Zaradź niedowiarstwu!

Na wątpliwości w wierze jest odpowiedź, tylko trzeba jej szukać.

Młody mężczyzna przeżywał straszne ciemności w wierze. – Tego się nie da nawet opowiedzieć – wyzna po latach. Ale ktoś mądry powiedział mu wtedy: – Zapisuj te swoje wątpliwości. Posłuchał i zaczął pisać. Pisał i pisał, aż zebrało się tego kilkaset. – Było tego tak dużo, bo próbowałem sobie te wątpliwości rozwiązywać. I jeśli nawet udawało mi się jakąś rozwiązać, to w miejsce jednej rozwiązanej pojawiały się cztery następne – wspominał później. Nie poprzestał na tym: zaczął także spisywać to, co wywoływało w nim sprzeciw podczas czytania Pisma Świętego. Po kilku latach zajrzał tam ponownie. – Nie mogłem uwierzyć, że byłem taki naiwny i, za przeproszeniem, głupi – przyznał w 2002 roku w wywiadzie dla czasopisma „Więź”.

To świadectwo dominikanina o. prof. Jacka Salija, którego popularne książki wielu ludziom pomogły przejść przez kryzysy wiary. Publikacje te zawierają odpowiedzi na pytania zadawane zakonnikowi przez osoby przeżywające wątpliwości. Te odpowiedzi, rzetelne i wyczerpujące, nieomijające żadnych trudności, utwierdziły wiarę wielu. Jak to dobrze, że ich autor kiedyś przerobił to osobiście.

Dowód wiary

Patronem tych, którzy mają problemy z przyjęciem prawdy o Bogu, mógłby być św. Tomasz Apostoł. Jak nieprawdopodobnie musiała brzmieć wiadomość o zmartwychwstaniu Jezusa, skoro nie uwierzył w nią mimo zapewnień pozostałej dziesiątki apostołów. Nie wystarczało mu ich: „Widzieliśmy Pana”. Wtedy padły słynne słowa: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Można sobie wyobrazić, jaka musiała być mina Tomasza, gdy w odpowiedzi na jego manifest niedowiarstwa Pan Jezus nie tylko mu się pokazał, ale i zachęcił do dotknięcia swoich ran. „Nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!” – usłyszał. Tu nastąpiło bardzo zwięzłe wyznanie wiary, pewnie bardziej wyjąkane niż spokojnie wypowiedziane: „Pan mój i Bóg mój!”. Tomasz nie ma już wątpliwości, bo i za bardzo mieć ich nie może. On już nawet nie tyle wierzy, ile po prostu wie. Ale to najwyraźniej nie jest ideał. „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” – mówi Jezus.

Tego zdania będą się trzymali chrześcijanie wszystkich pokoleń przeżywający rozmaite noce wiary, kryzysy, ciemności i próby. Uchwycą się tego zapewnienia, że są błogosławieni, bo nie widzą, ale jednak wierzą. Tomaszowe wątpliwości będą dla nich wskazówką: jeśli trudno mi zrozumieć jakąś prawdę, to znaczy, że problem jest po mojej stronie, a nie po stronie prawdy. To zaś oznacza, że gdy pojawiają się we mnie pytania, moim zadaniem jest poszukiwanie odpowiedzi.

To pomaga

„Epizod z apostołem Tomaszem jest dla nas ważny przynajmniej z trzech racji: po pierwsze, ponieważ nas umacnia, gdy doznajemy niepewności; po drugie, ponieważ pokazuje nam, że każda wątpliwość może prowadzić do jasnej odpowiedzi (...); i wreszcie, ponieważ słowa skierowane do niego przez Jezusa przypominają nam o prawdziwym sensie dojrzałej wiary i zachęcają nas, byśmy pomimo trudności trwali na naszej drodze w bliskości z Nim” – powiedział Benedykt XVI podczas jednej z audiencji w 2006 roku.

Rzec by więc można: błogosławione wątpliwości... o ile człowiek zrobi z nich właściwy użytek.

„Dzięki wątpliwościom możemy przecież oczyszczać to, co w naszych poglądach słuszne, z tego, co niesłuszne; wątpliwości, jeśli oczywiście nie pozwalamy im na naruszanie rygorów racjonalności, pomagają nam ponadto pogłębić się w znajomości prawdy” – zauważa o. Jacek Salij w książce „Pytania nieobojętne”. Dodaje, że „niewierzący, który dopiero szuka prawdy ostatecznej, powinien starannie badać treść podawanego mu przesłania wiary i nie uciekać od wątpliwości, jakie mu się wówczas nasuwają. Prawda ostateczna z pewnością przekracza pojemność ludzkiego rozumu, ale nie może przecież być z nim w sprzeczności”.

Nie uciekaj!

