Niech Mnie szukają

Kiedy tam jechałem, opowiadano mi, że jest to miejsce, w którym anglikanie chodzą ze świeczkami w maryjnych procesjach jak „nasi” w Lourdes i Fatimie. Okazało się, że faktycznie to robią. Na dodatek razem z katolikami. I w swoje ulubione święto, czyli… Wniebowzięcie.

Aby byli jedno

477 lat istnienia sanktuarium przerwało jego zniszczenie w epoce Henryka VIII. Zostało odbudowane jako sanktuarium anglikańskie w 1922 r., a w pobliżu w 1934 r. powstało rzymskokatolickie Narodowe Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny z Walsingham. To współistnienie jest tu niezwykle znaczące. – Jak na co dzień ono wygląda? – pytam siostrę. – To jest naprawdę miejsce szczególne, jeśli chodzi o ekumenizm. Tu anglikanie modlą się razem z katolikami. To jest piękne! – odpowiada. I kontynuuje: – Historia tego miejsca jest szczególna właśnie ze względów ekumenicznych. Pielgrzymki katolickie do tego miejsca ustały w 1534 r. ze względu na prześladowania katolików. Po latach odnowa kultu zainicjowana została przez Kościół anglikański. Tam, gdzie dokonał się rozłam, dokonuje się więc odnowa – konkluduje siostra.

Sprawdzam. Biegnę najpierw do sanktuarium anglikańskiego. Po drodze spotykam Lindsaya Urwina, australijskiego biskupa z anglikańskiej diecezji w Melbourne. Przez sześć lat, do czasu objęcia diecezji Christ Church Brunswick w Melbourne, był administratorem tego miejsca. Spokojny, wyważony, uduchowiony. Najpierw z fascynacją opowiada o swojej posłudze w Australii i przyjacielskich relacjach z metropolitą Melbourne arcybiskupem Peterem Comensolim (tym od tajemnicy spowiedzi, której nie złamie i raczej pójdzie do więzienia, o czym pisaliśmy niedawno). Następnie mówi o fascynacji Walsingham i o przesłaniu Matki Bożej. – To sanktuarium jest miejscem szczególnej pamięci o wcieleniu, o Maryi, która odpowiada: „Tak, niech Mi się stanie według twego słowa”. Maryi, która przyjmuje życie. Uważam, że tajemnica Wcielenia, która jest tutaj najważniejsza, sprawia, że sanktuarium to ma na celu zwrócenie uwagi na godność każdego życia i konieczność jego ochrony, w tym życia nienarodzonych – mówi biskup Urwin, który spieszy się do kościoła na medytację. Idę za nim. Piękno repliki nazaretańskiego domku zachwyca. Skąpany jest w świetle setek świec, najczęściej włożonych do niebieskich kloszy, jednoznacznie podkreślających maryjny charakter tego miejsca. Po modlitwie ludzie podchodzą do duszpasterza, który obmywa ich czoła wodą ze znajdującej się tutaj studni. Sami również tę wodę czerpią i zabierają ze sobą. Cudowne źródło?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11