Bez przedawnienia

Nowelizacja ustawy o IPN umożliwiająca dalsze ściganie zbrodni komunistycznych jest ważna sama w sobie, ale ważny jest także ponadpartyjny konsensus w tej sprawie. 20 lat temu kwestionowano nawet pojęcie zbrodni komunistycznych.

Zgodnie z art. 4 ust. 1a Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, bieg terminu przedawnienia zbrodni komunistycznych, niebędących zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości – które się nie przedawniają – rozpoczyna się od 1 sierpnia 1990 r. W ustawie zapisano, że gdy dany czyn jest zbrodnią zabójstwa, to jego karalność ustaje po 40 latach (czyli w 2030 r.), natomiast gdy czyn stanowi inną zbrodnię komunistyczną – po 30 latach. Ulegałby więc przedawnieniu od 1 sierpnia br. Przyjęta przez Sejm nowelizacja uchyliła ten przepis. Obecnie zapisano, że „zbrodnie komunistyczne, w rozumieniu art. 2, niebędące zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości – nie ulegają przedawnieniu”.

To ważna i potrzebna zmiana. Gdyby to nie nastąpiło, prokuratorzy z pionu śledczego IPN byliby zmuszani do umarzania postępowań karnych bądź nie mogli ich wszczynać w przypadku zbrodni komunistycznych innych, jak zbrodnie wojenne czy zbrodnie przeciwko ludzkości. Ma to wielkie znaczenie zwłaszcza w odniesieniu do zbrodni komunistycznych popełnianych w czasach stanu wojennego. Ich ściganie, poza przypadkami zabójstw w ostatnim czasie, było ograniczone, m.in. z powodu orzeczeń zapadających w sądach, odwołujących się do różnie interpretowanych przepisów o możliwości ich przedawnienia.

Ważna ewolucja

W pierwszej dekadzie III Rzeczypospolitej nie tylko nie było odpowiednich aktów prawnych, ale i woli politycznej oraz prokuratorów przygotowanych do ścigania tego typu zbrodni. Kiedy w grudniu 1998 r. została uchwalona Ustawa o IPN, największe opory ze strony postkomunistycznej lewicy wzbudzała nie tyle perspektywa otwarcia archiwów organów bezpieczeństwa PRL, ile powołanie pionu prokuratorskiego, mającego się zająć m.in. ściganiem zbrodni komunistycznych. Pomysłodawcą utworzenia pionu prokuratorskiego w ramach IPN był prof. Witold Kulesza, od 1998 r. kierujący Główną Komisją Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Otrzymał pełne wsparcie ówczesnego kierownictwa Solidarności – najważniejszego ideowego zaplecza tego projektu, o czym dzisiaj nie zawsze się pamięta. Wówczas w polskim obiegu prawnym pojawiła się definicja zbrodni komunistycznej. W jej opisie zapisano, że może to być także zbrodnia przeciwko pokojowi, zbrodnia wojenna albo przeciwko ludzkości, jeżeli wyczerpuje znamiona takich przestępstw określonych w prawie międzynarodowym. Terminem zbrodni komunistycznej opisywano czyny popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od 17 września 1939 r. do 31 lipca 1990 r. Po kolejnej nowelizacji ten okres przesunięto wstecz, obejmując nim czyny popełnione już od 8 listopada 1917 r., a więc od przejęcia władzy przez bolszewików. Dzięki temu można było podjąć śledztwa i badania historyczne w sprawie zbrodni popełnionych na Polakach na terenie Związku Sowieckiego także w okresie wcześniejszym. Nie mniej ważne jest szerokie zdefiniowanie osoby ściganej, a więc funkcjonariusza państwa komunistycznego. Obejmuje ono nie tylko obywateli polskich, lecz także np. obywateli Związku Sowieckiego, a nadto „osoby pełniące funkcje kierownicze w organie statutowym partii komunistycznych” – nie tylko partii polskiej.

Obecnie za przyjęciem zmian w Ustawie o IPN głosowało 443 posłów, czterech było przeciw i czterech wstrzymało się od głosu. Przeciwko było troje posłów z klubu Lewicy: Joanna Senyszyn i Andrzej Rozenek z SLD oraz Maciej Kopiec, reprezentant Wiosny Roberta Biedronia. Przeciwko był także Janusz Korwin-Mikke, choć reszta posłów Konfederacji głosowała za nowelizacją. Jakby nie oceniać motywacji tej czwórki, z pewnością nie reprezentuje ona głównych nurtów politycznych w Sejmie. Warto ten fakt odnotować jako istotną zmianę w świadomości polskiej klasy politycznej.

