Niewinny!

Brudna, jarmarczna opowieść napisana przez upadły wymiar sprawiedliwości przyczyniła się do powstania niezwykłego traktatu o człowieku, chrześcijaństwie i sekularyzmie. I o wielu kłamstwach na temat Kościoła, które pojawiając się w przestrzeni publicznej, świadomie i celowo niszczą jego wizerunek.

Biorąc do ręki pierwszy tom więziennego dziennika kardynała George’a Pella, należy przygotować się na sporą dawkę emocji, w tym gniewu. Jeden z moich krewnych, starszy już człowiek, sięgnął po niego i odłożył po przeczytaniu pierwszych dwóch stron. Zdenerwowany stwierdził, że nie jest w stanie czytać dalej. Nie może się pogodzić z tym, że są na ziemi ludzie zdolni do takiej podłości, jaka spotkała niesprawiedliwie skazanego kardynała. I to jest całkiem uzasadniona reakcja. Ale książkę obowiązkowo trzeba przeczytać, bo oprócz szczegółowej analizy przypadku zawiera też dużą dawkę autentycznej mądrości. A mędrców pośród nas coraz mniej.

Trzy słowa

Osiemdziesięcioletni duchowny został skazany za czyny, których nie popełnił i których popełnienie przez niego było – ściśle rzecz ujmując – po prostu niemożliwe. Stało się to przez zaniedbanie Sądu Najwyższego stanu Nowa Południowa Walia, który nie rozpatrzył uzasadnionych wątpliwości przemawiających na korzyść oskarżonego, oraz przez totalną indolencję ławy przysięgłych. Jeden ze skarżących zmarł, a przed śmiercią przyznał, że zarzuty były fałszywe. Przeciwko drugiemu przemawiały zeznania 20 świadków. Pomimo tego wyrok zapadł, a kardynał trafił za kratki. Od samego początku prowadził dziennik, w którym oprócz wielu swoich osobistych przemyśleń notował cytaty. Na początek jeden z nich, rada, jak stać się człowiekiem (wiersz znany również pod tytułem „List do syna”) autorstwa Rudyarda Kiplinga: „Jeżeli potrafisz czekać, nie męcząc się czekaniem,/ I sam nie kłamiesz, chociaż na twój temat kłamią,/ I będąc przedmiotem nienawiści, sam jej nie ulegasz,/ A przy tym nie udajesz świętego ani mędrca…”.

Kłamstwo i nienawiść. Te dwa słowa streszczają zasadniczo to, co naprawdę wydarzyło się w australijskim wymiarze sprawiedliwości.

Czekanie. To jedno słowo wyraża postawę oskarżonego i skazanego kardynała.

O tych trzech słowach jest pierwszy tom jego więziennych zapisków. O kłamstwie i nienawiści. Oraz o czekaniu.

Wściekłość, która wykrzywia

„A więc dziś po południu będę w więzieniu” – pomyślał George Pell. Przed budynkiem sądu „zgromadził się bardzo wrogi tłum; zwłaszcza jeden mężczyzna rzucał się w oczy: w średnim wieku, z twarzą wykrzywioną wściekłością”. Tak rozpoczęła się historia więziennego dziennika. Te notatki, czytane kilka zaledwie tygodni po beatyfikacji kardynała Wyszyńskiego, budzą skojarzenia z zapiskami Prymasa Tysiąclecia. I mają jeden element wspólny. Nie ma w nich ani cienia nienawiści, jest za to absolutna pewność, że wszystko na tej ziemi dokonuje się za przyzwoleniem Boga. I że ma jakiś dobry, aczkolwiek nie od razu zrozumiały cel: „Niezbadane są drogi Boskie: gdybym nie był w więzieniu, nie otrzymywałbym takiego mnóstwa listów, z których sporo wyraża wdzięczność za moją pracę”.

