Wstyd się przyznać

– Mam taki wstydliwy problem, trudno mi o tym mówić – bąka speszony Jan Kowalski – to taka delikatna, prywatna sprawa. Jestem… katolikiem.

Wywiad dla Telewizji Polskiej. Przed kamerami Amerykanin, ks. Richard John Neuhaus – konwertyta z luteranizmu, pisarz, intelektualista i filozof polityki. – Kocham Polskę jestem jej fanem – zaczyna opowieść. – Myślę, że Polska jest jedynym na świecie fascynującym eksperymentem, czym jest społeczeństwo żyjące w harmonii z katolicką doktryną społeczną. Polska stanowi laboratorium przyszłości. Od lat staram się o tym przekonać moich polskich przyjaciół. Bardzo często w kontekście Europy, zwłaszcza Unii Europejskiej, Polskę uważa się za kraj zacofany. Twierdzi się, że jest wczorajsza. I najważniejsze pytanie brzmi, czy ten kraj będzie w stanie dołączyć do Brukseli. To kompletny nonsens. Polacy nie powinni się dać na to nabrać. Na koniec założyciel pisma „First Things” rzuca hasło kompletnie niezrozumiale dla zakompleksionych mieszkańców Trzebini czy Suwałk, nucących z tęsknotą pod nosem refren: „Stany, Stany, Zjednoczonych łopot flag”… – To, co dzieje się w Polsce, z punktu widzenia kultury, polityki, religii jest znacznie ciekawsze od tego, co dzieje się w Niemczech czy Holandii.

Kompleksowo
Mamy nawyki powstańcze. Chodzimy kanałami. Nisko spuszczając głowy. A zapytani o wiarę w Jezusa, szepczemy często speszeni: to przecież prywatna sprawa. Ten niezrozumiały polski kompleks wyprowadza z równowagi Newta Gingricha – jednego z najbardziej wpływowych polityków amerykańskiej prawicy. – Nie rozumiem polskich kompleksów – opowiadał znany z ciętych jak brzytwa ripost polityk. – Gdy pytam Polaków o upadek komunizmu, mówią mi o upadku muru berlińskiego. A przecież to była daleka konsekwencja tego, co zaczęło się nad Wisłą. Komunizm zaczął padać na placu Zwycięstwa. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski miała kolosalny wpływ na losy świata. „Niech zstąpi Duch Twój” to był rozkaz, po którym ten mur zaczął pękać – podkreśla polityk. – Upadek komunizmu to dokładnie 10 lat. Od czerwca ’79 do czerwca ’89. Czy wam nie wydaje się to dziwne? – Polska jest katalizatorem chrześcijańskiej tożsamości Europy – powtarzał brat Roger. Założyciel wspólnoty Taizé twierdził, że przebudzenie religijne nastąpi właśnie dzięki Polakom. Podobne słowa słyszałem z ust o. Daniela Ange, kaznodziei Domu Papieskiego o. Raniero Cantalamessy czy założyciela Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich Pierre-Marie Delfieux. Wszyscy wypowiadali się o Polsce z ogromną tęsknotą. I znając doświadczenia krajów, z których przyjechali, przestrzegali: „Nie idźcie tą drogą!”. Tyle że wypowiadali je w absolutnej trzeźwości. Na pomysł napisania tekstu o naszym wstydliwym problemie wpadłem w zatłoczonym do granic możliwości metrze w Mexico City. Między facetem z wytatuowaną Maryją z Guadalupe a chłopakiem czytającym proroctwa Izajasza. Wiem, wiem… To niepogłębiony folklor, południowy koloryt. Ale przecież nie omawiamy trzeciego stopnia rekolekcji ignacjańskich. Mówimy o prostym, czytelnym znaku dla pogańskiego świata.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5