Śluby narodu

Zgromadzeni 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej pw. Wniebowzięcia NMP czuli, że uczestniczą w niezwykłym misterium. Król na kolanach oddawał Polskę pod opiekę Maryi. Za Jej pośrednictwem, w imieniu narodu, zawierał przymierze z Bogiem.

Utrącić róg
Wiadomość o ślubach lwowskich szybko obiegła całą Europę, jednych wprawiając w podziw i skłaniając do naśladowania, u innych wywołując gniew. Ten gniew najlepiej wyraził jeden z najwybitniejszych liderów przymierza antykatolickiego w Europie, zwycięski lord protektor Olivier Cromwell. Zachęcając Szwedów do wytrwania w walce z Polakami, przekonywał, że Polskę należy zniszczyć, aby utrącić róg na łbie bestii, czyli Kościoła katolickiego. Kilka miesięcy po ślubach lwowskich, w grudniu 1656 r., w Radnot na Węgrzech podpisany został pierwszy traktat rozbiorowy, który dzielił Rzeczpospolitą między luterańską Szwecję i Brandenburgię oraz Bogusława Radziwiłła, Kozaków i księcia Rakoczego z Siedmiogrodu.

Szczęśliwie wówczas udało się pokrzyżować zabójcze plany i wyjść cało z opresji. Ale pewien sposób myślenia o rozwiązaniu problemu „rogu na łbie bestii” zakiełkował w świadomości europejskich polityków.
Jan Kazimierz był głęboko przekonany, że tylko odrodzenie wiary może spowodować przebudzenie społeczeństwa oraz doprowadzić do szczęśliwego kresu zmagania ze szwedzkim potopem. Gdyby okolice Częstochowy były wolne od Szwedów, śluby z pewnością miałyby miejsce na Jasnej Górze. Polski król wiedział doskonale, że to pod murami Jasnej Góry, której szczupła załoga odparła szwedzkie oblężenie, odmieniły się losy tej nieszczęsnej wojny, w której dały się poznać zarówno najgorsze, jak i najlepsze cechy Polaków.

Szwedzka nawałnica
Kilkanaście miesięcy wcześniej, latem 1655 r., cały kraj obiegła informacja, że wojska szwedzkie przekroczyły granice Polski. Pretekstem były spory dynastyczne o to, że Jan Kazimierz z rodu Wazów nadal formalnie używał tytułu króla Szwecji. W rzeczywistości ambitny Karol X Gustaw przystąpił do realizacji planu przekształcenia Bałtyku w wewnętrzne morze szwedzkie. Jego załogi miały opanować główne miasta handlowe i ujścia największych rzek, wpływających do Bałtyku, gdzie zakładano szwedzkie komory celne.

Szwedów prowadził doświadczony wódz, marszałek Arifrid Wittenberg. Nie było ich wielu, zaledwie 17 tys. biednego, źle zaopatrzonego, ale za to znakomicie wyszkolonego i bitnego wojska. Mieli dokonać podboju Rzeczpospolitej Obojga Narodów, największego państwa ówczesnej Europy. Dalsze posiłki przyprowadził wkrótce król Karol Gustaw. Szwedzi niczym wataha wilków szli przez obcy kraj, wszędzie siejąc panikę, strach i zniszczenie. Zebrane pod Ujściem w Wielkopolsce szlacheckie wojsko poddało się bez walki. Wkrótce w Kiejdanach na Litwie poddał się Szwedom także hetman Janusz Radziwiłł. Przy królu została garstka wojska, a Krakowa próbował bronić samotnie hetman Stefan Czarniecki.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9