Nie lubię poniedziałku

- To nie będzie już taka sama redakcja - mówił mi dziś każdy kolega i każda redakcyjna koleżanka, z którymi rozmawiałam.

Tym razem bardziej osobiście. Właśnie dziś na emeryturę odeszła moja redakcyjna koleżanka Dobromiła Salik. Zdrobniale - Dobrotka. W "Gościu Niedzielnym" pracowała 33 lata. Dziś był ostatni dzień jej pracy. Były pożegnania, łzy wzruszenia. W poniedziałek już jej nie będzie. To już nie będzie taki sam poniedziałek. - To już nie będzie taka sama redakcja - mówił mi każdy kolega i każda redakcyjna koleżanka, z którymi dziś rozmawiałam.

Nieraz słyszałam zdanie, że imię, jakie nosimy od Chrztu św. jakoś nas określa i zobowiązuje. Imię, które nosi moja starsza koleżanka jest jej wizytówką. Dobro-miła. Umiłowała dobro. Albo umiłowana przez przez dobro. Każdy, kto ją zna podkreśla jej dobroć. Niezwykłą uważność na drugiego człowieka. Dobrotka ma taki szczególny radar, którym odbiera smutki, cierpienia, problemy tych, którzy są wokół niej. Ktokolwiek w jej otoczeniu doświadcza trudności i życiowych zawirowań, może mieć pewność, że zostanie w swoim bólu dostrzeżony, wysłuchany, otoczony modlitwą.

Sama pozostaje jakby w cieniu ze swoimi sprawami. Choć jest ukochaną i kochającą żoną (jej małżeństwo ze Staszkiem można podawać jako przykład szczęścia małżeńskiego na kursach dla narzeczonych), matką szóstki wspaniałych, dorosłych już dzieci i babcią kilkorga wnuków, nigdy o sobie za dużo nie opowiada. Czasem wspomni - jakby mimochodem, choć zawsze z dumą - o swojej rodzinie. Jednak drugi człowiek ze swoimi sprawami w konkretnej chwili jest na pierwszym miejscu.

Często zastanawiałam się, jak to się dzieje, że te wszystkie nasze dramaty, z którymi przychodziliśmy do Dobroty, jej nie łamią, choć stają się częścią jej życia. Nie jest, jak ciekawska sąsiadka, której cudze problemy kompensują własne. Nie jest, jak psychoterapeuta, który za zamkniętymi drzwiami gabinetu zostawia troski swoich pacjentów. Dobrotka słucha uważnie, wnikliwie. Nie osądza. Nie moralizuje. Czasem złapie za rękę, czasem zapłacze z człowiekiem. Zawsze szuka rozwiązania problemu, nie tylko w teorii. Obiecuje modlitwę i rzeczywiście się modli, nierzadko angażując w to inne osoby. Należy do osób, które bardzo często spotkać można było w redakcyjnej kaplicy.

W tym chyba tkwi klucz. W modlitwie. W Eucharystii. W przylgnięciu do Tego, który jest źródłem wszelkiego dobra. "Tylko sam Bóg jest dobry" - przypomina Jezus w Ewangelii. Kto żyje w Nim, przebywa stale w Jego obecności, jest przez Niego uświęcony. Taki człowiek jest tak przesiąknięty dobrocią Boga, że sam paruje tym dobrem na innych. Przepełniony taką miłością Boga, która nigdy się nie kończy, a której ciągle przybywa, nie potrafi utrzymać jej już dłużej w sobie i po prostu się nią dzieli. Taki człowiek ściąga na ziemię kawałek Nieba, przemieniając ją i świadcząc, że Bóg naprawdę JEST DOBRY.

Dziękuję Ci za to, Dobrotko.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9