Prosto z beczki

Czy to możliwe, by po kazaniu do nowicjatu wstąpiła setka kandydatów? Tak, pod warunkiem, że kaznodzieją jest Jan Kapistran. „Wszyscy cisnęli się, by choć szaty jego dotknąć. Aby go ujrzeć, ludzie wchodzili na dachy, aż pod nimi łamały się krokwie”.

Hej, rycerze, co się z wami stało?

– Jan Kapistran przypomina nam, że u naszych źródeł stoją wielkie pragnienia – opowiada o. Rufin Kyc, bernardyn z Leżajska. – Jakiś czas temu otrzymałem wyjątkowy list. Mój przyjaciel dominikanin, o. Tomasz Gałuszka, zajmował się edycją listów św. Jana Kapistrana i wśród nich odnalazł jeden wyjątkowy. Pisał do braci w Krakowie zaledwie pół roku po tym, jak założył pierwszą na naszych ziemiach wspólnotę. List wysłał w styczniu 1455 r. nie po to, by pozdrowić braci czy napisać, że żyje i bezpiecznie dotarł do kolejnego miejsca. Usłyszał, iż, zaczynają tracić nadzieję i coraz częściej mówią, że „to wszystko nie ma sensu”, że „ta cała odnowa jest niemożliwa”. Czuł, że próbują kombinować, by szukać życia łagodniejszego, a nawet powrócić do świata (na przykład na Akademię Krakowską). To pokazuje, że już pół roku po założeniu wspólnoty był pierwszy kryzys (śmiech). Jak widzisz, kryzysy mamy wpisane w nasze geny, w naszą historię i tożsamość. Co robi Jan Kapistran? Krzyczy? Wydaje jakieś zarządzenia? Nie! Rozpoczyna niezwykłą operację na żywym sercu. Zaczyna od słów: „Moja miłość do was jest większa niż miłość właściwa matce”. Patrzy na braci jak na synów. Daje im sygnał: nie jesteście sierotami! A potem zaczyna zadawać im pytania: „Co się stało z waszymi wielkimi pragnieniami?” – by rzeczywiście podjąć pokutę, by nauczyć się cierpieć, by być jak żołnierze (pisze: „Co się stało z waszymi metalowymi kolczugami?”). „Któż z was teraz pragnie być opluwany i pogardzany przez wszystkich, jak gdyby to była największa przyjemność?” – pyta. „Któż z was teraz trwa na modlitwie od zmierzchu do świtu, rozkoszując się niewysłowioną słodyczą Ducha Świętego?”. „Hej, rycerze, co się stało z wami? Dlaczego nie marzycie o wielkich misjach? Dlaczego nie chcecie już iść na krańce świata?”. Na koniec prosi braci o to, by – jeśli pewnego dnia wróci do nich – mógł wśród nich odpocząć. Oj, bardzo mnie ten list nawrócił... Zacząłem myśleć: czy bracia i wierni przy mnie odpoczywają? Czy znajdują w mojej obecności wytchnienie? – kończy o. Rufin.

Pod koniec życia 70-letni Kapistran powiedział do braci: „Droga, jaką pokonałem, przemierzając Europę, wyczerpałaby nawet kamienie”...•

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11