Polskie Sacré-Coeur

Krakowska bazylika Serca Jezusowego jest więcej niż piękna. Jej wspaniałość tkwi jednak nie tylko w tym, co widzą oczy, ale jeszcze bardziej w tym, co widzi serce.

W tym kościele wszystko mówi o miłości miłosiernej Boga, poczynając od szczytu wieży, na której, tuż pod krzyżem, widnieje wykonany z metalu trzymetrowy symbol Serca Bożego. A wieża należy do najwyższych w Krakowie, ma 68 metrów.

Zbliżających się do głównego wejścia wita umieszczona nad nim wielka kamienna rzeźba Chrystusa z otwartymi ramionami. To dzieło, wraz z rzeźbami po bokach, zaprojektował słynny rzeźbiarz Xawery Dunikowski.

– Grupa po prawej przedstawia rodzinę, a te postacie na lewo to jezuici ofiarujący Jezusowi akt fundacyjny i model kościoła – tłumaczy o. dr Marek Wójtowicz, wskazując ręką figury przedstawione w ekspresyjnych pozach. Nasz przewodnik także jest jezuitą. To właśnie do Towarzystwa Jezusowego należy bazylika wraz z sąsiednimi budowlami – kolegium jezuickim, Wydawnictwem Apostolstwa Modlitwy i Akademią Ignatianum.

Poniżej grupy figur, tuż nad drzwiami, wzrok przykuwa mozaika z Jezusem na krzyżu. Z przebitego boku tryska krew, a rozciągnięte ­ramiona Zbawiciela zdają się zapraszać do zanurzenia się w oceanie Jego miłosierdzia.

Wchodzimy do środka. W oczy rzuca się oświetlona koncha (półkopuła przypominająca muszlę) w stylu renesansowym, okrywająca główny ołtarz.

W ołtarzu wystawiony jest Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie. Tu i ówdzie w ławkach klęczą wierni. W jednym z bogato zdobionych konfesjonałów spowiednik gestykuluje, tłumacząc coś penitentowi.

Idziemy główną nawą, podziwiając mozaiki wypełniające przestrzeń nad łukami łączącymi filary. Miliony kamyczków, wiek temu ułożonych pracowicie przez brata Wojciecha Pieczonkę według projektu artysty Leonarda Stroynowskiego, tworzą sceny z Nowego Testamentu. Po lewej miłosierny Samarytanin zalewa oliwą rany, dalej widzimy Jezusa z owieczką na ramionach, a jeszcze dalej miłosierny ojciec bierze w ramiona marnotrawnego syna. Na przeciwległej ścianie widnieje scena rozmowy Chrystusa z Samarytanką, obok Jezus kołaczący do drzwi, a w kolejnej scenie – wybaczający kobiecie cudzołożnej.

– Każda z tych historii mówi o miłosierdziu Boga – wskazuje zakonnik. Zwraca naszą uwagę na połyskującą złoceniami mozaikę, umieszczoną wysoko na ścianie prezbiterium. To fryz, wysoki na 2 metry i długi na 30 metrów. Dzieło zaprojektował popularny artysta Piotr Stachiewicz. Przedstawia Jezusa otoczonego promieniami, a po obu Jego stronach są składający Mu hołd polscy święci oraz przedstawiciele różnych stanów narodu. To swoisty komunikat, że świątynia ta stanowi wotum narodu za odzyskanie niepodległości i upamiętnienie uroczystego zawierzenia Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

To Twój tron

– Wskrzeszenie Polski nastąpiło w czasie, gdy była budowana ta świątynia – więc wymowa jest symboliczna i jednocześnie patriotyczna – zaznacza o. Marek Wójtowicz.

Istotnie, czas budowy obecnej bazyliki przypadł na ostatnie lata zaborów. Miało to związek z aktem zawierzenia Kościoła i całej ludzkości Sercu Jezusa, którego w 1899 roku dokonał papież Leon XIII. To bardzo wzmogło kult Serca Bożego, a w jego szerzenie szczególnie zaangażowało się Towarzystwo Jezusowe. W 1903 roku krakowscy jezuici ogłosili w prowadzonym przez siebie „Posłańcu Serca Jezusowego” zamiar postawienia kościoła dedykowanego Sercu Pana Jezusa. Odtąd od Polaków z terenu wszystkich zaborów i z zagranicy zaczęły napływać ofiary na ten cel.