Niejeden wierzący wpada w panikę, gdy w jego umyśle pojawiają się myśli kwestionujące to, w co wierzy. Na przykład takie, że wiara jest sprzeczna z nauką, że opis stworzenia świata z Księgi Rodzaju nie pasuje do tego, co dziś wiemy o świecie, albo że tajemnica Trójcy Świętej jest nielogiczna. Wielu chrześcijan w takim wypadku uważa tego typu myśli za grzech przeciw wierze i stara się je wypchnąć ze świadomości. Tymczasem wątpliwości grzechem nie są. Są raczej szansą na pogłębienie wiary, trzeba tylko śmiało stawić im czoła. Nie można od nich uciekać. Obstawanie przy infantylnej wizji świata w imię rzekomej wierności wierze jest nieporozumieniem. Tak można wiarę jedynie ośmieszyć, rozgłaszając na przykład teorie o płaskiej Ziemi.

Przed dekadą głośna w całym świecie była książka „Bóg urojony”. Została uznana za swoisty manifest ateizmu. Jej autor Richard Dawkins, biolog, próbował dowieść w niej nieistnienia Boga. Pierwszy polski laureat Nagrody Templetona ks. Michał Heller, wybitny teolog, fizyk, astronom, uznał książkę Dawkinsa za bardzo prymitywną. „Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat” – powiedział. Kiedyś miał okazję osobiście dyskutować z Dawkinsem. Kiedy ten stwierdził, że Bóg nie jest potrzebny, bo wszystkie biologiczne zjawiska da się wytłumaczyć prawami fizyki, ks. Heller zapytał, skąd w takim razie wzięły się prawa fizyki. „No i dyskusja się skończyła” – wspominał potem.

Podobne sytuacje, choć w różnej skali, zdarzają się często. W przestrzeni medialnej krąży wiele argumentów przeciw wierze, na które dojrzały chrześcijanin dawno już znalazł odpowiedź. A znalazł, bo nie uciekał od pojawiających się w nim pytań, lecz szukał na nie odpowiedzi.

Co innego wątpienie

Na wątpliwości co do treści wiary, jakie rodzą się w umysłach, są rzetelne i wyczerpujące odpowiedzi. Trzeba jednak po nie sięgać. Są kompetentni ludzie, są odpowiednie książki, są wykłady, konferencje, rekolekcje. Jest Pismo Święte i jest wreszcie sam Bóg, który rozjaśnia umysł, gdy człowiek zwraca się do Niego. Kto z tej opcji skorzysta, ten kiedyś podziękuje Bogu za to, co go skłoniło do poszukiwania prawdy.

Rozwiewanie wątpliwości jest obowiązkiem wierzącego. W innym wypadku mogą przerodzić się one w zwątpienie, a to już coś bardzo poważnego.

„Pierwsze przykazanie domaga się od nas umacniania naszej wiary, strzeżenia jej z roztropnością i czujnością oraz odrzucania wszystkiego, co się jej sprzeciwia” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Rozróżnia się tam różne sposoby zgrzeszenia przeciwko wierze. „Dobrowolne wątpienie dotyczące wiary lekceważy to, co Bóg objawił i co Kościół podaje do wierzenia, lub też odmawia uznania tego za prawdziwe. Wątpienie niedobrowolne oznacza chwiejność w wierze, trudność w przezwyciężaniu zarzutów związanych z wiarą lub też niepokój spowodowany jej niejasnością. Wątpienie może prowadzić do duchowego zaślepienia, jeśli jest dobrowolnie podtrzymywane” – wyjaśnia katechizm (2088).

Musi uwierać

Niedowierzanie natomiast nie jest niewiarą. Wszyscy święci mieli wątpliwości w wierze. Niepokojący byłby ich brak, bo oznaczałby, że człowiek nie wzrasta do dojrzałego przeżywania wiary. – Oczywiście w pewnych chwilach wszystkich nachodzą wątpliwości! Wątpliwości dotyczące wiary, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to znak, że chcemy poznać lepiej i dogłębniej Boga, Jezusa i tajemnicę Jego miłości względem nas – powiedział papież Franciszek podczas jednej z katechez.

Wątpliwości muszą się pojawiać i uwierać, tak jak uwierałoby ubranko pierwszokomunijne uparcie zakładane przez dorastające dziecko. Gdy człowiek rozwija się duchowo równolegle z rozwojem fizycznym, ubranko dziecięcej wiary musi zostać zmienione na większe. To uwieranie jest bolesne, ale konieczne i dobre.

„Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” – woła ojciec epileptyka (Mk 9,24). Ten człowiek wyznaje wiarę, ale niedoskonałą, zmieszaną w jakiś sposób z niedowiarstwem. Gdy spotkał Jezusa, zobaczył to. Poprosił Go o pomoc i otrzymał ją. Jezus wzmocnił wiarę jego – i wszystkich, którzy przez wieki będą o tym czytać.

Dobrze, że są wątpliwości, gdy człowiek wie, do Kogo z nimi iść. Tak wzrasta wiara, skarb nieoceniony. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7