Kobieta w Kościele

Prymas Stefan Wyszyński znał kobiety, szanował je, promował, widział konieczność docenienia przez Kościół ich aspiracji społecznych. Mówił właściwie to, co dzisiaj papież Franciszek, także o konieczności zmiany stosunku do kobiety w praktyce duszpasterskiej.

Ale prymas mówił o tym prawie 65 lat temu! Przed Soborem Watykańskim II! Przed Dniem Kobiet warto przypomnieć fragment wystąpienia kard. Wyszyńskiego, wygłoszonego 28 VIII 1957 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim do duchowieństwa. Tekst zatytułowany „Chrześcijańska a neopogańskie koncepcje kobiety” krąży w wielu wersjach, ale najpełniejsza i autoryzowana została opublikowana przez Instytut Prymasa Wyszyńskiego. 

„Rodzina i wychowanie domowe będzie zawsze najbardziej właściwą domeną, gdzie kobieta okaże całą swą wielką wartość, gdzie może rehabilitować się, ratować przed neopogańską koncepcją. A dalej: wychowanie przedszkolne, szkoła podstawowa i średnia, niektóre dziedziny szkolenia wyższego, niemal cała opieka społeczna, może poza niektórymi nielicznymi wyjątkami, moim zdaniem, niemal cała medycyna (…). Cała niemal służba zdrowia, ogromna dziedzina sądownictwa nieletnich i kobiet; następnie ogromna dziedzina instytucji społeczno-dobroczynnych, wielka dziedzina lekkiego przemysłu spożywczego; niemal cała dziedzina pracy laboratoryjno-naukowej, nauczycielki, biologia itd.

Oczywiście Kościół ze swoimi zakonami i społecznymi instytutami świeckimi, które dają takie olbrzymie pole pracy kobietom. Pomysłowość w tym kierunku jest wysoce pożądanym elementem, usamodzielnia kobietę w tych granicach, w jakich jest to konieczne, zwłaszcza dla kobiet, które, jak powiedziałem, nie czują się powołane do życia rodzinnego. Daje im jednak satysfakcję moralną, poczucie miejsca w społeczeństwie, użyteczności społecznej.

To ustawienie dobre kobiety w tym aparacie skomplikowanym życia społecznego ma olbrzymie znaczenie dla utrzymania jej na właściwym poziomie. Ten rozwój i aspiracje kobiet współczesnych, aspiracje społeczne muszą być przez Kościół i przez duchowieństwo należycie zrozumiane i docenione. Ten problem już nie może być przedmiotem żartów i dowcipów, jakiejś przewagi władczej instynktu męskiego, trzeba zrozumieć to i ocenić z należytą sprawiedliwością. (…)

Kilka wniosków, które mogłyby mieć znaczenie, by obronić społeczeństwo przed neopogańską koncepcją kobiety, a zbliżyć do chrześcijańskiej. Może jeden wiąże się z nami: poprawić postawę osobistą mężczyzny do kobiety. Wszystko jedno, niech to będzie nawet mężczyzna w sutannie, by ta postawa była bardziej nadprzyrodzona, bardziej Chrystusowa. Wiemy, że Chrystus umiał rozmawiać z kobietami. Przykład: Samarytanka, Marta, Maria. By ten stosunek był bardziej prosty, bardziej uczciwy, pełny szacunku, mniej kawalerski. Nie rozwiązuje tutaj zagadnienia, dzisiaj, gdy na świecie jest więcej kobiet o kilkadziesiąt milionów niż mężczyzn, ucieczka przed kobietą, zamknięcie oczu, by nie widzieć jej. Przeciwnie – trzeba ją widzieć, tylko ją uczciwie widzieć, widzieć Bożymi oczami, z takim szacunkiem, z jakim sam Bóg patrzył na Maryję, gdy czekał w Nazarecie na Jej odpowiedź – fiat mihi. I to jest, myślę, bardziej chrześcijańskie, chociaż niewątpliwie trudne, ale bardziej chrześcijańskie. Nie tyle ucieczka, ile umiejętność obcowania z kobietą, umiejętny stosunek do kobiety, rozmowy z kobietą, bardziej szlachetne, bardziej godne dla obojga stron. Cóż z tego, że ktoś nie będzie jej widział. Kiedy właśnie on ma obowiązek ją widzieć. Bo cóż on jest za duszpasterz, jeżeli on jej nie widzi, jeżeli jej nie zna? Ale niech się zdobędzie na właściwy szacunek, którego nas uczy Kościół w kulcie do Matki Bożej.

Po drugie, musimy zdać sprawę z obowiązku poważnego traktowania kobiety, bez tych przekąsów, których tak niekiedy pełna jest nasza praktyka duszpasterska, może nawet i w konfesjonale, w biurze parafialnym, przy lada jakiejś okazji. Wyzwolić się z tego, nam nie wolno tego czynić, nie wolno nam się bawić w przekąsy i energii na to tracić. To w dużej mierze pozbawia Kościół wielkich wartości, wielkich elementów w dziedzinie zwłaszcza pracy apostolskiej.

Po trzecie, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie możemy kobiecie w Kościele tego odbierać, co Bóg jej powierzył. Trzeba uznać jej miejsce w Kościele, w pracy apostolskiej i wyrabiać to miejsce dla pracy apostolskiej kobiety. Pod tym względem możemy sobie też wiele zarzucać, zwłaszcza brak umiejętności odpowiedniego postępowania, chociażby w takim okresie, gdy nauczanie religii na terenie naszych świątyń zależało od zakonnic i katechetek, ileż wtedy było najrozmaitszych konfliktów wskutek nieumiejętności oceny tej wielkiej pomocy, którą Opatrzność dała dla Kościoła w trudnych czasach! Dobrze zorganizowana parafia powinna być organizacją chrześcijańskich matek i dziewcząt…”

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5