielka Sobota, a trzeci dzień to niedziela, która zaczyna się zachodem słońca i kończy się zachodem słońca. Dlatego właśnie nie wolno rozpocząć świętowania zmartwychwstania Chrystusa - czyli Liturgii Paschalnej (Wigilii Paschalnej) przed zachodem słońca = przed rozpoczęciem trzeciego dnia. To, czy zmartwychwstał o 22-giej, o północy, czy o 5-tej pozostanie na zawsze tajemnicą.
Żeby się sensownie wypowiadać, nie wystarczy znać na pamięć "Syllabus errorum", tylko trzeba mieć znacznie więcej wiedzy.
to spróbuj go zobaczyć jako chwalebny
i weź pocałuj ten krzyż.✞
🕊 Bp Grzegorz Ryś🕊
No więc: w poszczeniu nie jesteśmy równi, Kościół to wyraźnie stwierdza w kanonie 1252.
A przepisy, że w Wielki Piątek.
ps.1 znam tez lokalne tradycje - pości się do czasu święcenia pokarmów.
ps.2 kiedyś Wielki Post to był czasem postu....
Ale tutaj cały czas oczywiście mówimy o zwyczajach i rozsądku, a nie o przepisach kościelnych.
"Świątecznej wieczerzy" nie jest się po Liturgii Paschalnej nie dlatego, że "rano trzeba wstać", tylko dlatego, że jest środek nocy - a mało kto w nocy je. Chyba, że - jak w wielu miejscach - całą Wielką Noc przeznacza się Bogu, najpierw celebrując liturgię, a później do świtu śpiewając, jedząc, rozmawiając.
Wiadomo, że
Właśnie dlatego "modernistyczni katolicy z Watykanu" - a tak naprawdę cały Kościół od pierwszego wieku do dziś, z małą przerwą w niektórych krajach (gdy przeniesiono Wigilię Paschalną na sobotnie przedpołudnie) - czuwa całą Wielką Noc, od zachodu słońca, głosząc zmartwychwstanie Pana.
A wyznaję to - podobnie jak inni normalni katolicy (nie wiem jak jest z postępowymi...) - przynajmniej raz w tygodniu: "(...) Et resurrexit TERTIA DIE, secundum Scripturas (...)".
A nie drugiego ...
Żeby się sensownie wypowiadać, nie wystarczy znać na pamięć "Syllabus errorum", tylko trzeba mieć znacznie więcej wiedzy.