Wracamy do raju

Wszystko zostało tu dobrze przemyślane: modlitwa, praca, odpoczynek mają swoje miejsce w rytmie dnia, świąt, pór roku. Może dlatego opactwo cystersów w Wąchocku jest miejscem, w którym od razu dobrze się czujemy.

Ziemia do pokochania

Dziś cystersi z Wąchocka mają blisko pięć hektarów ziemi, a więcej niż drugie tyle dzierżawią od okolicznych mieszkańców. – Choć posługujemy się teraz maszynami, to istota naszego życia się nie zmieniła – opowiada o. Tymoteusz Kaczmarczyk. – Nadal łączymy modlitwę z pracą na roli. Ktoś mógłby spytać, jaki w tym sens, skoro nie przynosi to realnego dochodu. Ale z perspektywy wiary ta praca ma ogromny sens. To przywracanie człowieka rajowi. W raju panowała jedność między tym, co Bóg stworzył, a samym Stwórcą. Dlatego jeśli Go pokochasz, to pokochasz też tę ziemię, którą przyjdzie ci uprawiać. Natomiast jeśli ktoś nie kocha tego, co robi – bez względu na to, jaki zawód wykonuje – będzie się tylko mozolił albo stanie się w tej pracy tyranem. Praca jest darem, łaską. Dziś żyjemy w takim dobrobycie, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkim przywilejem jest to, że ktoś może np. zasiać zboże. Nie rozumiemy tego, że każdy przedmiot jest owocem czyjejś pracy, dlatego nie szanujemy tego, co mamy. Gdybyśmy mieli ten szacunek, nie wyrzucałoby się tylu rzeczy do kosza, a fabryki nie musiałyby wypuszczać kolejnych milionów ton CO2 w powietrze.

Za chwilę dobra z klasztornego gospodarstwa wylądują na naszym stole. Pod krzyżowo-żebrowym sklepieniem zabytkowego refektarza płyną słowa łacińskiej modlitwy, a potem Ewangelia – już po polsku. Natomiast samo jedzenie odbywa się w milczeniu. – W ciągu dnia mamy wiele okazji do rozmów, a posiłek ma być celebracją – tłumaczy ojciec Fabian.

Między stołami sprawnie kursuje brat Maciej Burczyk. Wszystko przebiega według ustalonego porządku: najpierw posiłek dostają przełożeni, potem goście, a dopiero na koniec reszta wspólnoty. – W ten sposób podkreśla się, jak ważna jest dla nas gościnność – wyjaśnia brat Maciej, który w maju przeżywał swoje obłóczyny, wiążąc się tym samym niejako z wąchockim klasztorem. – Formujemy się w tym samym miejscu, do którego wstępujemy i w którym zostajemy na całe życie, by – daj Boże – w nim umrzeć – opowiada nowicjusz.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11