Bez jedzenia i prądu

Wenezuela jest pogrążona w bardzo poważnej zapaści gospodarczej. Już pięć milionów ludzi opuściło ten kraj w poszukiwaniu lepszego życia. Można im pomóc za pośrednictwem Caritas.

Hiperinflacja, bezrobocie, niekończące się kolejki przed sklepami z żywnością, wysokie ceny towarów. Represje ze strony rządzących, rosnąca rola gangów i bojówek paramilitarnych, coraz większa przestępczość. Tak w dużym skrócie wygląda sytuacja w Wenezueli, która od lat znajduje się w czołówce rankingu „najnieszczęśliwszych krajów świata”, przygotowywanego przez CIA World Factbook.

– Jeden z najbardziej przygnębiających widoków, jakie pamiętam, to znajomy profesor uniwersytetu, którego odwiedziłem w jego pięknym apartamencie z dawnych, lepszych czasów, w dobrej dzielnicy Caracas, stolicy kraju. Siedział tam po ciemku, bo nie stać go na żarówkę… To są dylematy wielu ludzi: czy kupić nową żarówkę, jeśli się wie, że może zabraknąć pieniędzy nawet na jedzenie – mówi Tomasz Surdel, dziennikarz, który spędził w Wenezueli 12 lat.

Gdy ropa tanieje

To państwo było niegdyś nazywane „Dubajem Ameryki Południowej”. Wysoki rozwój gospodarczy gwarantował eksport ropy naftowej. Gdy w latach 70. XX wieku ten surowiec zaczęły na większą skalę produkować także Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska, jego ceny na światowych rynkach gwałtownie spadły. Konsekwencją tej sytuacji był 20-procentowy spadek PKB w przeliczeniu na jednego Wenezuelczyka oraz obniżenie płac o ponad 60 procent. W kolejnych latach w wyniku radykalnych reform w państwie doszło do wzrostu dysproporcji pomiędzy biednymi i bogatymi. Poważnym problemem stały się wówczas takie zjawiska jak głód, przemoc i prostytucja.

W 1998 roku na fali niezadowolenia społecznego do władzy doszedł Hugo Chavez, populistyczny przywódca ruchu nazywanego rewolucją boliwariańską. Nowy prezydent przeprowadził reformę rolną, znacjonalizował przemysł oraz zwiększył wydatki na edukację i opiekę zdrowotną. Chociaż jego polityka budziła ogromne kontrowersje na świecie, sytuacja obywateli uległa na jakiś czas poprawie. Populistyczne lewicowe reformy zaowocowały kryzysem dopiero po kilku latach. W 2014 roku, już po śmierci Chaveza, nastąpiło załamanie gospodarki. Wśród przyczyn tego zjawiska można znowu wskazać spadek cen ropy na światowych rynkach. Przeszkodą w próbach opanowania sytuacji okazała się także wszechobecna korupcja oraz konflikt dwóch ośrodków władzy: wyznaczonego przez Chaveza następcy, nieuznawanego przez Zachód prezydenta Nicolasa Maduro, oraz przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Juana Guaidó.

W 2018 roku inflacja osiągnęła w Wenezueli poziom 40 000 procent. Od tamtego czasu w kraju już kilkakrotnie przeprowadzano denominację pieniądza. – Pensja minimalna wynosi obecnie 400 tys. boliwarów. To mniej niż dolar, w sklepie można za to kupić kilogram makaronu i jedno jajko. Lekarz, jeszcze kilka lat temu zarabiający w przeliczeniu 2,5 tys. dolarów, teraz zarabia 30 dolarów miesięcznie. Jeśli oczywiście nie wyjechał za granicę. Wielu wyjechało, co przyczyniło się do zapaści służby zdrowia – opowiada T. Surdel.

Kolejki po paliwo

Szacuje się, że od 52 do 65 proc. wenezuelskich rodzin żyje poniżej progu ubóstwa. Zarówno w większych, jak i w mniejszych miejscowościach występują problemy z dostawami wody i prądu. Brakuje także jedzenia. – Jeszcze dwa lata temu funkcjonowały państwowe sklepy, w których po subsydiowanych cenach można było kupić podstawowe produkty: fasolę, makaron itp. Słabej jakości, ale były. Dzisiaj nie ma nawet tego – mówi T. Surdel.