Właśnie minęło 100 lat od konsekracji tego niezwykłego kościoła. Stało się to 29 maja 1921 roku w obecności 24 biskupów i delegacji z całej Polski. Kilka dni później, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 3 czerwca 1921 roku, z nowego kościoła wyszła olbrzymia, bo licząca 140 tysięcy ludzi, procesja. Prowadził ją na czele wszystkich biskupów prymas kardynał Edmund Dalbor. Na Małym Rynku odbyło się uroczyste poświęcenie Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu. W akcie oddania, który wypowiedział kardynał Dalbor, znalazły się m.in. takie słowa: „Przyjąłeś z naszych rąk na widomy znak poddaństwa dźwigniętą z ofiar całej Polski świątynię; prosimy Cię, abyś ten kościół w sercu ojczyzny Sercu Twemu wzniesiony przyjął za tron królewski Twego wśród nas panowania”.

Tym samym kościół Serca Jezusowego w Krakowie stał się wotum narodu za odzyskaną wolność i niepodległość oraz centrum kultu Bożego Serca na całą Polskę.

– Można powiedzieć, że ta świątynia stała się wtedy „polskim Sacré-Coeur” – zauważa o. Marek Wójtowicz, nawiązując do sławnej paryskiej bazyliki Serca Jezusa, konsekrowanej zaledwie dwa lata wcześniej. Dodaje, że krakowskie uroczystości przed stu laty połączono z obchodami 50-lecia Apostolstwa Modlitwy i „Posłańca Serca Jezusowego”.

Lekkość kamienia

Bazylika, choć w dużej mierze modernistyczna, nawiązuje do różnych stylów architektonicznych. Nie powoduje to jednak wrażenia przesytu. Proporcje są wyważone, każdy szczegół jest przemyślany.

– Proszę zwrócić uwagę na te rzeźby. Żadna nie przytłacza, wszystko sprawia wrażenie lekkości – zakonnik wskazuje grupę figur ze stiuku, tworzącą wystrój bocznego ołtarza, dedykowanego Matce Bożej Anielskiej. Widzimy smukłą postać Maryi, a wokół Niej anioły w typowych dla secesji ekspresyjnych pozach. Ich skrzydła i rozwiane szaty robią wrażenie „huraganu chwały” otaczającego Matkę Bożą. To dzieło artysty Karola Hukana, jedno z najwybitniejszych, jakie powstały w polskiej sztuce sakralnej dwudziestolecia. W kościele jest sześć podobnych rzeźb tego autora, każda poświęcona patronowi jednego z bocznych ołtarzy.

Wiele elementów wnętrza bazyliki przypomina o jej związkach z jezuitami. Przy jednym z filarów widać oświetloną trumienkę z relikwiami bł. Jana Beyzyma, jezuity, który poświęcił życie posłudze trędowatym na Madagaskarze.

Także liczne przedstawienia świętych najczęściej dotyczą członków Towarzystwa Jezusowego, jak choćby rzeźby umieszczone po bokach prezbiterium. W głębi stoją najsławniejsi jezuici – założyciel zakonu św. Ignacy Loyola i św. Franciszek Ksawery, niestrudzony misjonarz. Z przodu spoglądają na wiernych najbardziej popularni polscy członkowie zakonu – św. Andrzej Bobola i św. Stanisław Kostka.

Wymowna jest także wmurowana w ścianę przedsionka płyta upamiętniająca 74 jezuitów – ofiary niemieckiego terroru z czasów II wojny.

Tęsknota

– Najważniejsze, że bazylika jest przemodlona. W zwykłe dni odprawia się tu aż pięć Mszy. Każdego dnia jest adoracja Najświętszego Sakramentu, przez niemal cały dzień można się tu też wyspowiadać. Nasza świątynia to jeden z „konfesjonałów Krakowa” – mówi o. Marek.

Rzeczywiście, panuje tu klimat modlitwy, coś nieuchwytnego, a jednak dającego się odczuć. Z pewnością przyczyniły się do tej niezwykłej atmosfery pokolenia wiernych, którzy łączyli tu duchowo swoje serca z Sercem Bożym. Była wśród tych osób także św. Faustyna, która odwiedzała świątynię na przykład przy okazji korzystania z kierownictwa i posługi spowiednika, wybitnego jezuity o. Józefa Andrasza, wówczas m.in. redaktora naczelnego czasopisma „Posłaniec Serca Jezusowego”.

Faustyna opisała doświadczenie mistyczne, którego doznała w tym kościele 19 czerwca 1936 roku. „Kiedy poszłyśmy do jezuitów na procesję Serca Jezusowego, w czasie nieszporów ujrzałam te same promienie wychodzące z Przenajświętszej Hostii, jako są namalowane w tym obrazie. Duszę moją ogarnęła wielka tęsknota za Bogiem” – zanotowała święta w „Dzienniczku” (657).

Z doświadczeniem tym koresponduje w jakiś sposób sama bazylika. Wszystko tu zdaje się mówić: człowieku, masz schronienie w otwartym Sercu Zbawiciela.

W gruncie rzeczy bowiem cała ta świątynia jest znakiem tęsknoty Boga za człowiekiem. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9