Towarzyszył mu Hiob. Aż do przesady, jakby się uwziął, że pierwsze dni spędzone w więzieniu powinni odsiedzieć razem. Kardynał miał bowiem ze sobą tylko jeden tom brewiarza, który zgodnie z przepisami liturgicznymi należało wymienić na kolejny, ten jednak nie nadchodził. I to dość długo. Wielokrotnie więc rozważał te same czytania, a wśród nich historię Hioba, który doświadcza cierpienia, który próbuje je interpretować, który chce pójść na ugodę z Bogiem, ale jeszcze nie wie, jaką drogą do tej ugody ma dojść. Pell nie ma wątpliwości: „Chrześcijan odróżnia od sekularystów jedna podstawowa kwestia – odmienne podejście do cierpienia. Sekularyści chcą ukryć cierpienie albo położyć mu kres. Stąd taki entuzjazm wobec aborcji i eutanazji. My, chrześcijanie, wierzymy, że cierpienie znoszone z wiarą ma moc zbawczą; że przez cierpienie i śmierć Chrystusa zostaliśmy zbawieni i że nawet najgorsi mogą zbawienia dostąpić. Jednocześnie żadna inna grupa nie podejmuje tylu działań, by nieść ulgę w cierpieniu, co chrześcijanie”. Mocne to słowa i nie mają w sobie ani krzty poprawności politycznej, wręcz przeciwnie, tej kardynałowi brakuje, co nadaje jego intymnym zapiskom moc. Komentując sytuację chrześcijan w świecie, czy sytuację panującą wewnątrz Kościoła, wyraża swoje poglądy bardzo jednoznacznie: „W Królewskiej Komisji [do spraw Instytucjonalnego Reagowania na Wykorzystywanie Seksualne Dzieci] niektórzy ubolewali nad nadmierną atencją i posłuszeństwem, jakim wielu katolików obdarza duchowieństwo. Bez wątpienia niektórzy księża (mniejszość) nadużywają tego w sposób oburzający, ale okazywany księżom szacunek, a często nawet miłość, nie wynika z jakiegoś kościelnego dekretu. Zapracowały na to pokolenia kapłanów ciężką pracą i modlitwą. Ponadto owo przywiązanie i lojalność nigdy nie były bezkrytyczne; poszczególne osoby i rodziny miały swój osąd i podejmowały własne wybory”.

Komentując zaś werdykt ławy przysięgłych w swojej sprawie, stwierdza: „Uważam jednak, że bardziej prawdopodobnym punktem wyjścia będzie stwierdzenie, że ławnicy odnosili wrażenie, że dopuściłem się karygodnego czynu i że należy mnie ukarać za sprawy zupełnie nie mające związku z procesem, wychodząc z założenia, że coś »na pewno się stało«. Innymi słowy chodzi o to, że padłem ofiarą polityki tożsamości jako biały, jako mężczyzna i jako osoba zajmująca wysokie stanowisko i należąca do Kościoła, którego członkowie dopuszczali się niegodziwych uczynków, a ich przywódcy aż do ostatniej chwili zamiatali to pod dywan (pomimo dwudziestu lat dobrej roboty i drastycznej poprawy w statystykach przestępczości co najmniej od połowy lat dziewięćdziesiątych!). Lata wrogiej narracji i negatywnego wizerunku przeważyły nad ostrzeżeniami sędziego przed szukaniem kozła ofiarnego. Przedstawienie tych trudności, a nawet wręcz niemożności przeprowadzenia uczciwie mojej rozprawy przed ławą przysięgłych w stanie Wiktoria może być interesujące dla sędziego, który wymagałby więcej niż tylko zbadania dowodów”.

Pokazówka

Historia procesu kardynała George’a Pella zdaje się faktycznie tak pozbawiona sensu, jak zdawała się sytuacja Hioba komentowana przez jego bliskich. Albo przynajmniej tak bardzo „pokazowa”, jak wskazywali niektórzy, na przykład były prokurator ze Stanów Zjednoczonych, który w liście do kardynała napisał, że jego sprawa przypomniała mu pokazowe procesy Fidela Castro przeprowadzane na stadionie w Hawanie, które skłoniły jego matkę do wyemigrowania do Stanów Zjednoczonych. Wokół sprawy kardynała George’a Pella rozpętało się tak ogromne medialne widowisko, że trzydziestu trzem wydawcom, dziennikarzom i prezenterom wiadomości postawiono zarzut obrazy sądu za naruszenie zakazu publikowania informacji na temat jego procesu. „Muszę przyznać, że jestem zadowolony, ponieważ ich działania zrujnowały moją reputację” – zapisał Pell i jest to jedno z najmocniejszych zdań, jakie padają w pierwszym tomie jego zapisków. To już nie jest tylko kwestia wybaczenia – chodzi raczej o samoświadomość i o odpowiedź na pytanie: kim jestem i co jest dla mnie najważniejsze?

Pomimo tych dramatycznych okoliczności zapiski składają się na książkę spokojną, wręcz dość monotonną. Tak jak monotonne jest życie więźnia. Od pryczy do spacerniaka, od kolejnych odwiedzin do sprzątania celi, i tak na okrągło. Zwyczajne zajęcia przeplatane modlitwami i refleksją, z odgłosami obłąkańczych krzyków w tle. Bardzo to odróżnia kardynała Pella od innych więźniów: żyje tak samo, jak żyłby w każdych innych warunkach. Jedynym zaś argumentem, dla którego nie zgadza się z sytuacją, w której się znalazł, jest jawna niesprawiedliwość, która go dotknęła ze strony kulawego systemu sprawiedliwości. Trudno oprzeć się skojarzeniom z procesem Jezusa Chrystusa. Sam skazany, przygotowując się do wysłuchania wyroku, tego porównania używa: „Wysłuchanie wyroku będzie nieprzyjemne; postanowiłem wysłuchać go na stojąco, chociaż sędzia zaproponował już wcześniej, że mogę siedzieć. Co powinienem robić w takiej chwili? Myślę, że będę się modlił za sędziego i patrząc na niego, mówił sobie, że on również dobrze wie, że wyrok jest niesprawiedliwy. Jest w trudnym położeniu, procedury muszą zostać zachowane, ale mam nadzieję, że nie pozostanie głuchy na głos sumienia i zrobi, co w jego mocy w kwestii apelacji; że nie okaże się Poncjuszem Piłatem”.

