To nie Bóg zawinił

Dlaczego ludzie robią to, czego Stwórca nie chce?

Rosyjscy żołnierze podjeżdżają do bramy salonu samochodowego. Na nagraniu z kamery zewnętrznej widać, że wychodzą im naprzeciw właściciel i jeden z pracowników. Okupanci pytają o nazwiska, a potem o papierosy. Po chwili Ukraińcy odwracają się i kierują się w stronę biura. Jeden z Rosjan wyciąga karabin i strzela im w plecy. Obaj cywile padają. Kamery w budynku pokazały, jak następnie żołnierze przetrząsają rzeczy osobiste pracowników, kradną różne drobiazgi i piją „zdobyczny” alkohol, a na odchodne ostrzeliwują z działek budynek i samochody.

Taką scenę spod Kijowa z początku inwazji na Ukrainę niedawno opublikowano w CNN. Znamy już wiele podobnych, a jeszcze więcej bardziej drastycznych. Kiedy dzieje się coś takiego jak w Buczy lub w Mariupolu, pojawia się pytanie, dlaczego Bóg na to pozwala. Jest przecież wszechmocny, więc wydaje się, że za to odpowiada. – Człowiek ma zawsze taką pokusę, żeby stawać się sędzią Pana Boga. Początek tego widzimy już w Księdze Rodzaju – zauważa ks. dr Piotr Górski z diecezji kaliskiej. – Kiedyś dotknęło mnie stwierdzenie, że Bóg staje się więźniem ludzkiej wolności. Bóg jest wszechmocny i może czynić wszystko, a z drugiej strony – stwarzając człowieka i dając nam dar wolnej woli – sam się tym darem jakoś ograniczył. Ludzie robią, co chcą, a potem mówią: „To jest wina Boga” – wskazuje dogmatyk. Przypomina, że wobec Szoah, wobec cierpienia niewinnych, wobec obozów koncentracyjnych wielu ludzi, idąc za własnym wyobrażeniem Boga, odrzucało Go i stało się ateistami. – My zawsze próbujemy zrozumieć Boga na miarę swojego umysłu, na miarę tego, jak rozumiemy rzeczywistość. Jest w nas pokusa, żeby powiedzieć, że Bóg, który dopuszcza do takich rzeczy, nie może istnieć. Ale to zawsze jest Bóg naszych wyobrażeń – podkreśla.

Oskarżyciel

Ta historia zaczęła się w raju, gdy zły wsączył człowiekowi nieufność wobec Stwórcy. „Wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,5) – usłyszeli pierwsi rodzice. Byli wolni, bo wolność leży w naturze człowieka. Bóg dał ludziom wolną wolę, aby – jak mówi św. Augustyn – „nie z niewolniczej konieczności, lecz ze szlachetnej swej wolności Bogu cześć składali”.

– To demon stanął pomiędzy Bogiem a człowiekiem jako oskarżyciel. Mówi nam: „To jest ten Bóg, który cię ogranicza, który zakazuje ci jeść z drzewa poznania dobra i zła. On nie chce, żebyś był szczęśliwy”. Człowiek wykorzystał swój dar wolności, chcąc być bogiem dla samego siebie i decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Widzimy, że to rozgrywa się na naszych oczach. Bóg nie czyni nas maszynami, daje nam wolność, która pozwala wziąć broń do ręki i kogoś zabić. Możemy niszczyć i zabijać, ale Biblia mówi wyraźnie: „Śmierci Bóg nie uczynił”. Bóg nie zaprasza ludzi do wojny, destrukcji, cierpienia. Zawsze zaprasza do miłości – zaznacza ks. Górski. Zwraca uwagę, że wobec wszelkich oskarżeń o to, że nic nie robi, Bóg posunął się aż do tego, że stał się jednym z nas. Jezus Chrystus wszedł w kondycję grzesznego człowieka i skupił na sobie zło świata. On najmocniej doświadczył na sobie grzechu człowieka, który Go zabija – tłumaczy.

Częstą reakcją na złe wydarzenia jest pytanie: „Gdzie był Bóg?”. Zarzut nieobecności pojawia się zwykle wobec przypadków szczególnego bestialstwa, na przykład rzeczywistości obozów koncentracyjnych. – Gdzie był? Właśnie tam, w ludziach, którzy cierpieli i ginęli. Dzisiaj możemy postawić tezę, że Bóg jest w tych ludziach na Ukrainie. Ale nie tylko tam, lecz wszędzie – wyjaśnia ks. Górski.

Owszem, demon przychodzi i mówi: „Taki Bóg nie może istnieć”. Kapłan radzi w takiej sytuacji spojrzeć na krzyż i powiedzieć: „Ale On mnie ukochał do końca. On nie jest moim wrogiem, nie chce dla mnie zła, nie jest autorem grzechu i cierpienia. Autorem tym jest demon, a za nim człowiek, który mu służy”. – Bóg daje człowiekowi przykazania i mówi: „Żyj tak, a nie inaczej” – ale ostatecznie człowiek ma autonomię i może zrobić ze swoim życiem, co chce. Bóg kocha nas zawsze i zawsze pragnie naszego dobra, ale my mamy możliwość odrzucenia Jego planu. Sami siebie potępiamy, nie chcąc mieć z Bogiem nic wspólnego. Jezus nas zbawił, ale każdy ma wolność i może nie przyjąć zbawienia – zauważa.

