• Viator
    27.03.2013 14:53
    Pozwolę sobie niezupełnie się zgodzić. Obmowa to niepotrzebne ujawnianie złej prawdy o bliźnim. Co znaczy niepotrzebne?

    Przepraszam, ale konsekwentne trzymanie się zasady, że o bliźnich dobrze albo wcale to w całkiem sporej części sytuacji stawanie po stronie krzywdzonego przeciwko temu, który jest krzywdzony.

    Fajnie nie ma co. Ofiara mobbingu jest winna, winna jest ofiara członka rodziny - alkoholika, bo mówiąc o swoim problemie popełnia grzech obmowy. Tylko oprawcy - mobberowi czy alkoholikowi - nie zwraca się w tej sytuacji uwagi. Bo jego grzechu nie widać. Bo o jego grzechu nie wiadomo.

    Potem w Kościele jest tak, że przełożony jest święty o doskonały, bo nikt o jego wadach nie mówi, ale zawsze winny jest podwładny, bo skoro go przełożony - taki świętobliwy - gnębi, to widocznie miał ku temu powód...

    Obawiam się, ze ten sam mechanizm stał za sprawą molestowania seksualnego przez kapłanów. Nie mów źle o bliźnim, bo to grzech...
    • Domko
      27.03.2013 15:25
      Czy jest Pan pewien, że to właśnie Papież powiedział?

      Obmowa jest konkretnym grzechem i zawsze tak było - z tego trzeba się spowiadać. Natomiast musimy zrozumieć czym jest obmowa. Obmowa jest wytykaniem wad innej osoby za jej plecami, aby samemu pokazać się od jak najlepszej strony kosztem obmawianej osoby. Obmowa to inaczej plotkowanie.

      Ale brak obmowy to nie to samo co zgoda na grzech. Jeżeli ktoś robi coś złego to trzeba tej osobie powiedzieć to prosto w oczy, a jeżeli nie posłucha i np. gnębi kogoś, należy zgłosić gdzie trzeba. I Kościół jak najbardziej cały czas tego uczy. Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie pokazuje, że miłość to nie poklepywanie po ramieniu i mówienie, że ktoś dobrze robi, gdy ta osoba czyni zło, ale że miłość musi być mądra i czasem każe zrobić coś wbrew danej osobie dla jej dobra lub dla dobra innej osoby.

      Obmawianie jest tego wszystkiego pozbawione. To nie miłość - to egoizm. JA jestem super, a ta osoba jest zła. JA jestem najlepszy, a tamta osoba najgorsza. Takie mówienie i porównywanie dla swojej korzyści jest obmową i o tym właśnie mówi Papież - co zresztą nie jest żadną nowością w Kościele. Natomiast zgłaszanie gdzie trzeba tego, co ktoś robi źle, jest wręcz przez Kościół zalecane jako czyn związany z miłością (np. gdy ktoś cierpi przez daną osobę).

      Pozostawiam to wszystko do przemyśleń dla Pana i ewentualnych innych czytelników.

      A co do molestowań seksualnych w Kościele to już naprawdę ręce opadają, gdy się nadmuchuje tą sztuczną wydmuszkę medialną do rozmiarów notorycznego problemu i dlatego tego po prostu nie skomentuję.

      Pozdrawiam.
    • kszyg
      27.03.2013 15:25
      Zgadza się,na zło trzeba zawsze reagować, ale może najpierw zrobić to "w cztery oczy"? potem przy dwóch-trzech świadkach? a dopiero chyba na końcu wobec całej wspólnoty? Tego uczy Jezus, a papież temu nie zaprzecza,prawda?
    • Agnetta
      27.03.2013 15:43
      Źle rozumiesz słowo obmowa - jest to wg. SJP

      "celowe przekazywanie komuś niekorzystnych lub niezgodnych z prawdą informacji o kimś; oszczerstwo, oczernianie, pomówienie" i o takiej obmowie papież mówi, że jest "zdradą Jezusa".
    • Viator
      27.03.2013 16:25
      Agnetta... No obmowa w Katechizmie Kościoła katolickiego jest zdefiniowana nieco inaczej niż w słowniku. Od oszczerstwa właśnie różni się tym, czy mówi się prawdę czy nie. Zła nieprawda o drugim człowieku to oszczerstwo. Niepotrzebne mówienie złej prawdy o drugiej osobie to obmowa.

      Domko, kszyg... Jak by to powiedzieć... Niby wiem, że trzeba upomnieć w cztery oczy, potem przy świadkach, potem donieść Kościołowi... Nie ma problemu, gdy chodzi o zwykłe międzyludzkie relacje. Problem zaczyna się, gdy trzeba upomnieć tego, od którego jestem zależny. Np. gdy niepracująca zona ma upomnieć męża pijaka, który ja maltretuje. To narażanie się na nowe razy i na to, ze w ogóle przestanie jej dawać pieniądze na cokolwiek. Czy ta kobieta skarżąc się na swój los koleżance - jednej czy drugiej - jest Judaszem, który sprzedaje Jezusa? Myślicie, że nie upominała w cztery oczy wiele razy? Ale widać tylko jej obmowę, prawda? Że uzewnętrznia rodzinne problemy....

