Laski pełne łaski

Opiekunowie ośrodka w Laskach realizują zadanie, które pozostawiła im założycielka, matka Elżbieta Róża Czacka: przygotować niewidome i słabowidzące dzieci do życia w poczuciu godności.

Zakonnica w meleksie – pierwszy obrazek, który wjeżdża nam przed oczy, gdy przekraczamy bramę ośrodka w Laskach. Ten środek lokomocji bardzo się przydaje, kiedy trzeba przemieszczać się między szkołami rozrzuconymi na powierzchni 76 hektarów. Taki rozmach to efekt wizji matki Elżbiety Róży Czackiej, założycielki tutejszego zakładu dla niewidomych. Przyszła błogosławiona, której beatyfikacja odbędzie się już 12 września, własną utratę wzroku przyjęła jako łaskę i przekuła w apostolstwo i służbę niewidomym. Stworzone przez nią Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi właśnie obchodzi 110-lecie swojego istnienia. Jego największym dziełem jest ośrodek w Laskach, położony w przepięknej otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, gdzie wiosną głośno śpiewają ptaki, a zimą zaglądają sarny i łosie.

Przez krzyż do nieba

– Przez krzyż, siostro!

– Do nieba! – pada zaskakująca odpowiedź na równie zaskakujące pozdrowienie. – Tak pozdrawiamy się tylko tutaj – uśmiecha się Weronika Kolczyńska z działu promocji Towarzystwa. – Wbija w podłogę, prawda? Ale kiedy się zastanowić, okazuje się, że w tych słowach zawarta jest cała istota tego miejsca.

„Niedołęstwo, kalectwo powołane jest do pełni życia Bożego” – mówiła matka Czacka, która w 1918 r. powołała do życia Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Jego charyzmatem stała się służba ludziom niewidomym i wynagradzanie za duchową ślepotę świata. To właśnie te uśmiechnięte siostry w brązowych habitach, które mijamy co chwilę, spacerując po ogromnych przestrzeniach tutejszego ośrodka. Niektóre z nich wchodzą w skład kadry szkół prowadzonych przez Towarzystwo tu, w Laskach pod Warszawą.

– Mamy bardzo dobrych specjalistów – podkreśla Elżbieta Szczepkowska, dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej. – Nasza kadra musi mieć odpowiednie przygotowanie, wszyscy są po dodatkowych studiach tyflopedagogicznych. Dzięki temu możemy realizować zadanie, które pozostawiła nam matka Czacka: przygotowania dzieci i młodzieży do życia w poczuciu godności, wartości własnej osoby. Za jej wskazaniem dbamy również o ich rozwój duchowy, szanując jednak przekonania i niczego nie narzucając. Realizujemy te same programy co we wszystkich innych szkołach – tak by dziecko w każdej chwili mogło przejść od nas do ogólnodostępnej szkoły lub na odwrót.

Na wszystkich poziomach

W Laskach kształci się w tej chwili 193 dzieci – nie tylko z całej Polski, ale także z Ukrainy, Białorusi, Rumunii czy Wietnamu. Oprócz tego Towarzystwo prowadzi ośrodki w Gdańsku-Sobieszewie i w Rabce oraz domy opieki dla dorosłych niewidomych w Żułowie i podkrakowskich Niepołomicach. Ale to właśnie Laski są sercem jego działalności. To tutaj kształcą się niewidome i niedowidzące dzieci na wszystkich poziomach nauczania: od przedszkola po szkoły ponadpodstawowe. Ba, trafiają tu nawet maluszki od szóstego miesiąca życia, by możliwe było jak najwcześniejsze wspomaganie ich rozwoju. Z kolei jedyne w Polsce przedszkole z internatem jest dużym udogodnieniem dla tych rodzin, które mieszkają daleko. Ich dzieci przebywają zwykle w Laskach od poniedziałku do piątku, a na weekendy wracają do domu.

Przed wejściem do przedszkola spotykamy malucha uczepionego konia, który odbywa właśnie swoje zajęcia z hipoterapii. W środku, w jednej z sal, mały Władik z Ukrainy dotyka wypukłych kółeczek i liczy je, poznając przy okazji sześciopunkt, na którym opiera się cały system alfabetu Braille’a. Za ścianą jego kolega Karol ćwiczy na gumowej piłce z rehabilitantem, panem Grzegorzem. – Każde dziecko niewidome jest w jakimś stopniu opóźnione ruchowo, często też wada wzroku jest sprzężona z innymi niepełnosprawnościami – tłumaczy siostra Julita Siedlecka, dyrektor przedszkola. – Dlatego oprócz realizowania zwyczajnego programu mamy także wiele zajęć indywidualnych. Dzieci uczą się orientacji przestrzennej, samodzielnego poruszania się, chodzenia z laseczką. Dla tych, którzy trochę widzą czy mają chociaż poczucie światła, jest specjalna sala z kolorowymi światłami, w której mogą ćwiczyć wzrok.

