Aktywność wielu urzędów nauczycielskich (Kościoła) jest problemem od dłuższego już czasu. Można byłoby prowadzić oddzielny, zajmujący się ich demaskowaniem serwis.
W spolaryzowanym świecie, także katolickim, pisanie komentarza nie jest rzeczą łatwą. Autor ryzykuje, cytując nazwiska i dokumenty, albo poklask, albo hejt. Jedno i drugie najłatwiej sprawdzić za pomocą ocen tekstu. Rozpiętość: od super do bardzo słabe. Pisząc od lat można nawet zakładać jaki temat „dostanie po głowie”, a jaki spotka się z aprobatą czytelników.
W normalnym świecie, czyli nie podlegającym polaryzacji, ale i brutalizacji, proponowany przez autora temat zapewne byłby początkiem rzeczowej dyskusji. Cóż, jest jak jest. Większość redakcji pozamykała fora i możliwość pisania postów. Co związane jest nie tylko z ich merytoryczną zawartością. Także odpowiedzialnością karną za zamieszczane tam treści. Taki los spotkał między innymi nasze forum. Została możliwość oceniania treści, co jest istotne nie tyle dla autorów, co dla Google. Zwiększa ilość odsłon.
Mechanizm wykryłem przypadkiem. Klikając w przeglądarce na strzałkę „wstecz” zauważyłem, nie tylko w naszym portalu, dwie strony do tyłu zamiast jednej. Działa także w przypadku pojawiających się reklam. Na pasku, po adresie, pojawia się przedłużenie linku: #googlewidget i ten również liczony jest jako dodatkowa odsłona. Zacząłem rozumieć skąd niektórym biorą się miliony odsłon. W ilości chodzi oczywiście o reklamy. Przy czym proszę nie myśleć, że redakcje mają z tego jakieś kokosowe zyski. Raczej należy mówić o okruszynach ze stołu pana. Ten chętnie korzysta z cudzej twórczości. Nie tylko w portalach internetowych. Także w mediach społecznościowych. Jeden z gigantów na przykład wprowadził ostatnio w swoim regulaminie żądanie zgody na korzystanie z publikowanych przez nas zdjęć w celu – jak to sprytnie nazwano – szkolenia sztucznej inteligencji. W praktyce oznacza to przeniesienie praw autorskich na właściciela medium.
Wpadłem w boczna uliczkę niechcący. Miałem zacząć od cytatu. A właściwie dwóch. Kardynał Grzegorz Ryś w ostatnim czasie dwukrotnie stał się celem internetowego hejtu. Raz za sprawą wypowiedzi o mnożących się w ostatnim czasie urzędach nauczycielskich. Dwa po odezwie o pomoc dla Ukrainy. Ile w ostatnim było udziału rodzimych aktywistów netu, ile rosyjskich botów, trudno policzyć. Stawiam na stosunek dwa do ośmiu. Pierwszy wątek raczej był dziełem naszych twórców, choć i tu obcej interwencji nie należy wykluczyć. Ostatecznie nie od dziś wiadomo: divide et impera – dziel i rządź. A póki nie rządzisz, dziel.
Aktywność wielu urzędów nauczycielskich (Kościoła) jest problemem od dłuższego już czasu. Można byłoby prowadzić oddzielny, zajmujący się ich demaskowaniem serwis. Każdy dzień przynosi nowości. O ile kiedyś bulwersowały, znajdowały odpowiedź, dziś – poza gronem wyznawców, czyli gronem obserwujących i solidaryzujących się z autorami – właściwie przechodzimy obojętnie obok wyrażanych rzekomo w imieniu Kościoła, a nie mających nic z nim wspólnego poglądów.
Jedną z tych nowości, odkrytą przed kilkoma dniami, jest materiał o nowym pastorale Leona XVI. Przygotowaną przez Vatican News informację, w której omówiona została jego symbolika, opublikowaliśmy na początku stycznia. Przeżyłem szok poznawczy gdy dowiedziałem się, że – zdaniem autorów materiału – papież rzekomo posługuje się symboliką satanistyczną. Szok, bo każdy orientujący się choć odrobinę w symbolice chrześcijańskiej wie, że wizerunki żywego Chrystusa na krzyżu nie są czymś nowym. Więcej. W pierwszym tysiącleciu obowiązywał (nie odwołany do dziś) zakaz przedstawiania martwego. Przykładem jest choćby słynny krzyż z San Damiano, z którego żywy (tak jest przedstawiony) Chrystus miał przemówić do Świętego Franciszka. Żywy Chrystus na krzyżu to jeden z powodów starożytnego zwyczaju zasłaniania krzyża w Wielkim Poście, a jego odsłonięcie jest preludium, zapowiadającym zstąpienie do otchłani i radość nocy paschalnej.
W kwestii wielu urzędów nauczycielskich warto przypomnieć starą zasadę: Roma locuta, causa finita – Rzym przemówił, sprawa zakończona. Rzym przemawia nie tylko przez encykliki, deklaracje, listy. Także przez liturgię i użyte w niej symbole. Pastorał także do nich należy. „Trzymając ten znak w dłoniach, Papież symbolicznie przypomniał, że już teraz człowieczeństwo w Chrystusie zasiada po prawicy Ojca, w relacji miłości Trójcy Świętej, oraz że mroki świata nie są w stanie zwyciężyć światła triumfu życia nad śmiercią. Jeśli zaś połączy się to symboliczne przesłanie z mottem wybranym przez papieża Leona i wyrytym na pastorale: ‘In illo uno unum’ (W Tym Jedynym stanowimy jedno), można uchwycić teologiczną głębię jego nauczania, opartego na jedności i komunii, które czynią nas Kościołem i urzeczywistniają się za każdym razem, gdy uczestniczymy w jednym, łamanym Chlebie” – wskazało Biuro Papieskich Celebracji Liturgicznych. I tego się trzymajmy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.
Zdaniem hierarchy, polityka migracyjna Trumpa okazała się fiaskiem.
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.
Leon XIV po raz pierwszy spotkał się z Trybunałem Roty Rzymskiej z okazji inauguracji roku sądowego.