Od początku

xwl

Hagiograficzny język, jakim zbyt długo idealizowaliśmy świętych, nie ma już sensu i staje się groteskowy.

Tumba z ciałem Błogosławionego Carla Acutisa w poniedziałek została zamknięta. Opublikowane przy tej okazji liczby zdumiewają. Przy czym nie chodzi o samą ilość pielgrzymów. Także, a może nawet przede wszystkim odsłony w Internecie. Przeszło trzy miliony z ceremonii otwarcia. Rzadko który influencer może poszczycić się takim wynikiem. Duża w tym zasługa całego  przygotowującego beatyfikację zespołu. Jeszcze większa rozsianych po całym świecie fanów. Ich zaangażowanie i twórczość sprawiła, że stał się popularnym (język Kościoła nazywa to opinią świętości) na długo przed październikowym wydarzeniem. Rzeczywiście, wystarczy jego imię i nazwisko wpisać do wyszukiwarki YouTube.

Na szczęście beatyfikacja niczego nie zakończyła. Arcybiskup Domenico Sorrentino już zapowiedział, że po zakończeniu pandemii tumba zostanie ponownie otwarta, a obecny przy jej zamknięciu nowy prefekt Kongregacji ds. Świętych, abp Marcello Semeraro, wyraził nadzieję, że Błogosławiony Carlo będzie „dla młodych przykładem jak podążać za marzeniami. Także za marzeniami o Kościele”. Prawdopodobnie tak się stanie. Pod warunkiem, że czegoś nie zepsujemy.

We włoskich mediach niemal każdego dnia ukazują się popularyzujące nowego błogosławionego teksty. Także analizujące fenomen jego świętości. W środę, 21 października, na stronach należącego do tamtejszej Konferencji Episkopatu (CEI) Società per l’Informazione Religiosa, opublikowany został kapitalny moim zdaniem tekst ks. Alessandro di Medio: Carlo Acutis – największa łaska, jaką od tego młodzieńca możemy otrzymać. Już we wstępie autor zauważa, że „swoją anormalną, odzianą w dres Nike chwałą, Carlo krzyczy, że król jest nagi, to znaczy, że hagiograficzny język, jakim zbyt długo idealizowaliśmy świętych i dystansowaliśmy się od nich, nie ma już sensu i staje się groteskowy.

Rzeczywiście, jeśli przywołamy upudrowanego Świętego Stanisława Kostkę, opowieści o poszczących w piątki w łonie matki, czy retuszu na zdjęciu Błogosławionego Pier Giorgia Frassatiego (najpierw wyretuszowano, później tłumaczono, że trzymał fajkę jedynie dla fantazji), nie dziwi, że święci „poszli w odstawkę” i nie są w stanie zafascynować współczesnej młodzieży.

Co łączy Stanisława i Carla? Najpierw pochodzenie. Obydwaj urodzili się w dość zamożnych rodzinach. Pierwszy został wysłany przez ojca do Wiednia. Bo ten oczami wyobraźni już widział karierę swego syna. Prawdopodobnie takie same marzenia mieli rodzice Carla. Tymczasem obydwaj, marząc, odkrywali własny plan na życie, swoją drogę i konsekwentnie, wytrwale nią podążali. Pierwszy wbrew ojcu, drugi z pomocą rodziców. Choć ostatni nie ukrywają, że do zbyt religijnych nie należeli, a swoje nawrócenie zawdzięczają synowi.

Oczywiście by marzenia zrealizować sama wytrwałość nie wystarczy. One potrzebują mocniejszego fundamentu. Don di Medio zauważa, że „święci to tacy sami ludzie jak my, którzy jednak w porównaniu z nami, a przynajmniej z większością nas, uwierzyli w coś więcej – w miłość Ojca. I to nie jest łatwe”. To miłość, a może lepiej – Miłość, kazała Stanisławowi przedzierać się przez Alpy, pochylać się nad chorymi i wykluczonymi. Kazała (prosiła?), by Carlo stal się Jej apostołem w Internecie.

Miłość karmiąca się…?

Ciekawe spostrzeżenie Padre Alessandro. „Fundamentem świętości nie jest jakieś doświadczenie mistyczne (…) jest nim doświadczenie chrzcielne. Rzeczywiście. W opisach świętych dominują opisy przeżyć mistycznych, ekstazy, postów i wyrzeczeń, które od ostatnich dziesięcioleci Średniowiecza zdominowały literaturę duchową. Przez to świętość stała się czymś odległym, dla wybranych, powołanych do „wyższych stanów”, wyobcowanych z codziennego życia. Tymczasem jeszcze żyjący u schyłku Średniowiecza Święty Bernard mistykę opisywał czterema słowami: liturgia, psalmodia, lectio divina. A to oznacza świętość dla wszystkich. W tym kontekście trudno nie wspomnieć przestróg, jakie często znajdujemy u starożytnych mnichów. „Jeśli masz do wyboru pracę lub widzenie, wybierz pierwsze. Bo praca pochodzi od Boga, widzenie zaś często od diabła”.

Zatem liturgia, sakramenty święte. Pierwsze doświadczenie miłości Bożej, jakim jest chrzest, bierzmowanie i Eucharystia. Reszta jest nadbudową. Niekonieczną dla rozwoju duchowego. Stąd przywiązanie Carla do codziennej Komunii świętej. Bo „beze Mnie nic…” Jej praktyka pozwoliła mu zmierzyć się z tym, czego tak bardzo obawiamy się w naszej polskiej rzeczywistości.

W zrealizowanym przez Chemin Neuf filmie (kilkunastosekundowe migawki, czyli to, co tak chętnie oglądają młodzi) jest wywiad z kamerdynerem państwa Acutis. Hindus z pochodzenia. Do Europy przybył „za chlebem”. Był – wspomina Carla – tą osobą w rodzinie, która „darzyła mnie największym szacunkiem”. To ich długie rozmowy w domu, na spacerach, gdy prowadził go codziennie do kościoła na Mszę świętą sprawiły, że w pewnym momencie poprosił o chrzest. Jak widać zakorzeniona w chrzcie i Eucharystii duchowość nie boi się konfrontacji z „innym”. Przeciwnie może być szansą dla obojga.

Podsumowując. Są wśród nas potrafiący zarazić radością, ale i radykalizmem Ewangelii, święci. Także młodych. Szukających swojego miejsca w życiu, mających marzenia, czasem poprzez bunt wyrażających pragnienie lepszego świata i bliskości Boga. Ich krytycyzm często jest niezgodą na tanie moralizatorstwo i próbę naginania ich życia do marzeń i planów dorosłych. Jedyne, czego potrzebują, to dyskretnej podpowiedzi (podesłanego linku, zamieszczonego na stronie internetowej filmu, czasem jakiejś inspirującej dalsze poszukiwania refleksji). Bez pudrowania i rozwadniania. Bo te jedynie mogą ich utwierdzić w przekonaniu, że świętość jest odległa, a nawet groteskowa.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12