W stronę dorosłości

Przy wejściu do szkoły podstawowej Damian, uczeń jednej ze starszych klas, pomaga dużo młodszemu Igorowi przejść przez drzwi. Jedenastoletni Miłosz, gdy tylko wchodzimy do jego sali lekcyjnej, prędko stuka w brajlowską maszynę do pisania i po chwili wyjmuje dwie kartki z naszymi imionami: Szymon i Henryk – zapisanymi w tym alfabecie. Będziemy mieli oryginalną pamiątkę z Lasek. Tymczasem jego rówieśnik Kuba pokazuje nam, w jaki sposób osoba niewidoma może obsługiwać telefon komórkowy. Kilka sal dalej ósmoklasistki Ewa i Julka opowiadają o swoich sukcesach w jeździe na nartach. Teraz, gdy nie ma śniegu, będą szlifować umiejętności, korzystając z nartorolek.

Jednak ósma klasa to też czas wyboru dalszej drogi. W Laskach możliwości jest kilka, bo oprócz liceum ogólnokształcącego są też technika, gdzie można kształcić się w zawodzie masażysty i programisty, a także szkoła branżowa. Każda z nich w nieco inny sposób przygotowuje podopiecznych do dorosłego życia. – Niewidomy programista czy informatyk musi być lepszy od swojego widzącego rówieśnika, bo przy przyjmowaniu do pracy patrzy się wyłącznie przez pryzmat umiejętności – podkreśla Piotr Dziuba, dyrektor zespołu szkół ponadpodstawowych.

– Staramy się wspierać naszych podopiecznych na wszystkich etapach życia – dodaje Elżbieta Szczepkowska. – W ramach Towarzystwa funkcjonuje też dział absolwentów, który wspiera osoby w różnym wieku zmagające się z rozmaitymi problemami.

Pomysł na życie

Wchodzimy w las przylegający do ośrodka i podążamy ścieżką w stronę cmentarza. Śpiew ptaków staje się coraz głośniejszy. W samym centrum porośniętej zielenią niewielkiej nekropolii, gdzie spoczywa wiele znanych osobistości (m.in. premier Tadeusz Mazowiecki czy poeci Jan Lechoń i Antoni Słonimski), znajdują się groby założycieli i opiekunów duchowych tego miejsca. Obok matki Elżbiety Czackiej są to sługa Boży ks. Władysław Korniłowicz i ks. Antoni Marylski. Warto pamiętać, że w latach międzywojennych Laski stały się ważnym punktem na kulturalnej mapie Polski. Dzięki działalności „Kółka”, stworzonego właśnie przez ks. Korniłowicza, gościli tu najwybitniejsi artyści i intelektualiści tego czasu.

Dziś także opiekunowie Lasek dbają o to, by ich podopieczni mieli kontakt ze światem kultury. Na terenie ośrodka kręcone są liczne filmy, działa też szkoła muzyczna I stopnia. – Bardzo dbamy o to, żeby uczniowie spotykali się z osobami z niepełnosprawnością, które mają pomysł na swoje życie i którym udało się pokonać wiele barier – mówi Elżbieta Szczepkowska. – Naszym absolwentem jest np. minister Paweł Wdówik, także wśród kadry pedagogicznej są nasi byli uczniowie.

Z całą pewnością Laski są takim miejscem, do którego chce się wracać. – Tworzymy tu wspólnotę i chcemy, żeby matka Elżbieta była z nas zadowolona – dodaje pani dyrektor. – Dlatego staramy się odpowiadać na wyzwania czasu, wprowadzać nowoczesne technologie do procesu nauczania. Nieustannie zbieramy na to środki, bo utrzymujemy się wyłącznie z dotacji. Ale nigdy nie oszczędzaliśmy na narzędziach pracy dla naszych dzieci. Dziewczęta mają już nowoczesny internat, teraz marzy nam się gruntowny remont starego budynku, w którym mógłby się mieścić internat dla chłopców. To ogromny koszt, ale wierzę, że dzięki hojności naszych ofiarodawców i to się uda. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7