Wenezuelczycy nie mogą już także cieszyć się niskimi kosztami użytkowania samochodów. Jeszcze do niedawna za 1 dolara można było kupić cysternę benzyny. Po wprowadzonej w czerwcu ubiegłego roku podwyżce cena paliwa wzrosła do 5 tys. boliwarów za litr. To nadal niewiele, ale obowiązują limity na jego zakup: każdemu kierowcy przysługuje 120 litrów benzyny miesięcznie. Nowe przepisy doprowadzają do kuriozalnych sytuacji. W stanie Zulia, który produkuje najwięcej ropy, średni czas oczekiwania w kolejce do zatankowania wynosi 120 godzin. – Teoretycznie, jeśli brakuje subsydiowanej benzyny, powinna być dostępna po cenie wolnorynkowej, czyli 50 centów amerykańskich za litr, ale jej również nie ma. W efekcie Wenezuela w ciągu kilku miesięcy przeistoczyła się z kraju, który miał najtańszą benzynę na świecie, w kraj, który ma benzynę najdroższą. Bo jeżeli ktoś musi kupić paliwo, a nie chce stać trzy­­–cztery dni w kolejce, to kupuje na czarnym rynku, najczęściej od Gwardii Narodowej, która sprzedaje litr za od 2 do 5 dolarów – tłumaczy T. Surdel.

Trudną sytuację Wenezuelczyków dodatkowo komplikuje pandemia COVID-19. Na początku tego roku odnotowano tam 125 tys. potwierdzonych przypadków zachorowań oraz 1150 zgonów. Powszechnie wiadomo jednak, że te liczby nie odzwierciedlają prawdziwej skali problemu. Testy są wykonywane w bardzo ograniczonym zakresie, dochodzi także do fałszowania statystyk. Z tego powodu oraz ze względu na niepewną sytuację polityczną Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) odrzucił prośbę rządzących o 5 miliardów dolarów na wsparcie walki z wirusem.

9,5 tys. paczek

– Mieszkańcy od lat powtarzają, że musi być w końcu lepiej, bo gorzej być już nie może, a zawsze się okazuje, że… jednak może. Nie widzę, niestety, żadnego optymistycznego wariantu. Moim zdaniem nadzieje na przywrócenie dobrobytu po zmianie władzy są płonne, bo kryzys jest zbyt głęboko zakorzeniony we wszystkich dziedzinach życia: edukacji, służbie zdrowia, gospodarce – mówi dziennikarz.

Szacuje się, że kilka tysięcy osób dziennie opuszcza Wenezuelę w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Wiele z nich znajduje schronienie w sąsiedniej Kolumbii. Do przebywających tam uchodźców trafia pomoc organizowana przez Caritas Colombiana, Caritas Polska oraz firmę Jeronimo Martins. W 2020 roku wśród ponad 1,1 tys. rodzin rozdano 9,5 tys. paczek z takimi produktami jak makaron, ryż, olej, sól, cukier i mleko w proszku. Przekazując potrzebującym niezbędne do życia artykuły, udzielano im także informacji na temat sposobów ochrony przed koronawirusem.

„Nasza pomoc dociera do tysięcy rodzin zamieszkujących przeludnione, zmarginalizowane obszary po drugiej stronie międzynarodowego mostu Simona Bolivara, w okolicach kolumbijskiego miasta Cucuta. Często są to rodziny wielodzietne, samotni rodzice lub osoby starsze, pozbawione jakiegokolwiek dochodu” – mówią organizatorzy akcji Paczka dla Wenezueli.

W tym roku zaplanowano poszerzenie działań o dystrybucję voucherów na zakup żywności i środków higienicznych. Powodzenie tego przedsięwzięcia zależy od funduszy, które uda się zebrać. Akcję można wesprzeć, dokonując wpłaty na stronie Caritas.pl/Wenezuela lub wysyłając SMS o treści WENEZUELA pod numer 72052. – Warto pamiętać o programie Caritas adresowanym do uciekinierów z tego kraju. Zwłaszcza dziś, w czasie pandemii, która szczególnie dotknęła diasporę wenezuelską – podsumowuje Tomasz Surdel.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8