Od zbrodni niemieckich do komunistycznych

Proces ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu zawsze był uwikłany w bieżącą politykę. Wprawdzie już w 1945 r. powołano Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, ale sama jej nazwa wskazywała na ograniczony charakter działania. W 1950 r. jej działalność zamarła, co można łączyć z powstaniem rok wcześniej NRD, gdzie bardzo wybiórczo przeprowadzono rozliczenie z III Rzeszą. Całkiem spora grupa działaczy komunistycznych z NRD miała nazistowską przeszłość, ale podobnie jak w RFN nie przeszkadzało im to w robieniu państwowej i politycznej kariery. Główną Komisję i jej terenowe oddziały reaktywowano dopiero w 1963 r. W 1984 r. otrzymała status Instytutu Pamięci Narodowej, co oznaczało, że nawet w przypadku wygaśnięcia możliwości ścigania przestępców miała prowadzić działalność naukowo-badawczą i dokumentacyjną. Nadal jednak zajmowano się wyłącznie zbrodniami popełnionymi przez Niemców.

Dopiero w 1991 r. dokonano znaczących zmian w statusie tej instytucji. Przyjęła nazwę Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, a przede wszystkim rozszerzono okres będący przedmiotem prowadzonych przez nią śledztw i badań od 1 września 1939 r. do 31 grudnia 1956 r. oraz dodano zbrodnie popełnione na terenie byłych Kresów Wschodnich. Jednak faktyczne możliwości ścigania zbrodni komunistycznych w Polsce pojawiły się dopiero po uchwaleniu Ustawy o IPN.

Bilans niejednoznaczny

Szczególne nasilenie zbrodni komunistycznych w Polsce miało miejsce w okresie stalinizmu, tj. w latach 1944–1956. Szacuje się, że komuniści wymordowali wtedy ok. 34 tys. ludzi, skazując ich na karę śmierci w procesach politycznych bądź mordując w egzekucjach pozasądowych. Odrębną pozycję w tym katalogu stanowią zbrodnie sądowe. W latach 1944–1955 zapadło ponad 5600 wyroków śmierci oraz ok. 100 tys. innych wyroków z oskarżenia o działalność antypaństwową. Wiele z nich orzekano po inscenizowanych procesach, przeprowadzanych z pogwałceniem elementarnych zasad prawa karnego.

Nie wszyscy zbrodniarze w togach byli z powojennego zaciągu. Jednym z największych był Włodzimierz Ostapowicz, absolwent lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza oraz adwokat w latach 1946–1955. Zasiadając w składzie orzekającym różnych sądów wojskowych, wydał ok. 300 wyroków śmierci, z czego 180 wykonano. Szacuje się, że grupa prokuratorów i współpracujących z nimi sędziów wydających wyroki w okresie stalinowskiego terroru liczyła ok. 1100 osób. Zdecydowana większość spośród nich uniknęła jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nawet kiedy po 1989 r. rozpoczęły się rozprawy przeciwko niewielu spośród nich, wykorzystywali wszelkie proceduralne możliwości, aby uniknąć odpowiedzialności. Rozliczenie sporej liczby stalinowskich sędziów oraz innych zbrodniarzy komunistycznych nie było możliwe także dlatego, że wielu z nich wyjechało po 1956 r. do Izraela, który zawsze odmawiał ich ekstradycji. Na bezkarność mogli liczyć także odpowiedzialni za zbrodnie sądowe, którzy wyjechali na Zachód. Nigdy nie istniała możliwość ścigania odpowiedzialnych za zbrodnie komunistyczne na terenie Rosji.

Również w czasie stanu wojennego tortury stosowali funkcjonariusze organów bezpieczeństwa państwa. W okresie 1981–1983 miało miejsce około 100 wypadków zabójstw dokonanych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, co do których prowadzone są śledztwa mające na celu identyfikację ich sprawców. Obecnie – jak wynika z informacji przedstawiciela pionu śledczego IPN – w czasie prac nad nowelizacją prowadzonych jest 431 postępowań w sprawach o zbrodnie komunistyczne. Jednocześnie trwa analiza akt ponad 12 tys. postępowań o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, co może skutkować wszczęciem kolejnych postępowań przez prokuratorów IPN.

Obecna nowelizacja nie zmienia faktu, że bilans procesu rozliczenia zbrodni komunistycznych w Polsce wcale nie jest oczywisty. Osądzono jedynie niektórych bezpośrednich ich wykonawców. Odpowiedzialności uniknęli jednak twórcy totalitarnego systemu – zarówno politycy, jak i przedstawiciele nomenklatury partyjnej oraz administracji państwowej odpowiedzialni za łamanie prawa. Znowelizowana Ustawa o IPN trafiła do Senatu. Pozostaje mieć nadzieję, że bez większej zwłoki cały proces legislacyjny zostanie zakończony przed 1 sierpnia. Prezydent Andrzej Duda już zapowiedział, że znowelizowaną ustawę natychmiast podpisze. Wówczas ostatecznie będziemy mogli powiedzieć, że żadna ze zbrodni komunistycznych w Polsce nie będzie mogła ulec przedawnieniu.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9