Porażka sprawiedliwości

„Jeżeli chrześcijaństwo nadal będzie upadać, społeczeństwo będzie mniej skłonne do wybaczania” – zapisał Pell. Tego typu refleksji jest w jego dzienniku bardzo dużo. Dotyczą zarówno Kościoła, jak i świata, czy też szeroko rozumianego społeczeństwa. To właśnie czyni z pozornie niemrawych notatek prawdziwą księgę mądrości. Australijski kardynał jest wnikliwym obserwatorem szkodliwych nurtów, które pojawiają się zarówno w świecie, jak i w Kościele, dezawuuje je, nazywa po imieniu i przestrzega przed nimi: „Ciekawy zbieg okoliczności: tego samego dnia, gdy otrzymałem list, w którym erudyta [jeden z korespondentów Pella – A.P.] ostrzegał mnie, że »żyjemy w czasach Me Too, kiedy pomówiony o popełnienie przestępstwa musi udowodnić swoją niewinność«, co prowadzi do publicznego stawiania ludziom najprzeróżniejszych zarzutów, często niepopartych jakimikolwiek dowodami, co ostatecznie rujnuje osoby oskarżone, Geoffrey Rush, aktor znany z ról szekspirowskich, wygrał sprawę o zniesławienie przeciwko australijskiemu »Daily Telegraph«. Cieszę się z tego wyroku, albowiem jeżeli podstawą australijskiego postępowania karnego ma pozostać domniemanie niewinności oskarżonego, to właściwe procedury prawne muszą być zawsze przestrzegane”.

Temat nieprawidłowości w stosowaniu procedur prawnych pojawia się w zapiskach więziennych Pella stosunkowo często. Dzięki temu czytelnik spoza Australii, nieobeznany z tematem, otrzymuje sporą dawkę wiedzy na temat wydarzeń mających w tle rzekome przestępstwa seksualne duchownych, które w rzeczywistości albo nie miały miejsca, albo działy się na dużo mniejszą skalę. Któregoś dnia, po lekturze pięciu otrzymanych artykułów Christophera Friela, kardynał napisał: „Znaczący jest jego artykuł o »Operation Plangere«. [Kevin] Carson, sierżant z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, to policjant z Ballarat, który sporządził raport stwierdzający, że w stanie Wiktoria wykorzystywanie seksualne przez osoby duchowne było przyczyną czterdziestu trzech samobójstw. Sprawozdanie zostało opublikowane przez dziennik »The Age« 13 kwietnia 2012 roku. Wkrótce potem premier zapowiedział przeprowadzenie parlamentarnego dochodzenia w sprawie działań Kościoła odnośnie do przestępstw seksualnych. W lipcu 2012 roku policja poddała raport Carsona rewizji, przeprowadzając akcję o kryptonimie »Operation Plangere« (plangere to łacińskie słowo znaczące opłakiwać). Zdołali zidentyfikować dwadzieścia pięć z czterdziestu trzech osób wymienionych przez Carsona, z czego szesnaście popełniło samobójstwo. Czworo z nich padło ofiarą napaści seksualnej w dzieciństwie. Spośród tej czwórki jeden mężczyzna, który popełnił samobójstwo, był wykorzystany seksualnie przez osobę duchowną. Zamiast więc czterdziestu trzech samobójstw spowodowanych atakami seksualnymi księży »Operation Plangere« wykryła jedno. Ten jeden przypadek to oczywiście o jeden za dużo, ale to nie czterdzieści trzy!”.

Wnikliwy obserwator

„Dziennik więzienny” kardynała George’a Pella to książka, która nie powinna była powstać. „Fakt, że jednak został napisany, jest dowodem na to, jak wielka jest Boża łaska, która pośród nikczemności, zła i niesprawiedliwości potrafi wzbudzić w człowieku wnikliwość obserwacji, wspaniałomyślność i dobroć” – zauważa we wstępie George Weigel. Trudno się z tym nie zgodzić. Brudna, jarmarczna opowieść napisana przez upadły wymiar sprawiedliwości przyczyniła się do powstania niezwykłego traktatu o człowieku, chrześcijaństwie i sekularyzmie. I o wielu kłamstwach na temat Kościoła, które pojawiając się w przestrzeni publicznej, świadomie i celowo niszczą jego wizerunek. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11