Chociaż Bogiem jestem

Święta Faustyna zanotowała w „Dzienniczku” słowa Jezusa – żalił się na dusze, które gardzą Jego łaskami i dowodami miłości, a nie chcąc słyszeć Jego wołania, idą do piekła. „Ta utrata dusz pogrąża Mnie w smutku śmiertelnym. Tu duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona Mną gardzi; mając wolną wolę, może Mną gardzić albo miłować Mnie” – usłyszała zakonnica. W innym miejscu Faustyna wyjaśnia: „Bóg nigdy nie zadaje gwałtu naszej wolnej woli. Od nas zależy, czy chcemy przyjąć łaskę Bożą, czy nie; czy będziemy z nią współpracować, czy też ją zmarnujemy”. „Nieszczęsny dar wolności” – tytuł książki ks. Józefa Tischnera obrazuje ten paradoks: dar jest z zasady szczęściem, ale źle wykorzystany może skutkować nieszczęściem wiecznym. Jest więc to dar… niebezpieczny.

W tym miejscu pojawiają się kolejne pytania. Bo skoro Bóg jest wszechwiedzący, to wie, co człowiek zrobi. Mógłby więc zapobiec czyimś złym wyborom albo chociaż skutkom tych wyborów, na przykład tak układając okoliczności, żeby człowiek się nie potępił. Czyli żeby „wcześniej” zrobił coś, co sprawi, że nie nastąpi złe „później”.

Problem w tym, że my nie znamy innej formy istnienia niż funkcjonowanie w czasie i bezwiednie zakładamy, że tak samo funkcjonuje Bóg.

– Człowiek myśli czasoprzestrzennie i postrzega wszystko w tych kategoriach. Automatycznie w ten sposób spogląda także na Boga, stawiając Go w rzeczywistości czasu i przestrzeni. Próbuje to zrozumieć i zastanawia się: „Czy Bóg to przewidział, czy wiedział? A skoro wiedział, to czemu do tego dopuścił?” – zauważa dogmatyk.

– Myślimy na ogół, że Bóg stworzył świat w czasie, tak jakby czas był ponad światem, ponad Bogiem, ponad wszystkim. Tymczasem zarówno świat, jak i czas są stworzone przez Boga – stwierdza.

Bóg istnieje poza czasem. U nas, ludzi, wszystko, co nie jest teraźniejszością, jest przeszłością bądź przyszłością, ale u Boga nie ma „wcześniej” ani „później”, bo wszystko jest „teraz”. My nie mamy aparatu pojęciowego, który by pozwolił sobie to wyobrazić, możemy sobie jednak uzmysłowić, że Bóg ogarnia nas w całości, od poczęcia do śmierci, z naszymi decyzjami i działaniami. Z tej perspektywy łatwiej zrozumieć, a przynajmniej przeczuć, dlaczego wszechwiedza Boga nie koliduje z ludzką wolnością.

Co was przekona?

– Bóg daje człowiekowi możliwość czynienia dobra i zła. Widzimy to na kartach Biblii: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo” (Pwt 30,19). Co wybierzesz? Mój grzech może niestety oddziaływać nie tylko na mnie. Jeżeli wsiądę pijany do samochodu i zabiję pieszego, mój grzech dotknie także drugiego człowieka. Wtedy człowiek zadaje sobie pytania o cierpienie niezawinione. Dlatego wojna jest tak strasznym złem. Wobec tego okrucieństwa, gwałtów, zabijania dzieci nawet w najlepszym człowieku mogą budzić się skrajne emocje. Człowiek może być przez to zło złamany i w odruchu zemsty także dokonywać czynów strasznych. Wojna niszczy i w każdym zostawia straszny ślad. Tam nie ma sytuacji zerojedynkowych. To są emocje, skrajne uczucia, sytuacje deprawujące człowieka. Każdy człowiek, nawet przy najlepszych zamiarach, jest w stanie przekroczyć granice, a później sam się tego wstydzi – stwierdza duchowny.

Jedno jest pewne: Bóg jest dobry i żadne zło nie jest Jego dziełem. Trudność w pogodzeniu tej kwestii ze złem, jakie dzieje się w świecie, wynika z faktu, że rzeczywistość Boża nieskończenie przewyższa nasze pojmowanie. Księdza Piotra Górskiego poruszyło stwierdzenie znajomego kapłana, który powiedział, że na końcu cała historia ludzkości ograniczy się do jednej sceny biblijnej: Chrystus wisi na krzyżu, a obok dobry i zły łotr. – Gdy człowiek staje wobec własnego cierpienia, jeden łotr się buntuje, krzyczy, odrzuca Boga, którego ma na wyciągnięcie ręki, a drugi łotr w swoim doświadczeniu cierpienia, własnego grzechu i świadomości tego, kim jest, mówi: „Panie, wejrzyj na mnie, gdy będziesz w raju”. Człowiek zawsze, gdy staje wobec wojny i innych nieszczęść, ma wybór – może zbliżyć się do Boga i szukać Go przez sakramenty i słowo… – mówi kapłan.

Dlatego choć nie rozumiemy relacji ludzkiej wolności do wiedzy i woli Boga, najdoskonalsze upewnienie o Jego pełnych miłości zamiarach znajdujemy w Jezusie Chrystusie. „Jeżeli nie przekonała was o miłości mojej śmierć moja, to cóż was przekona?” – mówi Faustynie Zbawiciel. To rozdzierające zdanie jest ostatecznym pytaniem o zaufanie: czy wierzysz, człowieku, że Bóg jest dobry nieustannie, również podczas wojny? •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10