      Podobnie jest na linii pracownik - pracodawca. Ktoś traktowany przez swojego szefa jak popychadło ma iść go w cztery oczy upomnieć? Bo może to coś da? Jak wy to sobie wyobrażacie? Ten zaszczuty przez oprawcę człowiek ma wznieść się na wyżyny odwagi i powiedzieć szefowi w cztery oczy, że jest źle traktowany? I taki człowiek, zaszczuty, sponiewierany, jest Judaszem. Ci co widzą zachowanie szefa w pracy i milczą ciesząc się, ze szef nie na nich się skupił są w porządku. Bo oni nie obmawiają. Szef, który wykańcza psychicznie swoją ofiarę jest w porządku, bo on jest szefem i jemu wolno. Ale ten, co się poskarży żonie, przyjaciołom, jest Judaszem...

      Oczywiście nie wiem jaką sytuację miał na myśli papież. Mam nadzieję, że nie takie...




      • Szczera
        27.03.2013 16:55
        Viator! Tak o tym myslę, co napisaleś Ty i co powiedział Papież, i zauważyłam, że on wspomniał o "radości z obmowy". Kiedy żona opowiadająca o tym, że mąż ją bije wreszcie "wybucha", to raczej nie ma z tego radości, a jedynie płacz i rozpacz. Podobnie z ofiarą mobbingu. Myślę, że Papieżowi mogło chodzić o obmowę jako świadome i dobrowolne oddawanie się krytykowaniu innych, poniżaniu ich w oczach innych, "zdzieraniu z nich" powłoki wstydu, który każdy ma prawo mieć, ale nie w sytuacjach, gdy cierpimy i nie mamy żadnej przyjemności z ujawniania prawdy, a wręcz przeciwnie.
        Pozdrawiam!
      • Agnetta
        27.03.2013 18:50
        Zgoda, obmowa w KKK jest zdefiniowana inaczej..."Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłoby wyrządzić im krzywdę. Staje się winnym:
        OBMOWY, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego człowieka, osobom, które o tym nie wiedzą" (KKK 2477)

        "Bez obiektywnie ważnej przyczyny" wg mnie zmienia wszystko - obiektywnie ważną przyczyną jest zwrócenie się o pomoc kobiety maltretowanej przez męża, poniżanego pracownika itp. A nie da się otrzymać pomocy bez mówienia o krzywdzie wyrządzonej przez tegoż męża...i ja w tym "mówieniu" i "skardze" nie widzę nic co można uznać za obmowę...Znam natomiast osoby, z którymi można rozmawiać jedynie o innych, o ich błędach i wadach, o ich "drzazgach w oku". I na nic się zda zwracanie uwagi, zmiany tematu na inny - po minucie wracają do ulubionego tematu - "tych innych" i takie osoby mają prawdziwą "radość z obmowy". Z doświadczenia jednak wiem, że osoby lubujące się w plotkach i obmowach - same mają olbrzymie problemy - i jak nikt potrzebują pomocy i modlitwy...pozdrawiam
    • Sylwia
      27.03.2013 17:34
      Myślę,że papieżowi chodziło o coś innego: nie o konstruktywną krytykę(ta jest bardzo potrzebna!)ani nawet nie o oburzenie(trudno go czasem uniknąć wobec widocznego zła),ale o grzech obmowy polegający na czerpaniu przyjemności z mówienia źle o innych.Wtedy ja nie cierpię,że jest jakieś zło,tylko się cieszę: bo można się nad nim językowo poznęcać.Drugi człowiek jest w takiej sytuacji traktowany tak jak przez Judasza -jako towar,choć tym razem sprzedajemy komuś tylko newsa o czyimś postępku.
  • ja
    27.03.2013 15:10
    Człowieku, źle rozumiesz przesłanie Papieża. Zamiast krytykować czy wytykać Tobie pewne niedociągnięcia, w ślad za Papieżem powiem, będę się za Ciebie modlić!
    • Viator
      27.03.2013 15:46
      Jeśli powiedziałem coś złego, to wyjaśnij, mi, proszę, co konkretnie. Co źle zrozumiałem. A jeśli nie to dlaczego mnie bijesz swoim słowem? Dlaczego z wyższością mówisz, że będziesz się za mnie modlił, zamiast mi wytłumaczyć. Nie jestem wart tego, żeby mi tłumaczyć? Jestem robak, a nie człowiek?
  • Agnetta
    27.03.2013 15:54
    Obmowa jest to celowe przekazywanie komuś niekorzystnych lub niezgodnych z prawdą informacji o kimś; oszczerstwo, oczernianie, pomówienie (Słownik Języka Polskiego). I w tym znaczeniu użył go papież. Nie chodzi o ujawnianie złej prawdy, ale mówienie rzeczy niezgodnych z prawdą.
    • jerzy
      27.03.2013 18:20
      Z czałym szacunkiem (Anetta),ale jednak mylisz pojęcia. "Nie chodzi o ujawnianie złej prawdy...",ależ tak - i to jest obmowa; natomiast "mówienie rzeczy niezgodnych z prawdą", to jest - oszczerstwo. Nie podlegające wątpliwości - i o tym ostatnim nie mówił Papież. Mówienie złej prawdy jest naganne/złe, jest grzechem, ale naturalnie i od tej zasady /jak każdej/ są wyjątki. To oczywiste.
    • Gość
      16.05.2017 17:07
      bmowy dopuszcza się ten, kto 2) wyolbrzymia zło, jakiego dopuścił się bliźni,3) kto bez dostatecznego powodu wyjawia ukryty błąd albo winę blizniego,4) tłumaczy sobie na niekorzyść uczynki bliźniego. 5) czasem nawet milczeniem, Vianney — O obmowie
Dyskusja zakończona.
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6