"Kozackie bity" dla Jezusa na rEwolucji w Żywcu

- Ja mówię: Po co to wszystko? Wy mówicie: Dla Jezusa! Warto żyć Biblią - dla Jezusa! Wiara plus hip-hop - dla Jezusa! - skandowali dziś młodzi z Żywiecczyzny razem z rapującym księdzem Jakubem Bartczakiem podczas Duchowej rEwolucji.

Po raz drugi żywiecki amfiteatr pod Grojcem gościł dziś młodzież ze szkół średnich Żywiecczyzny podczas Duchowej rEwolucji - spotkania z Jezusem w Najświętszym Sakramencie, Dobrą Nowiną, świadectwem życia, a także... rapem w wykonaniu ks. Jakuba Bartczaka z Wrocławia oraz Łukasza Bęsia z Jeleniej Góry i RYMcerzy.

- Cieszę się, że dzisiaj spotykamy się na Duchowej rEwolucji z hasłem "Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego" - mówił na powitanie Antoni Szlagor burmistrz miasta, które było współorganizatorem spotkania. - W dzisiejszych niezwykle trudnych czasach, czasach nienawiści, hejtu internetowego, czasach wzajemnego obrażania się, to hasło znamienite. I wasza obecność świadczy o tym, że chcecie postępować zgodnie z tym hasłem, że chcemy szukać wszyscy wśród siebie dobra, chcemy czynić to dobro i chcemy, żeby świat był coraz lepszy i bardziej otwarty na Boga, na naszą duchową przemianę.

Z kolei ks. Grzegorz Gruszecki, proboszcz parafii konkatedralnej Narodzenia NMP podkreślił: - Chciałem wam bardzo podziękować, że przyszliście na spotkanie. Bo to jest takie specyficzne i specjalne spotkanie. Nie tylko z ludźmi, którzy chcą wam coś powiedzieć i przekazać, ale przede wszystkim spotkanie z Panem Jezusem, który jest pośród nas żywy i obecny. On zachęca nas do ciągłej przemiany. Jest gwarantem prawdziwego szczęścia. Życzę, żeby się wam udało Go tutaj spotkać, odkryć i z całego serca z nim zaprzyjaźnić.

Duchowa rEwolucja w amfiteatrze pod Grojcem.   Urszula Rogólska /Foto Gość Duchowa rEwolucja w amfiteatrze pod Grojcem.

Okazją do tego autentycznego spotkania stałą się zaraz po słowach ks. Gruszeckiego adoracja Najświętszego Sakramentu, który wniósł na scenę amfiteatru ks. Jerzy Łukowicz, koordynator żywieckiej rEwolucji. Do wspólnego uwielbiania Jezusa i oddania Mu swojego życia zaprosiła jawiszowicka wspólnota Krzew Winny. A podczas modlitwy i całego spotkania, na koronie amfiteatru ustawiono konfesjonały - każdy w dowolnej chwili mógł skorzystać z sakramentu spowiedzi.

Pierwszym gościem żywieckiego spotkania, który podzielił się świadectwem swojego życia, miłości do do Pana Boga i Kościoła był ks. Jakub Bartczak. opowiedział o sobie w oryginalny sposób - rapując do - jak sam mówił "najbardziej kozackich bitów". - Będę opowiadał o Panu Bogu w dość nietypowy sposób - przez zajawkę hip-hopową. Ale - szczerze, choć bity mam prawdziwe sztosy i przekozaki prosto z plebanii, to występ po Panu Jezusie, jest niczym w porównaniu z Nim. Bo od niego wszystko bierze początek - zaczął ks. Bartczak i natychmiast zaprosił młodych do wspólnego wyznania wiary po rapersku:

Mówił: - W Boga i prawdę… a młodzi odpowiadali:
                                                       - Po prostu wierzę!
Coraz mocniej, uparcie - po prostu wierzę.
Mówią, że tak łatwiej - po prostu wierzę.
Inaczej nie potrafię - po prostu wierzę.

Do kolejnych rytmów, które nazwał "kozackimi bitami", rapował świadectwo swojego życia. - Bardzo mocno wierzę w Jezusa, który jest obecny w Najświętszym Sakramencie. Przyznam się wam, że jestem zwykłym typkiem z osiedla - mówił dodając, że gdyby nie spotkał Jezusa, jego rap byłby zupełnie inny - wstydziłby się za teksty, które tworzył jeszcze w 1998 roku, kiedy zaczynał z nim przygodę.

Opowiadał o tym jak Jezus uratował mu życie. Zawsze był wierzący - ale od czasu do czasu, a już na pewno nie w piątkowe wieczory. Gdy był dzieckiem, w wypadku zginął jego tata. Wtedy zaczął z Bogiem rozmawiać jak z tatą. Najmocniejsze spotkanie z Jezusem przeżył w 2002 roku, kiedy po wypadku na deskorolce jego młodszy brat zapadł na siedem tygodni w śpiączkę. Nie udało się go uratować – zmarł.

- Co mnie uratowało? To, że byłem wierzący. Wszystko przestało być ważne. Cała nadzieja została mi w Bogu, prawdziwie obecnym w kawałku chleba - mówił ks. Jakub. - Siedem tygodni prosiłem Pana Boga, żeby brat wyzdrowiał. Niestety zmarł. Trudno mi było to zrozumieć, nawet teraz mi trudno, ale zaczynam odkrywać w tym Bożą naukę. Uświadomiłem sobie, że Bóg nie jest złotą rybką. Że chce od nas jednej jednej rzeczy - żebyśmy przeszli przez życie w sposób szczęśliwy i żebyśmy szli przez życie dobrze. Ja bardzo wierze w niebo i to czego oczekuję od Jezusa, to życia wiecznego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12