Życiodajna arteria między stolicami

- Ta pielgrzymka zawsze miała charakter ogólnonarodowy i jest wpisana w całą burzliwą historię Polski – mówi o. Paweł Stępkowski.

 

 

 

Agata Puścikowska: Który raz pójdzie Ojciec w pielgrzymce?

O. Paweł Stępkowski: – Jako zastępca przewodnika czwarty. Ale przed zakonem szedłem dwa razy z pielgrzymką diecezjalną z Płocka. Był to dla mnie czas szczególny, tamta pielgrzymka zaważyła na całym moim życiu: w 1991 r., gdy doszliśmy na Jasną Górę, były Światowe Dni Młodzieży i spotkanie z Ojcem Świętym. Jan Paweł II zwrócił się wtedy do młodych, mówiąc, że jeśli słyszą głos Chrystusa, który ich wzywa, powinni się nie lękać i za Nim pójść. Zastanawiałem się, do kogo papież mówi... Rok później, po pielgrzymce, zapukałem do furty klasztornej, żeby prosić o przyjęcie do paulinów. Obecnie poznaję realia pielgrzymowania od strony organizacyjnej. Obserwuję wielką pracę o. Alberta (obecnego przeora klasztoru paulinów z ul. Długiej, skąd wychodzi pielgrzymka) i szczerze podziwiam. Przeor klasztoru jest z zasady kierownikiem pielgrzymki. Dlatego gdy zakon go wybiera, uwzględnia, czy podoła temu zadaniu, bo WPP jest dla warszawskich paulinów pierwszym, najważniejszym dziełem.

300 lat historii. Przytłaczająca świadomość?

– Przede wszystkim radosna, ale i poważna: to pierwszy jubileusz w wolnej Polsce. 100-lecie, 200-lecie, te jubileusze wypadły pod zaborami! Chcielibyśmy uświadomić Polakom, a przede wszystkim pielgrzymom, w jak doniosłym wydarzeniu uczestniczą. Starsi pątnicy wiedzą, że to nie tylko ich prywatna sprawa. Młodszym chcemy zaszczepić świadomość, że WPP miała charakter ogólnonarodowy, że jest wpisana w całą burzliwą historię Polski. Teraz idziemy i nic nam za to nie grozi. Ale nasi rodzice, babcie, pradziadkowie szli podczas zaborów, za okupacji, za komuny. Byli szykanowani, represjonowani, bo chcieli wierzyć, kochali Maryję i Polskę. Dlatego wybraliśmy hasło: „300 lat z Maryją w pielgrzymce wiary”. Tegoroczny program dostosujemy do okoliczności jubileuszu: podczas konferencji będziemy mówić o historii tej pielgrzymki i biblijnym sensie jubileuszu.

Na trasie pielgrzymki doszło do zamordowania pątników...

– Tak. Miało to miejsce w 1792 r. Prawdopodobnie cała kompania została rozstrzelana przez wojska zaborców. Stało się to pod Krasicami, niedaleko Częstochowy, gdzie do dzisiaj stoi kamienny obelisk z 1935 roku. To symboliczne miejsce, tzw. Groby Pątnicze, w którym zawsze się modlimy. Ponieważ byli to męczennicy za wiarę i od 200 lat trwa w pielgrzymce ich kult, zastanawiamy się nad rozpoczęciem starań o kanonizację pomordowanych pątników.

Jaka będzie przyszłość pielgrzymki? Choćby w liczbach?

– Jaka by nie była, pójdziemy. W stanie wojennym szło z nami ponad 50 tys. ludzi. Nawet nie wyobrażam sobie, jakie to musiało być trudne przedsięwzięcie, choćby dlatego, że nie istniała aprowizacja, wioski przyjmujące nas były niewiele większe niż dzisiaj, a Służba Bezpieczeństwa systematycznie organizowała wyjątkowo przykre, a nawet drastyczne prowokacje. Obecnie liczba pątników to ok. 9 tys. Myślimy, że z czasem liczba ta może się jeszcze zmniejszyć. Nie chodzi jednak o liczby. Będziemy pielgrzymować – obojętnie, czy będzie nas 100 tys. czy 5. Co więcej, wydaje się, że wola modlitwy w warszawiakach jest tak potężna, że nawet jeśli paulini by nie zorganizowali tej pielgrzymki, pątnicy sami wyszliby na Jasną Górę. WPP to była i jest tętniąca życiem arteria między dwoma komorami serca Polski: administracyjną i duchową. Łączyła je przez 300 lat, a sądząc po ilości młodzieży, widzę, że będzie łączyć je nadal.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6