Dźwięki Bogu

Ci, którzy na hasło „muzyka kościelna” reagują uśmieszkiem odsyłającym do skojarzeń z przedszkolnymi jasełkami i parafialną scholką, która nie przejęła się dewizą: „Nasz chór nigdy nie zawodzi”, są w błędzie. To często ekstraklasa. A jednak żaden rynek nie dostał tak mocno w kość jak ten.

Zerkam na wydane przez elitarną wytwórnię Harmonia Mundi wielopłytowe wydawnictwo Missa (starannie opracowany wybór najpiękniejszych i najbardziej znanych Mszy – dwie i pół godziny muzyki: od surowego, anonimowego, trzynastowiecznego hymnu w wykonaniu potężnego, powalającego swoją dynamiką i egzotycznością znakomitego francuskiego Ensemble Organum Marcela Pérèsa, po „Credo” Leonarda Bernsteina), na krążki Estończyka Arvo Pärta („Moja muzyka jest na wskroś religijna. Brzmią w niej dwa głosy: pierwszym są moje grzechy, drugim ich przebaczenie”) czy na najświeższe „uwielbieniowe” produkcje Mai Sowińskiej, TGD czy niemaGOtu i widzę/słyszę jedno: to ekstraklasa, ocierająca się w wielu przypadkach o Ligę Mistrzów.

Ilekroć scena zaczynała przypominać Brygadę Kryzys, a recenzenci zastanawiali się, czy na murach nie wywiesić klepsydry po „Świętej Pamięci Muzyce Chrześcijan”, nagle w sieci ukazywała się piosenka czy płyta, która sprawiała, że „pogłoski o jej śmierci okazywały się przedwczesne”. Pół roku temu pisałem o łączącej różne osobowości Owcy, w której za instrumenty klawiszowe i aranżacje odpowiada znakomity jazzman Jan Smoczyński, a śpiewają (i to jak!): Kasia Olga Bogusz, związana przed laty z Deus Meus wokalistka, która z folkową Dikandą zjechała cały świat, i Agnieszka Musiał, która przez lata występowała z New Life’m. Co chwilę ukazują się nowe krążki, na których Ewangelia opowiedziana jest językiem jazzu, gospel czy hip-hopu. Naprawdę jest w czym wybierać. Do wyboru, do koloru. Pełna gama stylów i odcieni.

Od ćwierć wieku

My tu gadu-gadu, a tempus fugit… Jestem świeżo po nagraniu kolejnej audycji „Z górnej półki”, podczas której spotkaliśmy się w radiowym studiu z Grzegorzem Bociańskim… po raz trzechsetny. Ileż świetnej tworzonej przez chrześcijan muzyki usłyszeli przez lata słuchacze Radia eM! Zerkam na zakurzone kasety, do których nie mam już nawet odtwarzacza. Aż nie chce się wierzyć, że utwory „Hej, Jezu, królem Tyś” czy „Memu Bogu królowi”, które weszły do żelaznego repertuaru wspólnot i scholi parafialnych nad Wisłą, po raz pierwszy sączyły się z głośników grundigów czy naszych rodzimych wilg ćwierć wieku temu! Doskonale pamiętam początki Deus Meus: ludźmierskie warsztaty muzyków – chrześcijan sprzed 26 lat. To wówczas grupa studentów ze Szczecina pod przywództwem dominikanina o. Andrzeja Bujnowskiego stworzyła jeden z pierwszych profesjonalnych zespołów grających muzykę chrześcijańską. Dziś to już klasyka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10